Ciągle musimy się uczyć

Michał Masłowski
opublikowano: 2002-02-18 00:00

Ostatnie tygodnie przynoszą coraz więcej rewelacji związanych z bankructwem Enronu oraz z kolejnymi zmianami terminu NWZA Elektrimu.

Przypatrzmy się bliżej, jakie są konsekwencje bankructwa amerykańskiego koncernu energetycznego Enron. Po pierwsze akcjonariusze utracili pieniądze. Po drugie osoby odpowiedzialne najprawdopodobniej pójdą do więzienia.

Enron miał problemy finansowe, a konkretniej problemy z płynnością, od dłuższego czasu. Tymczasem z zewnątrz wyglądał jak najlepiej zarządzana spółka na świecie. Jak to możliwe? Otóż przekupiony audytor regularnie tuszował coraz większe problemy Enronu. Były prezes Enronu, odpowiedzialny za bankructwo, a także za ukrywanie prawdy przed inwestorami, Kenneth Lay, najprawdopodobniej pójdzie do więzienia na długie lata. Reakcja na klasyczne przestępstwo na rynku kapitałowym — zatajenie informacji istotnych dla spółki — była szybka i zdecydowana. W amerykańskim stylu.

Gorzej wygląda wymierzanie sprawiedliwości po polsku. Pod koniec zeszłego roku głośna była tzw. sprawa Wafapompu. Audytor wykazał, że spółka w 2001 r. osiągnie zysk, i to całkiem przyzwoity. W tak zwanym międzyczasie zmienił się zarząd, audytor jeszcze raz dokonał analizy spółki, i nagle, zupełnie niespodziewanie, okazało się, że zysk zamienił się w stratę. Okazuje się, że także w Polsce stosowana jest praktyka podpisywania się audytorów pod tym, co chce światu pokazać zarząd spółki. W przeciwnym razie dokonuje się wymiany audytora. Tymczasem nic się nie stało, KPWiG wszczęła postępowania już ponad dwa miesiące temu i na razie nic nie wiadomo.

Kolejna sprawa, już z zamierzchłej przeszłości, to wycofanie z obrotu giełdowego Universalu. Spółka została wycofana wskutek ogromnych nieprawidłowości w wykonywaniu obowiązków informacyjnych. Inwestorzy pozostali z ogromną ilością akcji spółki niepublicznej. Nikt z zarządu do odpowiedzialności pociągnięty nie został.

I w końcu sprawa nieśmiertelnego Elektrimu. Zapewne znowu zostanie załatwiona po polsku i nic się nie stanie. Chociaż muszę przyznać, że przewodniczący KPWiG wyjątkowo energicznie reaguje, przynajmniej jeżeli chodzi o tryb zwołania walnego.