Ciech chce szybko położyć rękę na Tarnowie

Anna Bytniewska
opublikowano: 31-07-2008, 00:00

Kto będzie szybciej gotowy do akwizycji, ten odbierze główny laur w postaci Tarnowa. I to jest szansa dla Ciechu.

Giełdowa grupa chciałaby zakończyć przejęcie jeszcze jesienią

Kto będzie szybciej gotowy do akwizycji, ten odbierze główny laur w postaci Tarnowa. I to jest szansa dla Ciechu.

Ciech, wykorzystując wahanie Polskiego Górnictwa Naftowego i Gazownictwa (PGNiG) oraz Grupy Orlen w sprawie udziału w prywatyzacji Azotów Tarnów i Kędzierzyna, przystąpił do szturmu, który może zaowocować zakończeniem prywatyzacji Tarnowa jeszcze w tym roku. Z Azotami Ciech tworzyłby grupę o przychodach 7 mld zł.

Lider wyścigu

Przedwczoraj przedstawiciele Ciechu spotkali się z kierownictwem Azotów Tarnów i Kędzierzyna.

— Zgodziliśmy się co do tego, że chcemy być razem. Tarnów może dołączyć do Grupy Ciechu w listopadzie lub grudniu tego roku — mówi Ryszard Kunicki, prezes Ciechu. Tymczasem dopiero jesienią będą gotowe strategie rozwoju PGNiG i Orlenu. Mają one uwzględnić zakup pakietów kontrolnych Tarnowa i Kędzierzyna (przez Orlen), a w dalszej przyszłości Puław i Polic (przez PGNiG). Mają, ale nie muszą. Mimo tego, że Nafta Polska w programie prywatyzacji tych spółek założyła taki scenariusz.

Jak podkreślają jej przedstawiciele, nie ma czasu na dyskusje, bo chemia przegapi kolejną szansę. Przedstawiciele branży, choć anonimowo, mówią wprost:

— Kto pierwszy będzie gotowy do akwizycji, ten lepszy, a spieszy się Ciech, choć ma do zaoferowania niewielki kapitał — mówi rozmówca z jednej z chemicznych firm.

Nafta nie mówi nie. Uwzględnienie Ciechu w jej koncepcji prywatyzacji chemii wymagałoby jej aktualizacji.

— Nie można doprowadzić do sytuacji, w której powstaną dwie grupy nawozowe skupione wokół Ciechu i PGNiG oraz rywalizujące ze sobą o rynek. To doprowadzi do wyniszczającej konkurencji między nimi, co sprawi, że zainwestowane przez firmy pieniądze się zmarnują. Nie leży to w interesie skarbu kontrolującego Ciech i PGNiG — mówi nasz rozmówca z branży.

Trudna układanka

Ciech chce rozwinąć produkcję nawozów w Tarnowie, podczas gdy spółka stawia na rozwój przetwórstwa tworzyw. Ten rynek daje jej 10-12-procentowe marże. Tu byłoby jej po drodze z Grupą Orlen.

— Zależnie od tego, kto zostanie właścicielem spółki, pójdziemy bardziej w tworzywa lub bardziej w nawozy — mówi Jerzy Marciniak, prezes Azotów Tarnów.

Współpraca z PGNiG interesuje Tarnów przede wszystkim ze względu na dostawy gazu jako surowca do produkcji nawozów azotowych oraz paliwa dla nowego zakładu energetyki o mocy 200 MW. Na jakich zasadach? Kwestia do uzgodnienia.

— Lepiej byłoby, gdyby PGNiG skupiło się na inwestycjach w energetykę, a w mniejszym stopniu w chemię lub nawet sprzedało akcje Tarnowa — stwierdza nasz rozmówca.

Zdaniem prezesa Ciechu, nie ma obawy o konkurencję między grupami nawozowymi PGNiG i Ciechu.

— Zachowamy status quo. Z Tarnowem i Kędzierzynem będziemy produkować 2 mln ton nawozów rocznie. Dojdzie do tego tylko druga linia do granulacji nawozów w Tarnowie (400 tys. ton). Nie zauważyłem, by Puławy bądź Police chciały zwiększyć istotnie produkcję nawozów — podkreśla Ryszard Kunicki.

Nie tylko o ilość nawozów tu chodzi, lecz także o cenę gazu do ich produkcji. To przełoży się na konkurencyjność. Górą byłaby więc grupa nawozowa PGNiG.

2

mln ton Co najmniej tyle nawozów rocznie mogłaby wyprodukować grupa nawozowa Ciechu poszerzona o Azoty Tarnów i Kędzierzyn.

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Anna Bytniewska

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu

Tematy