
Fot. ARC
Najstarsze wzmianki o Cieleśnicy pochodzą z 1516 r., kiedy te tereny należały do rodziny Andruszkiewiczów. W 1810 r. Andrzej Serwiński nabył majątek od Radziwiłłów. Architekt i poseł na Sejm Królestwa Polskiego zastał zaniedbane gospodarstwo, które gruntownie zmodernizował. Klasycystyczny pałac w Cieleśnicy oddano do użytku w 1835 r. Jego ostatnimi przedwojennymi właścicielami byli członkowie rodziny Rosenwerthów. Drugą wojnę światową majątek przetrwał w dobrym stanie, następnie przejęło go Ministerstwo Kultury i Sztuki. W latach 1945-50 urządzono w pałacu dom pracy twórczej.

Fot. ARC
Od 2009 r. zabytkowa przestrzeń należy do Barbary i Dariusza Chwesiuków.
– Na początku były emocje, a nie rachunek ekonomiczny. To było prawdziwe wyzwanie, by uratować niszczejącą architekturę w romantycznym parku na pięknym Podlasiu. W naszym regionie to jeden z najpiękniejszych zabytków klasycystycznej architektury – mówi Barbara Chwesiuk, prezes Cieleśnicy.

Kobieta biznesu. Barbara Chwesiuk jest nie tylko właścicielką pałacu w Cieleśnicy i Manufaktury Cieleśnica, lecz także projektantką mody, właścicielką firmy odzieżowej Bialcon i dyrektor kreatywną marek Bialcon i Rabarbar. Fot. Maciej Zienkiewicz
Remont z duszą

Nie tylko mury. Pałac w Cieleśnicy odrestaurowano wraz ze stawami rybnymi, dzikim parkiem i oranżerią. Fot. ARC
Renowacja rozpoczęła się w 2011 r., a już dwa lata później przyjęto pierwszych gości. Ogromu pracy wymagał nie tylko pałac, lecz także niemal 9 hektarów terenu z parkiem, ogrodem i stawem.
– Remont poprzedzało przygotowanie dokumentacji i wniosków o dofinansowania. Z racji nadzoru konserwatorskiego był to złożony i żmudny proces, bo liczył się każdy detal – wspomina Barbara Chwesiuk.
Zakup niszczejącego zabytku kosztował 2,5 mln zł, a renowacja około 6 mln zł. Właścicielka pałacu podkreśla, że to niejedyne koszty, bo dodatkowo trzeba było się liczyć ze sporym nakładem pracy na utrzymanie przestrzeni w odpowiednim standardzie. Dużym wyzwaniem było też utrzymanie historycznego stylu pałacu.
– Głównym celem, który nam przyświecał, było zachowanie charakteru wiejskiej rezydencji. Zależało nam na nawiązaniu zarówno do architektury klasycystycznej, jak i do okresu międzywojnia, kiedy pałac przeszedł gruntowny remont według projektu i pod okiem znanych polskich architektów Romualda Gutta i Kazimierza Skórewicza, którzy uczestniczyli w realizacji wielu znanych obiektów w Warszawie, np. nowego budynku Sejmu – wyjaśnia Barbara Chwesiuk.
W czasie remontu pojawiły się też różne odkrycia. Jednym z nich było znalezienie fragmentu oryginalnego parkietu z pierwszej połowy XIX wieku. Dzięki temu odtworzono parkiet w głównej sali.
Pozyskanie materiałów do remontu nie należało do łatwych zadań. By wiernie odtworzyć wygląd pałacu, niektóre elementy sprowadzano nawet z Włoch. Trudne było też znalezienie odpowiednich klamek i płytek.
– Jednym z większych problemów było odtworzenie stolarki okiennej z zachowaniem klasycznych elementów, np. szprosów. Nie było to łatwe, bo obecnie nikt już ich nie robi w przedwojennej technologii – twierdzi Barbara Chwesiuk.
Właścicielka pałacu wspomina, że wiele czasu spędzono na przeszukiwaniu pchlich targów i sklepów z antykami.
– Nowe żyrandole czy meble nie mają niestety naturalnej patyny i duszy, którą chcieliśmy w pałacu Cieleśnica wskrzesić – mówi Barbara Chwesiuk.
Aura spokoju

Klimatycznie. W pałacu znajduje się 10 butikowych pokoi utrzymanych w stylistyce art deco. Fot. ARC
Malownicza przestrzeń i oddalenie pałacu od codziennego zgiełku zachęcają turystów do wypoczynku.
– Nasi goście często podkreślają, że czują się, jakby byli u kogoś w odwiedzinach. Kolejnym elementem, który wyróżnia Cieleśnicę, jest przypałacowy ogród pełen warzyw, owoców i ziół, z których korzysta nasza kuchnia. Z racji, że turyści stawiali w tym roku na wypoczynek w kraju, był to najlepszy sezon od otwarcia hotelu – cieszy się Barbara Chwesiuk.
Liczby pokazują, że zainteresowanie pałacem rośnie. W sezonie letnim Cieleśnicę odwiedziło ponad 2 tysiące indywidualnych gości hotelowych i tysiące turystów zwiedzających zabytkowy obiekt, będący jedną z atrakcji regionu.
Pobyt w Cieleśnicy można sobie urozmaicić dobrą kuchnią i lokalnymi przetworami.
– Nasze potrawy łączą kuchnię regionalną i międzynarodową. Większość składników pochodzi z naszego ogrodu. Do śniadań zawsze podajemy przetwory z Manufaktury Cieleśnica – wymienia Barbara Chwesiuk.
Na początku manufakturowe syropy, konfitur, lemoniady i mieszanki herbaciano-ziołowe produkowane były na potrzeby pałacu, a aktualnie dostępne są w sklepach w całej Polsce. Cieleśnica kontynuuje też inne tradycje i wytwarza alkohole, korzystając z przedwojennych receptur – jednym z najpopularniejszych jest likier „44”. Goście mogą też posmakować nalewek. Alkohole produkowano w Cieleśnicy już w 1923 r., kiedy baron Rosenwerth założył Fabrykę Wódek i Likierów w XIX- wiecznej gorzelni. Później rozbudował ją o rozlewnię.
– Jego produkty były podawane w warszawskich restauracjach, a nawet eksportowane na zachód – do Francji i Anglii. Najsłynniejszym alkoholem był cieleśnicki kordjał na bazie arcydzięgla. Obecnie trwa remont przedwojennej rozlewni, gdzie Manufaktura Cieleśnica będzie wskrzeszać oryginalne przedwojenne receptury – zapowiada Barbara Chwesiuk.

Infrastruktura. Pałacowy hotel wyposażono m.in. w bar (na zdjęciu), restaurację, strefę relaksu, salę kinową i bibliotekę. Fot. ARC
Plany na lata

Odbudowa. W 1923 r. baron Rosenwerth założył Fabrykę Wódek i Likierów w XIX- wiecznej gorzelni. Później rozbudował ją o rozlewnię. Obecnie trwa remont przedwojennej rozlewni, gdzie Manufaktura Cieleśnica będzie wskrzeszać oryginalne przedwojenne receptury. Fot. ARC
Firma nie przestaje inwestować. Niedawno w spółce można było objąć nawet akcje i stać się jednym z akcjonariuszy pałacu. Cieleśnica już po raz drugi prowadziła emisję. W pierwszej pozyskała 600 tys. zł. Teraz liczyła na więcej — 1 mln zł.
– Nasze najbliższe plany to rozwój otoczenia pałacu. Zaczynając od powiększenia bazy noclegowej dla gości, którzy szukają ucieczki i odpoczynku od miejskiego zgiełku, po główny projekt, który aktualnie realizujemy, czyli odtworzenie przedwojennej Fabryki Wódek w Cieleśnicy – mówi Barbara Chwesiuk.
Inwestorzy, którzy objęli akcje w spółce, mogli liczyć na rabaty i zestawy z nalewkami.
W tym roku z inicjatywy właścicieli pałacu założono Orkiestrę Retro Cieleśnica, odtwarzającą przedwojenną muzykę. Orkiestra składa się z siedmiu muzyków pasjonatów. Grają nie tylko na potańcówkach w pałacu, lecz także uatrakcyjniają wydarzenia w okolicy.
– Instrumenty wchodzące w skład zespołu to kontrabas, saksofon, akordeon, klawisze, perkusja, gitara i wokal – wylicza Barbara Chwesiuk.
Remont pałacu Cieleśnica był dla rodziny Chwesiuków sporym wyzwaniem. Nie mieli doświadczenia w tego typu inwestycjach, chociaż są związani z biznesem – Barbara Chwesiuk stworzyła firmę odzieżową Bialcon. Po kilku latach śmiało już można stwierdzić, że pałac stał się rodzinnym biznesem z sercem.
– W działanie przedsiębiorstwa jest zaangażowana cała rodzina – mój mąż Dariusz i dwa synowie. Starszy Jakub pełni funkcję dyrektora handlu i administracji, młodszy Szymon pomagał przy remoncie pałacu i założył Manufakturę Cieleśnica, a teraz nadzoruje remont rozlewni wódek – wyjaśnia Barbara Chwesiuk.
Właścicielka pałacu twierdzi, że lockdown branży hotelowej nie wpłynął istotnie na spółkę, chociaż nie da się ukryć, że firmie pomogło zainteresowanie produktami Manufaktury Cieleśnica.
