Ciemna strona logistyki

opublikowano: 20-03-2014, 00:00

Rozmowa z Adamem Chazanowem, partnerem zarządzającym w firmie doradczej Graphene Partners.

Okazuje się, że szczyty przewozowe są nie do końca uzasadnione. Przynajmniej nie wszystkie. Przecież klienci nie rzucają się na pastę do zębów tylko dlatego, że kończy się miesiąc.

Trudno znaleźć osobę pracującą w logistyce, która jeszcze nie doświadczyła destrukcyjnego efektu tzw. szczytów wolumenowych. Da się z tym zjawiskiem walczyć?

Nie ze wszystkimi szczytami w logistyce trzeba walczyć. Prawdą jest, ze wahania okresowe zwiększają koszty praktycznie każdego ogniwa dystrybucyjnego łańcucha dostaw. Często też wpływają negatywnie na jakościowe wskaźniki, wyrządzając przy tym poważne szkody marce i powodując znaczne straty finansowe. Jednak niektóre z tych szczytów wynikają z rzeczywistego zachowania ostatniego ogniwa w łańcuchu dostaw, czyli konsumenta. Do takich można zaliczyć np. coroczne świąteczne zwiększenie obrotów sieci handlowych. Firmy kurierskie z dużym udziałem przesyłek dla e-commerce doświadczają wtedy nawet kilkudziesięcioprocentowych wzrostów.

Czyli są też szczyty mniej naturalne?

Tak. Zaliczają się do nich wahania na koniec miesiąca. To mniej wytłumaczalne argumentami demograficznymi czy makroekonomicznymi zjawisko. Obroty firm z branży FMCG mogą wzrosnąć nawet o kilkaset procent między pierwszymi a ostatnimi dniami miesiąca.

Dlaczego? Przecież klienci nie kupują więcej pasty do zębów czy papierosów pod koniec miesiąca?

To prawda. Głównej przyczyny należy szukać wewnątrz firmy — jest to jedna z najczęstszych „osi tarcia” między działami logistyki i sprzedaży. Cele sprzedażowe to powszechnie

stosowany mechanizm motywacyjny dla działu handlowego. Aby móc w miarę taktycznie zarządzać działem, okres rozliczeniowy jest zazwyczaj miesięczny. Logicznym następstwem jest stworzenie analogicznych dźwigni motywacyjnych dla klientów firmy. Dlatego klienci zamawiają towary regularnie, zgodnie z ich faktycznymi potrzebami, przez pierwsze trzy tygodnie miesiąca. W ostatnim zaś tygodniu nadrzędnym kryterium decydującym o wielkości zamówień staje się osiągnięcie celu miesięcznego sprzedawcy.

I nie można tego ograniczyć?

Będzie trudno. Firmy są do takiego stopnia związane z osiągnięciem swoich celów sprzedażowych, że sięgają po mało racjonalne — z punktu widzenia akcjonariuszy — rozwiązania. Umieją nawet przekonać swoich ulubionych klientów do składania zamówienia na towar w ostatnich dniach miesiąca tylko po to, aby go zwrócić kilka dni później. Wystarczy przez chwilę pomyśleć o zmarnotrawionych kosztach obsługi przepływu tego towaru i uświadomimy sobie, jak znaczący jest potencjał optymalizacji.

Można z tym walczyć?

Jak najbardziej, choć nie jest to łatwe. Wspierając klientów, wśród których są najwięksi producenci i sieci handlowe, identyfikujemy zarówno tzw. szybkie wygrane, jak i głębsze zmiany organizacyjne dające wymierną korzyść finansową i zwrot z inwestycji. Kluczowym czynnikiem sukcesu jest zazwyczaj otwartość zarządu firmy na wprowadzenie zmian w zarządzaniu siłami handlowymi. Nie jest łatwo uzyskać zielone światło na takie przedsięwzięcia. Oprócz naturalnego oporu ludzi przed zmianami walczymy często z inercją i przekonaniem, że „zawsze tak było, więc tak być musi”.

Komentarz partnera dodatku

OPANOWAĆ SZCZYT

Krzysztof Kędzierski

prezes Amur sp. z o.o.

Jak wszyscy wiemy, problem tzw. szczytów w logistyce jest jednym z najistotniejszych dla całej branży. Moim zdaniem jednak, właściwie postawione pytanie nie brzmi „jak wyeliminować takie zjawisko?”, ale „jak możemy je przewidzieć i jak zarządzać taką sytuacją?”. Do szczytu można być przygotowanym. Z perspektywy twórcy rozwiązań IT widzę w tym przypadku bardzo dużą rolę systemów wspomagających zarządzanie logistyką, a nawet patrząc szerzej — wspomagających zarządzanie całym przedsiębiorstwem. Prawdopodobnie właśnie to systemowe ujęcie wszystkich procesów zachodzących w firmie oraz zależności między nimi jest jedyną właściwą drogą. Przecież jakość ich współpracy wpływa na działanie całej organizacji.

Czy system IT może pomóc w zarządzaniu sytuacją kryzysową?

Przede wszystkim należy zdać sobie sprawę z tego, że szczytów nie da się wyeliminować, a ich występowanie ma oczywiście bezpośrednie przełożenie na cały łańcuch dostaw. Jeżeli tylko w przedsiębiorstwie udałoby się w ramach jednego systemu ERP połączyć wszystkie procesy, mielibyśmy znakomite rozwiązanie, które pozwala płynnie zarządzać każdą sytuacją kryzysową. Pisząc o połączeniu wszystkich procesów, mam na myśli elementy, za które odpowiada nie tylko jeden, ale nawet kilka podmiotów. W przypadku największych firm na rynku dobry system powinien zarządzać jednocześnie produkcją, magazynowaniem, sprzedażą, obsługą klienta, transportem, spedycją, a także księgowością i raportowaniem.

Ponadto, aby faktycznie usprawnić zarządzanie, należy korzystać z oprogramowania otwartego, które pozwala wpływać na cały proces (od zamówienia poprzez produkcję, magazynowanie i transport aż po odbiór) nie tylko producentowi, ale też klientom oraz np. firmie transportowej. Dziś standardem jest możliwość integracji własnego ERP z systemami zewnętrznymi (jak np. system CCTV, systemy magazynowo-sprzedażowe czy logistyczne), a w szczególności tworzenie narzędzi dla klientów. Zdarzenie wywołane w jednym z komponentów systemu ma powodować automatyczne zmiany w całej strukturze. Jeśli przykładowo zmienia się liczba zamówień, to system musi automatycznie (w czasie rzeczywistym) przeskalować stany magazynowe, linie załadowcze, kolejki oczekiwania na załadunek, plany realizacji kontraktów, dostępności mocy produkcyjnej oraz wysłać informację do zainteresowanych podmiotów, takich jak zarząd, dział handlowy, klienci czy nawet kierowcy. I tu dochodzimy do bardzo istotnej kwestii w zarządzaniu szczytem, czyli zdolności systemu, a co za tym idzie — całej organizacji do działania w czasie rzeczywistym.

W wersji zaawansowanej, wspieranej przez sztuczną inteligencję, system powinien automatycznie wybrać optymalne — w danej chwili — przeskalowanie i zmiany procesu produkcyjno-logistycznego według założonego przez decydentów scenariusza. Automatyzacja pozwala ograniczyć czas reakcji, a udział czynnika ludzkiego sprowadzić jedynie do roli nadzorczej.

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Marcin Bołtryk

Polecane