- Została ona wysłana właściwie do dyrektorów każdego z miejsc. Powiedzieli Bryanowi Lourdowi (agent Clooneya przyp. Red.): „nie mogę tego podpisać”. Co? Jak można tego nie podpisać. Nie wymienię nikogo. Nie taki mam zamiar, ale nikt nie podpisał listu – wyznał Clooney.
Aktora najbardziej zaniepokoiło jaki efekt może mieć odwołanie zaplanowanej na 25 grudnia premiery filmu "The Interview" (komedii o zamachu na przywódcę Korei Północnej Kim Dzong Una) nie tylko na Hollywood, ale również na media piszące o opresyjnych reżimach.
- Mamy tutaj do czynienia z rzeczywistym wpływem konkretnego kraju na to jakie treści promujemy. Dotyczy to nie tylko filmów, ale każdej części biznesu. To prawda. Co się stanie, jeśli newsroom przygotuje informację, a państwo, poszczególni ludzie lub korporacje uznają, że im się to nie podoba? Ktoś grozi wysadzeniem budynków i nagle każdy ma ulegać – powiedział.
Decyzję o odwołaniu filmu podjęto w związku z groźbami grupy hakerskiej, która ostrzegła przed atakami na sale kinowe, wyświetlające ten film. Potencjalne ataki porównała do tych z 11 września 2001 roku na World Trade Center.

