Co czeka 300 tys. polskich sklepów?

Andrzej Lewiński
26-10-2004, 00:00

Obraz dzisiejszej dystrybucji — blisko 40 proc. rynku przejęte przez wielkie zagraniczne sieci z najnowocześniejszymi formami handlu: centrami handlowo-usługowymi, hipermarketami, supermarketami, sklepami dyskontowymi, a także nowoczesnymi polskimi sieciami detalicznymi i hurtowymi oraz wielką liczbą sklepów indywidualnych i punktów handlowych (targowiska, bazary). Jesteśmy poddani twardym prawom światowej konkurencji i efektom procesów globalizacji.

Jakie są perspektywy przy zachowaniu dzisiejszych kierunków rozwoju? Nietrudno przewidzieć — to model północnej Europy, państw skandynawskich, w których 90 proc. handlu jest w rękach wielkich sieci handlowych. Co w takim razie czeka około 300 tys. polskich sklepów i punktów handlowych, dla których miejsca na rynku nie będzie. Likwidacja? A co z trudną do wyliczenia liczbą producentów, dla których ten rynek jest jedyną możliwością zbycia towarów? Nie mówmy, że czeka ich świetlana przyszłość na rynkach europejskich czy światowych — tam konkurencji nie sprostają.

Dlatego Polska Izba Handlu, Kongregacja Przemysłowo-Handlowa i Spółdzielczość Społem porozumiały się co do wspólnych działań na rzecz przyszłości polskiego handlu. Opracowały programy rozwoju handlu. Polska Izba Handlu nacisk położyła na konieczność uregulowania zasad powstawania nowych i przekształcania istniejących placówek handlowych. Na przykład decyzję społeczno-ekonomiczną o uruchomieniu obiektu handlowego wielkości powyżej 300 mkw. powierzchni sprzedażowej powinien wydawać Marszałek Sejmiku Samorządowego, a w przypadku obiektu handlowego wielkości ponad 2 tys. mkw. powierzchni sprzedażowej — po zasięgnięciu opinii właściwego ministra. Przy podejmowaniu decyzji marszałek powinien kierować się następującymi kryteriami: stosunkiem popytu do podaży w danej branży na terenie lokalizacji, nasyceniem placówkami handlowymi o dużej powierzchni, warunkami konkurencyjności w handlu i rzemiośle oraz przewidywanymi skutkami niezachowania równowagi rynkowej.

Jest to tylko jedna z propozycji przedstawiona poprzedniemu rządowi. W odpowiedzi powołana została komisja ds. handlu przy ministrze. Przystąpiliśmy do wspólnej pracy na rzecz opracowania projektu ustawy o handlu. Zapał w Ministerstwie Gospodarki trwał tylko kilka miesięcy — najpierw zawieszono działalność komisji, następnie telefonicznie poinformowano, że resort odstępuje od prac na rzecz opracowania projektu ustawy o handlu.

Inną drogę — skuteczniejszą — wybrało kierownictwo Kongregacji Przemysłowo-Handlowej. Dla swojego projektu pozyskało sojuszników, w tym Polską Izbę Handlu i związki Społem. Uzyskało znaczne poparcie społeczne — zabrało pod projektem ponad 100 tys. podpisów. Ponadto poparcie dla projektu wyraziło wiele partii politycznych, a kluby poselskie PiS i Samoobrony wniosły — każdy oddzielnie — projekt ustawy pod obrady parlamentu. To duży sukces! Już w pierwszym czytaniu w Sejmie, po raz pierwszy, omawiano problemy handlu. W przedstawionym projekcie zezwolenie na uruchomienie sklepu wielkopowierzchniowego o powierzchni powyżej 300 mkw. wydaje starosta powiatu, zaś przy obiekcie powyżej 2 tys. mkw. — starosta na wniosek marszałka województwa i wojewody łącznie. Decyzje podejmowane są na podstawie uchwały gminy, po przeprowadzeniu analizy celowości.

Dalsze prace nad projektem ustawy — na sejmowej Komisji Gospodarki.

Andrzej Lewiński, prezes Polskiej Izby Handlu

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Andrzej Lewiński

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu

Puls Biznesu

Nieruchomości / Co czeka 300 tys. polskich sklepów?