MAREK MIKUĆ
wiceprezes Allianz TFI
Na rynkach finansowych wciąż panuje duża niepewność spowodowana kryzysem fiskalnym w strefie euro. W takich warunkach jakiekolwiek prognozowanie zachowania rynku obarczone jest dużym błędem. Z dzisiejszej perspektywy wydaje się, że jest szansa na to, że koniec roku może sprzyjać zmniejszeniu zmienności i pozostaniu rynku w trendzie bocznym w zakresie 2200-2320 pkt na WIG20. Pamiętać jednak należy, że dominującym trendem jest trend spadkowy, co każe zachować dużą ostrożność w oczekiwaniu na „efekt stycznia”. Jeżeli żadne wiarygodne rozwiązanie bieżących problemów się nie pojawi, to może nas czekać duży zawód na początku roku. Rynek polskich obligacji w najbliższych tygodniach powinien być stabilny, chociaż ewentualne dalsze zwyżki rentowności papierów państw południa Europy nie byłyby korzystne.
MICHAŁ SZYMAŃSKI
partner zarządzający Money Makers
Mamy niewielkie szanse, że w najbliższych dwóch miesiącach obraz rynku, z punktu widzenia możliwości zdobywania klientów funduszy, zasadniczo się zmieni. Recepty na problemy Unii wymagają żmudnych negocjacji, co oznacza kontynuację stanu niepewności, zwiększającej percepcję ryzyka przez inwestorów. W pierwszej połowie roku trudno oczekiwać zwiększenia sprzedaży funduszy przez banki. Plany sprzedażowe na 2012 rok w zdecydowanej większości przypadków powinny być już ustalone. A biorąc pod uwagę warunki, w jakich zatwierdzanie budżetów miało miejsce, tj. kryzys na rynkach finansowych, fundusze najczęściej nie będą ulokowane wysoko w priorytetach sprzedażowych. Co więcej, przy wysokim oprocentowaniu depozytów klienci nie będą postrzegać funduszy obligacji jako atrakcyjnych. Te muszą poczekać na zakończenie wojny depozytowej.