Co kryje "złoty pociąg"?

Marcin Dobrowolski
opublikowano: 28-08-2015, 15:43

5 maja 1945 r. niemieckie władze zakazały mieszkańcom Wałbrzycha opuszczania własnych domów i nakazały szczelne zasłonięcie okien. To prawdopodobnie wtedy na terenie miasta ukryto artefakty, które do dziś rozpalają umysły poszukiwaczy skarbów.

Kopalniany Wałbrzych został przez władze III Rzeszy zamieniony w prawdziwe kłębowisko dogodnych kryjówek. KWK 'Herman' przekształcono w wielki schron przeciwlotniczy, tajemnicze tunele drążono pod Zamkiem Książ, a olbrzymi kompleks sztolni i korytarzy wydrążono pod pobliskimi Górami Sowimi. Część podziemnych kompleksów została zalana, niektóre przystosowano do ruchu turystycznego, ale znaczna część wciąż pozostaje nieodkryta, przynajmniej oficjalnie.

Zobacz więcej

Złoto Banku Rzeszy odnalezione w kopalni w Turyngii

domena publiczna

Takim jest też tunel z bocznicą kolejową, do którego dotrzeć mieli znalazcy "złotego pociągu". Według poszukiwaczy skarbów tunel taki znajduje się prawdopodobnie między 61 a 64 kilometrem linii kolejowej z Wrocławia. Zawiadomienie o znalezisku złożono w Urzędzie Miasta Wałbrzycha, a więc wiemy na pewno, że pociąg znajduje się w jego granicach.

Podstawowe pytanie brzmi: co może się w nim znajdować? Generalny Konserwator Zabytków, Piotr Żuchowski, cytując oficjalne zawiadomienie powiedział, że zdaniem odkrywców mają w nim być kosztowności, materiały wojskowe, archiwa. I wszyscy życzylibyśmy sobie, aby tak właśnie było. Najlepiej w jak najlepszym stanie. Wątpliwości do tej hipotezy może budzić miejsce ukrycia składu. Czy Niemcy chowaliby tak cenne przedmioty na terenie, który przypaść miał powojennej Polsce? Czy nie lepiej byłoby schować je w głębi Niemiec, jak zasoby skarbca Banku Rzeszy?

Zostały one odnalezione w 1945 r. w Turyngii, w dawnej kopalni sól potasowych Kaiseroda. Oprócz 8527 sztabek złota i monet, znaleziono tam skrzynie z diamentami, perłami i innymi kamieniami szlachetnymi oraz worki z banknotami. W korytarzach ukryto również obrazy, rzeźby, cenne książki ewakuowane z galerii, muzeów i bibliotek. Spakowano je do 11 750 skrzyń i wysłano do zarządzanego już przez Amerykanów skarbca oddziału Banku Rzeszy we Frankfurcie. Co ciekawe, część skarbów zaginęła podczas transportu, nie wiadomo jednak dokładnie jak duża ich część. Niektóre dzieła, a także np. cenne znaczki pocztowe skatalogowane podczas przejmowania zasobu przez Amerykanów wypływały w dziesięcioleciach powojennych na publicznych aukcjach sztuki.

Również w Polsce znajdowano po wojnie ukryte magazyny, jednak wciąż wiemy o nich niewiele, ponieważ najczęściej przejmowane były przez oficerów Urzędu Bezpieczeństwa. Pułkownik Zbigniew Łubiński, były zastępca szefa wojsk inżynieryjnych Śląskiego Okręgu Wojskowego, przyznał w wywiadzie dla Polski Zbrojnej, że armia kilkadziesiąt razy wykorzystywana była na tym terenie do badania podziemnych schronów mających służyć za magazyny cennych przedmiotów. Podczas jednego z nich, na terenie klasztoru w Lubiążu, znaleziono kolekcję złotych monet. Było to w połowie lat 80. i znalezisko sprzedano za granicą a dochód przeznaczono na tajne operacje polskiego wywiadu. 

Według źródeł, które władze PRL uznały za na tyle wiarygodne, aby w ich sprawdzenie zaangażować Wojsko Polskie, w 1944 roku na dworcu w Strzegomiu zestawiono specjalny skład, w którym znaleźć się miały trzy wagony z majątkiem Hermanna Göringa, kolejne trzy z zawartością należącą do zarządcy Ukrainy Ericha Kocha oraz kolejne, w których z kolei przechowywane być miały ewakuowane zbiory śląskich muzeów oraz depozyty wrocławskich banków. Ten pociąg również zaginął. 

Jeżeli w pociągu odnalezione zostaną dzieła sztuki, będziemy musieli zwrócić je właścicielom. To oni z kolei powinni wypłacić znaleźne odkrywcom. W przypadku skarbów, które zagrabiono instytucjom państwowym, bądź które przepadły na rzecz Skarbu Państwa, to on będzie gratyfikował znalazców. Najszczęśliwszą wiadomością dla nas byłoby odnalezienie przedmiotów zagrabionych z krajowych kolekcji. 

Prowadzony przez Ministerstwo Kultury i Dziedzictwa Narodowego rejestr ruchomych dóbr kultury zrabowanych podczas II wojny światowej zawiera blisko 63 tysiące pozycji. Pełny katalog opublikowano na stronie www.dzielautracone.gov.pl Za polskie straty wojenne uznaje się w nim dobra kultury z terenów powojennej Polski, zaginione w czasie wojny, pochodzące ze zbiorów publicznych, prywatnych i kościelnych. Do najcenniejszych dzieł zaginionych podczas wojny należą eksponaty z Gabinetu Rycin Biblioteki Uniwersytetu Warszawskiego, obrazy pędzla Rafaela ("Portret młodzieńca"), Antona van Dycka ("Ecce Homo") czy Jacoba Jordaensa ("Scena mitologiczna z młodym Bachusem"). 

Zgodnie ze słowami Generalnego Konserwatora Zabytków w pierwszej kolejności nastąpi zabezpieczenie miejsca znaleziska przez odpowiednie służby. Pociąg jest prawdopodobnie zaminowany, dlatego wojsko musi oczyścić teren, a poprawne przeprowadzenie takiej operacji zależy od wielu czynników a nawet pory roku. Następnie zostanie wydobyty a jego zawartość skatalogowana. Według powtarzanych plotką informacji, znalazcy już oszacowali jego zawartość na ok 5 mld złotych, co dałoby im ok pół miliarda znaleźnego. Ciężko powiedzieć w jaki sposób tego dokonali, skoro Generalny Konserwator Zabytków mówi na razie jedynie o zdjęciach georadarowych. W tej historii jest więcej plotek niż potwierdzonych informacji, ale wszyscy wolelibyśmy znaleźć w ukrytym składzie bardziej zaginione obrazy z polskich kolekcji niż skład amunicji kapitulującej armii.

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Marcin Dobrowolski

Być może zainteresuje Cię też:

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu

Tematy

Puls Biznesu

Puls Historii / Co kryje "złoty pociąg"?