Co łączy łupki polskie i chińskie?

Kate Mackenzie na stronach „Financial Times” bierze pod lupę polskie i chińskie przygody z łupkami. Okazuje się, że oba państwa wiele pod tym względem łączy.

Oba państwa miały powtórzyć sukces USA – czytamy na stronach ft.com. Polsce miała sprzyjać geologia i entuzjastyczny rząd. Chinom rezerwy surowca i bycie …Chinami. I my i Państwo Środka chcieliśmy (chcemy) poprawić zawalczyć o niezależność energetyczną. Ostatnie podobieństwo? Kłopoty. I tu Mackenzie zaczyna dostrzegać różnice.

Chińczycy mieli do 2015 osiągnąć 6,5 mld metrów sześciennych wydobycia gazu łupkowego. To zaledwie 2 proc. ich łącznej produkcji gazu, ale i tak niewielu wierzy w realizację tego celu. Trwają aukcje licencji na wydobycie, a kłopotem może stać się woda. Proces wydobywczy wymaga jej w wielkiej ilości, co w Chinach wcale nie jest łatwe.  Do tego dochodzą brak infrastruktury i „skomplikowana geologia”. Mimo to, szacunki dotyczące rezerw łupków pozostają „bycze”, a najwięksi gracze – Shell, Chevron, ConocoPhillips i Total – nadal są zdeterminowani do pozostania na rynku i możliwie szybkiego wydobycia gazu.

W Polsce sytuacja jest inna. Kilka zachodnich spółek już zrezygnowało z poszukiwań, a inne – według Reutersa – mogą do nich dołączyć. Rząd wprawdzie zezwolił na głębsze odwierty bez zezwoleń, ale spółki paliwowe narzekają na stworzenie państwowego operatora obecnego we wszystkich projektach.

- Ale najgorsze, że najnowsze dane geologiczne są mniej optymistyczne niż pierwotne i odwierty rozczarowują – kończy Mackenzie.

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: ONO

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu

Puls Biznesu

Świat / Co łączy łupki polskie i chińskie?