Co ma mBank do mbankingu w PKO BP

opublikowano: 09-01-2013, 09:15

Wojciech Bolanowski, twórca mBanku, opowiada o deja vu jakie towarzyszy mu przy pracy nad bankowością mobilną w PKO BP i ocenia projekty płatności z użyciem telefonu w Biedronce


Rynkiem zatrzęsła informacja, że  Biedronka przygotowuje się do uruchomiania usług płatności mobilnych. Jak ocenia Pan ten pomysł?
Wojciech Bolanowski, dyrektor obszaru bankowości elektronicznej i szef projektu bankowości mobilnej PKO BP: Podstawy są zrozumiałe i racjonalne. Przesłanki są podobne do tych, jakie przyświecają PKO BP: penetracja komórek jest w społeczeństwie większa niż komputerów z dostępem do Internetu,  niezależnie od zamożności , grupy klientów. Statystycznie na jedną osobę przypada więcej niż jedna karta SIM. Biedronka stała się dużą siecią handlową, z liczbą sklepów zbliżoną do liczby placówek PKO BP. Profil klienta zbliża się do profilu przeciętnego Polaka. Nie zgadzam się z opiniami, że projekt bankowości mobilnej nie pasuje do profilu klienta Biedronki. To już nie jest low endowy dyskont. Podobnie jak my, obsługuje już klienta uniwersalnego, on nie jest liderem technologicznym, często nie ma Internetu, ale ma komórkę. To jedna z zasadniczych przesłanek, by pomyśleć nad płatnościami mobilnymi.
Drugi powód dotyczy kosztów. W dalszym ciągu obsługa gotówki dla dużego detalisty jest tańsza niż bezgotówkowa, nawet przy malejących prowizjach. Płatności przy użyciu komórki mogą jeszcze obniżyć koszty. To nie jest innowacja dla innowacji.

Z przecieków na temat projektu Biedronki wynika, że płatność ma odbywać się przy użyciu aplikacji, czyli rozwiązania dostosowanego do smartfonów i osób bardziej zaawansowanych technologicznie, co automatycznie ogranicza grupek klientów, która z usługi będzie mogła skorzystać.
Skoro usługa ma być masowa to powinna być dostosowana do maksymalnej liczby telefonów. Znam doniesienie sugerujące, że Biedronka pracuje nad aplikacją, dlatego uważam, że ten model płatności nie może stać się masowy, ponieważ za mało jest smartfonów na rynku.
Kluczowe dla powodzenia projektu jest to, czy rozwiązanie zostanie zaakceptowane przez masowego klienta. Na aplikację jest jeszcze za wcześnie, choć pytanie jest jaka to jest aplikacja, bo jeśli Java, to jest to dobry pomysł.

Wyliczył Pan przesłanki stojące za decyzją o wejściu w płatności mobilne. Kilka lat temu Biedronka zaczęła sprzedawać karty do telefonów komórkowych, wtedy też przesłanki wydawały się słuszne. Klient dostawał tanią, konkurencyjną usługę. Mimo to Biedronka nie stała się potentatem na rynku telefonii komórkowej. Być może podobnie będzie z płatnościami mobilnymi.
Kluczowe dla powodzenia projektu jest konsekwencja i determinacja. Jakie są przeszkody w upowszechnianiu płatności mobilnych? Żadna z firm oferujących takie usługi nie osiągnęła masy krytycznej liczby klientów. Dlaczego? Sam model jest trudny, zbyt nowoczesny, interesujący tylko dla zwolenników innowacji. Po drugie – zabrakło determinacji komunikacyjnej nowej usługi. Rozumiem przesz przez to cały budżet komunikację usługi. I nie chodzi o billboardy, reklamę, ulotki, ale koszt przeszkolenia sprzedawców, bonusów dla najlepszych, rabatów na towary dla klientów. Mam duże wątpliwości, czy detaliście, który bardzo tanio sprzedaje i działa na niskiej marży, starczy determinacji żeby wydać odpowiednio dużo pieniędzy na komunikację. To właśnie dlatego poległa idea telefonii komórkowej w Biedronce, bo nie widziałem, żeby usługa była tak komunikowana jak niska cena szynki.
Determinacja i możliwości to jest problem wszystkich lokalnych dostawców płatności mobilnych. Dotyczy to również banków, aczkolwiek im jest trochę łatwiej, ponieważ mogą zaoferować klientowi usługę płatności mobilnych, połączoną z rachunkiem bankowym. Inni uczestnicy rynku muszą opracować system dotarcia do zasobów finansowych.

W PKO BP od grudnia trwa pilotaż płatności mobilnych. Kiedy usługa będzie dostępna dla klientów?

Projekt idzie zgodnie z planem. W ubiegłym roku udostępniliśmy wersję pilotażową, która zawiera wszystkie funkcjonalności jakie chcemy uruchomić w wersji produkcyjnej. Założenie jest takie, że telefon może zastąpić kartę lub gotówkę. Usługa obejmuje zatem przelewy między klientami,  płatności w sklepie, wypłaty z bankomatów i płatności w Internecie.
Decyzje o udostępnieniu lub nie usługi klientom uzależniamy od wyników pilota. 

Czy Polacy są gotowi do płacenia telefonem, czy za bardzo wysforowaliście się do przodu i projekt jest zbyt innowacyjny?
Jednym z najważniejszych etapów pilotażu jest ocena jak końcowy użytkownik, którym nie musi być, a nawet nie powinna być osoba zaawansowana technologicznie, otwarta na innowację, ocenia usługę. Czy rozumnie schemat płatności,  rozliczeń, czy wizualizacja nie jest myląca, czy postrzega system jako bezpieczny, łatwy w obsłudze. Pamiętajmy, że to jest pierwsze użycie telefonu do innych celów niż wysyłanie sms i rozmowa. Chodzi nam o osoby, które nie korzystają z karty, albo tylko używają jej do wypłaty z bankomatu. Musimy jeszcze poobserwować projekt w fazie pilotażu.
Specyfika przedsięwzięcia polega na tym, że robimy coś zupełnie nowego. Nie mamy benczmarku. Przypomina mi to pracę wiele lat temu nad interface mBanku, kiedy wymyślaliśmy te wszystkie tabelki, które do dzisiaj wyglądają właściwie tak samo i wciąż stanowią punkt odniesienia dla innych. Mam poczucie deja vu pracując nad projektem mbankingu.

Wojciech Bolanowski, fot. Marek Wiśniewski
Wojciech Bolanowski, fot. Marek Wiśniewski
None
None
© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: eugeniusz twaróg

Polecane