W artykule p. Kuczyńskiego „W ciągu 10 lat GPW nie rozwijała się tak, jak powinna” znalazła się uwaga zaadresowana do Zarządu GPW, dotycząca węgierskiego przykładu „podłączenia się do platformy XETRA” Z kontekstu artykułu odnoszę wrażenie, że autor nie zna nie tylko szczegółów, ale nawet ogólnej koncepcji umowy zawartej między Deutsche Borse a podmiotami węgierskimi. W związku z tym, pozwolę sobie zadać następujące pytanie:
W jakim zakresie, zdaniem Autora, podłączenie kilku węgierskich domów maklerskich do platformy transakcyjnej XETRA w celu obrotu niemieckimi papierami wartościowymi przyczynia się do rozwoju węgierskiej giełdy jako „barometru gospodarki i źródła kapitału”?
Wiesław Rozłucki prezes zarządu GPW
Odpowiedź autora
Rzeczywiście nie znam szczegółów umowy i ze skruchą stwierdzam, że pisałem z myślą nie o poprawie sytuacji Giełdy Papierów Wartościowych w Warszawie, ale indywidualnego inwestora, którym sam jestem. Nigdy nie uważałem, że „podłączenie kilku węgierskich domów maklerskich do platformy XETRA” miało na celu „rozwój węgierskiej giełdy jako barometru gospodarki...”. Uważałem i uważam jednak, że dopuszczenie inwestorów polskich do dużego rynku niemieckiego zwiększyłoby zainteresowanie grą na giełdzie w ogóle. I nie musiałby to być wcale model węgierski. Sytuacja, która obecnie panuje na naszej giełdzie, zniechęca indywidualnych graczy do inwestowania. Gdyby zwiększyła się liczba inwestorów, to siłą rzeczy wzrosłoby również zainteresowanie GPW, a to z czasem przełożyłoby się na zwiększenie liczby notowanych spółek.
Piotr Kuczyński