Niskie ceny paliw i innych surowców pozwalają utrzymać koszty budowy mieszkań na stałym względnie niskim poziomie. Nie ma zatem przesłanek, by znacznie podwyższać ceny lokali.
Trudno jednoznacznie określić, jak długo się utrzyma taki stan, zwłaszcza mając na uwadze napiętą sytuację geopolityczną. Można jednak założyć, że najbliższe miesiące nie przyniosą wyraźnych zmian, a wahania cen surowców nie będą miały wpływu na ceny mieszkań. Zmiany mogą być widoczne za kilka lat i tak naprawdę będą efektem obecnych działań. W ostatnim czasie bardzo zwiększyło się zainteresowanie deweloperów zakupem terenów pod nowe inwestycje, co skutkuje wzrostem cen gruntów budowlanych. Już się zdarzają transakcje o wartości znacznie przewyższającej dotychczasowe stawki, a proces ten w najbliższych miesiącach będzie się pogłębiał. Najpewniej spora część deweloperów będzie próbowała przenieść rosnące koszty na klientów, podnosząc ceny mieszkań, i tylko nieznaczna część rynku zdecyduje się „bezboleśnie” utrzymać ceny na stałym poziomie, akceptując przy tym niższe marże.
Te zmiany odczują jednak klienci szukający mieszkania nie wcześniej niż w 2018 r. Tendencja wzrostu cen gruntów budowlanych dopiero zaczyna być widoczna, a cały proces inwestycji deweloperskiej jest dosyć długi. Uzyskanie niezbędnych pozwoleń i prace projektowe wymagają wielomiesięcznej pracy. Minie zatem jeszcze trochę czasu, zanim na rynek trafią mieszkania budowane na gruntach kupionych po wyższych cenach.
Niskie stopy procentowe w ostatnim okresie przełożyły się nie tylko na spadek kosztów kredytu,
ale także na obniżenie oprocentowania lokat bankowych. Co za tym idzie, przestały być korzystną opcją inwestowania wolnego kapitału, przynoszącą zadowalające stopy zwrotu. W poszukiwaniu alternatywnych rozwiązań inwestorzy zmienili strukturę swoich portfeli, inwestując część pieniędzy w nieruchomości pod wynajem. Potencjał rynku najmu dostrzegają eksperci. Według raportu Domiporta.pl i Home Broker, oczekiwana rentowność takiej inwestycji w największych miastach Polski wynosi 4,77 proc.
W kraju notuje się jedną z najlepszych w Europie relacji okresu zwrotu nakładów poniesionych na zakup nieruchomości do zysku z czynszu za ich wynajem. Te nakłady zwracają się po około 15 latach. Dla przykładu, w Niemczech lub Wielkiej Brytanii jest to około 30 lat. Coraz częstsze zakupy mieszkań przez inwestorów to kolejny czynnik pozwalający wyjaśnić prosperitę na rynku.
Zmiany na rynku nieruchomości mieszkaniowych będą następowały powoli, a wiązać je powinniśmy ze strukturą demograficzną naszego społeczeństwa.
Można przypuszczać, że znaczna część osób z wyżu demograficznego dzięki korzystnym warunkom już kupiła mieszkanie lub zrobi to w najbliższym czasie. Zatem liczba osób, które mogą sobie pozwolić na taki zakup, będzie systematycznie spadać. Nie zawsze chcieć znaczy móc, zatem to możliwości klientów będą kształtowały rynek.
MARCIN ZAREMBA-ŚMIETAŃSKI, członek zarządu operacyjnego w Grupie Deweloperskiej GEO