W analizowanej przez nas grupie krajów indeks PMI obniżył się w 11 na 12 przypadki w przetwórstwie i w 6 na 9 przypadków w usługach. Pogorszenie nastrojów miało zatem w sierpniu globalny charakter i dlatego trzeba szukać globalnych przyczyn. Jednocześnie warto zauważyć, że mimo gorszych nastrojów raportowanych przez menedżerów zamówień (indeksy oparte są na ankietach prowadzonych wśród nich) inne wskaźniki będące papierkami lakmusowymi koniunktury trzymają się nieźle – ceny metali nie spadają, ceny akcji rosną, rentowności obligacji skarbowych też rosną.


Największą uwagę przykuwa głęboki spadek indeksów PMI w Chinach. Zarówno indeks przemysłowy, jak i usługowy, spadły poniżej krytycznej granicy 50 pkt, która oddziela ekspansję od recesji. To może wskazywać, że walka z falą COVID, która latem dotknęła ten kraj, mocno wpłynęła na biznes.
Ale warto zauważyć, że inne wskaźniki na razie nie pokazują, by w Chinach występowały tendencje recesyjne. W sierpniu eksport z Chin wzrósł o 25,6 proc., wobec wzrostu o 19,3 proc. w lipcu. Były to wyniki dużo lepsze od oczekiwań analityków. Import wzrósł zaś w sierpniu aż o 33,1 proc. rok do roku. A trzeba pamiętać, że w analogicznym okresie zeszłego roku Chiny znajdowały się już w okresie mocnej ekspansji, więc baza odniesienia nie jest wcale niska.
Ceny surowców, których Chiny są potężnym konsumentem, jak miedzi czy ropy, w ostatnich tygodniach rosły. Ropa jest o ok. 10 proc. droższa niż w sierpniowym dołku, a cena miedzi jest o ok. 6 proc. wyższa. Gdyby w Chinach miała wystąpić poważniejsza recesja to na rynkach surowcowych byłoby to już odczuwalne.
Indeksy koniunktury obniżyły się również w największej gospodarce świata, czyli w Stanach Zjednoczonych. Jest to prawdopodobnie efekt dość dynamicznego rozwoju pandemii – fala wirusa Delta jest w USA już wyższa niż w analogicznym momencie zeszłego roku. Choć nastroje wciąż znajdują się tam na bardzo wysokich poziomach w porównaniu do średniej historycznej. Gospodarka znajduje się zatem w fazie ekspansji, choć wolniejszej niż w poprzednich kwartałach.
W Europie zaś wskaźniki nastrojów drgnęły tylko nieznacznie. Uwagę na Starym Kontynencie przykuwają Włochy, gdzie sytuacja w sierpniu poprawiła się, wbrew globalnym trendom. Włochy ewidentnie przechodzą dobry okres, co związane jest zarówno z szybszym ożywieniem turystyki, ale również ze sprawnym uruchamianiem przez rząd programów inwestycji publicznych.
Jakieś obniżenie indeksów PMI jest nieuchronne z czysto mechanicznego powodu. Indeksy pokazują zmianę warunków biznesowych, a im więcej strat odrobi gospodarka tym niższe jest tempo nadrabiania i tym samym wzrostu gospodarczego. Więc samo obniżenie PMI-ów nie budzi niepokoju. Ale już fakt, że indeksy spadają w zdecydowanej większości krajów, spadek dotyczy przemysłu i usług oraz jest najbardziej intensywny w krajach najmocniej dotkniętych pandemią, wskazuje, że powrót wirusa ma wpływ na nastroje przedsiębiorstw i ich oczekiwania dotyczące przyszłości.
Można przyjąć, że pogorszenie nastrojów w kolejnych miesiącach będzie trwało, ponieważ pandemia na półkuli północnej rozwinie się. Pogorszenie w usługach będzie mocniejsze niż w przemyśle, bo przemysł korzysta na utrzymującej się zmianie struktury popytu konsumpcyjnego. Jednocześnie w bazowym scenariuszu nie zakładamy, by globalna gospodarka weszła w recesję, czyli żeby średni PMI spadł poniżej 50.
