Co się kryje w pliku do e-kontroli

29-02-2016, 22:00

Jednolity plik kontrolny ma uszczelnić system podatkowy. Trudno będzie schować choćby jedną fakturę. Strategie biznesowe też mogą wyjść na jaw

Być może już dziś, a na pewno w tym miesiącu resort finansów ma ostatecznie pokazać, jak powinien wyglądać jednolity plik kontrolny (JPK). To ostatni dzwonek, bo przedsiębiorcom zostało niewiele czasu na przygotowanie programów księgowo-rachunkowych do nowej formy przekazywania danych fiskusowi. Część się niecierpliwi, szczególnie ci, którzy mają wielu klientów, przeprowadzają sporo transakcji i płatności, a w magazynach panuje nieustanny ruch.

e-kontrole

O nowych wymaganiach wiadomo od kilku miesięcy. JPK to konsekwencja ubiegłorocznej wrześniowej nowelizacji Ordynacji podatkowej. Wprowadzonym do niej art. 193a nałożono na przedsiębiorców obowiązek udostępniania organom podatkowym informacji w spójnej formie. Będą one mogły żądać od podatników prowadzących księgi podatkowe w formie elektronicznej przekazania tych ksiąg i dowodów księgowych w postaci pliku komputerowego w formie i strukturze określonej przez ministra finansów. Ministerstwo Finansów (MF) wprowadzi ujednoliconą postać elektroniczną tych danych, aby można było automatycznie i dzięki odpowiednim algorytmom informatycznym wyodrębnić niezbędne dane merytoryczne.

Obecnie często nie jest to możliwe, zwłaszcza gdy podatnik przekazuje dane w formatach nienadających się do automatycznej analizy, np. PDF. Przez to kontrole są dłuższe i absorbujące. JPK o ustandaryzowanej strukturze je ułatwi i usprawni. Z nowymi wymaganiami zmierzą się najpierw, od lipca, przetwarzające wiele dokumentów duże firmy, w których odbywają się skomplikowane procesy biznesowe. Zakres danych składających się na jednolity plik (na jego struktury) obejmie nie tylko księgi rachunkowe, ale też np. wyciągi bankowe.

— Wprowadzenie JPK jest rewolucją technologiczną. Jednostki kontrolne mają obecnie dostęp do takich danych, niemniej zwykle w postaci papierowej, sporadycznie elektronicznej — mówi Andrzej Tajchert, partner w dziale usług doradczych w zespole doradztwa informatycznego w KPMG w Polsce. Wstępna wersja formatu JPK przedstawiona przez MF w grudniu 2015 r. zapowiada bardzo dużą szczegółowość oczekiwanych danych, np. możliwość sprawdzania poszczególnych pozycji na fakturze czy cen jednostkowych towarów znajdujących się w magazynie.

— Dla większości spełnienie wymagań ministerstwa będzie ogromnym wyzwaniem i wysiłkiem finansowym, zwłaszcza gdy przedsiębiorstwo użytkuje równolegle kilka systemów obsługujących procesy zarządzania — magazynowych, księgowych czy fakturowych — mówi Piotr Ciski, dyrektor zarządzający polskim oddziałem Sage.

Zwraca uwagę, że niespotykana dotychczas szczegółowość danych pozwoli urzędnikom sprawnie badać jakość danych i poprawność obliczenia wszelkich podatków. We wstępnej wersji struktur raportowania danych dwie dotyczą podatku od towarów i usług (VAT), co jednoznacznie wskazuje, którym podatkiem w pierwszej kolejności będzie interesować się fiskus. Rząd z tym się nie kryje, liczy na zwiększenie efektywności kontroli dzięki JPK, a w konsekwencji na zmniejszenie luki w dochodach z VAT i wzrost wpływów do budżetu państwa o 15 mld zł.

Szybkie porównania

Jak podaje Sage, dzięki JPK będzie można w kilka minut sprawdzić spójność danych zapisanych w danej strukturze, np. czy indywidualnedane poszczególnych transakcji sumują się poprawnie w wartości zbiorcze lub czy podatki dla poszczególnych stawek zostały naliczone poprawnie. Urzędnik szybko też porówna poszczególne dane między sobą, np. informację o dacie otrzymania faktury obcej z datą ujęcia jej w rejestrze VAT. Niewykluczone też, że uda się sprawdzić poprawność złożonych deklaracji podatkowych, a nawet je niezależnie wyliczyć.

Na dodatek, co podkreślają eksperci Sage, z większą łatwością przyjdzie skarbówce analiza informacji współpracujących podatników, do wykorzystania w tzw. kontrolach krzyżowych, podczas których pod lupę brana jest zgodność danych u przedsiębiorcy odliczającego VAT i wystawcy faktury. Dzięki nowemu narzędziu kontrolujący nie będą musieli ograniczać się do wybranych faktur, mogą poprosić o wszystkie faktury od wskazanego dostawcy.

— Od JPK zapewne nie ma odwrotu. To nowoczesne narzędzie, które może przyczynić się do ograniczenia szarej strefy i eliminacji karuzel w VAT. Jednocześnie jest to narzędzie niebezpieczne. Przedsiębiorcy odsłonią cały biznes, pokażą transakcje z kwotami i marżami, będą udostępniać wiele różnych danych partnerów. JPK nie daje żadnej możliwości ich filtrowania — zwraca uwagę Andrzej Tajchert. Jego zdaniem, ilość i szczegółowość przekazywanych informacji niosą ryzyko, że w przypadku dostępu do nich podmiotów nieuprawnionych może dojść do naruszenia konkurencji. Na razie nie ma żadnych wskazówek, jak nimi administrować i je chronić. Co prawda, tajemnica skarbowa uregulowana w Ordynacji podatkowej obejmie także dane zawarte w JPK, ale inaczej niż w przypadku danych na papierze, elektroniczne zbiory danych są łatwe do powielania.

Czy tędy droga…

— W przypadku JPK system powinien być prostszy, a jest przeładowany i skomplikowany. Jako instrument prawdopodobnie może jednak pomóc samym firmom, kiedy się już z nim uporają. Będą miały w jednym systemie dane o obrotach, łatwiej je skontrolują, poprawią efektywność. To może być przydatne narzędzie do zarządzania wewnętrznego. Mam jednak wątpliwości, czy przyniesie spodziewane uszczelnienie systemu podatkowego — ocenia Tomasz Grunwald, doradca podatkowy, partner i szef zespołu ds. VAT w KPMG w Polsce. Ekspert twierdzi, że nowym obowiązkiem zostaną tak naprawdę objęte firmy, które już podlegają kontroli, także wewnętrznej. JPK nie zmieni natomiast raczej postawy tych, którzy nie płacą podatku, nie wystawiają faktur i nie prowadzą ewidencji.

— Oni tym bardziej nie będą tworzyć plików z danymi. Czy z punktu widzenia efektywności systemu podatkowego nie byłoby prościej najpierw upowszechnić obowiązek rozliczania płatności kartami płatniczymi albo przelewami? Byłoby łatwiej je kontrolować — podkreśla Tomasz Grunwald. Nie wszyscy mają rachunki bankowe, ale na ten argument partner z KPMG też ma odpowiedź.

— Łatwiej otworzyć konto i wyrobić kartę niż założyć skomplikowany plik kontrolny — mówi doradca. Dokładne koszty wdrożenia JPK są trudne do przewidzenia. Wiele zależy od ostatecznej wersji jego struktury, skali działalności przedsiębiorstwa, liczby danych, które trzeba będzie w nim uwzględnić, stopnia ich szczegółowości i wreszcie — programów finansowo-księgowych stosowanych przez podatników, które trzeba będzie zaktualizować albo zbudować na nowo.

Sage kalkuluje, że ceny mogą wahać się od 3 do 6 tys. zł, ale też możliwe są koszty sięgające kilkunastu tysięcy złotych. Stosunkowo najmniej kosztowne będzie to dla mikro-, małych i średnich przedsiębiorstw, które mają więcej czasu na przygotowania, prawdopodobnie do 1 lipca 2018 r.

— Jeśli zechcą, również one mogą w okresie przejściowym, do 30 czerwca 2018 r., udostępniać księgi podatkowe w formie elektronicznej, ale nie mają obowiązku — informuje Agnieszka Wnuk, menedżer w Crido Taxand.

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Iwona Jackowska

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu

Puls Biznesu

Prawo / Co się kryje w pliku do e-kontroli