Co słychać u króla złodziei

KŁ, CNN
opublikowano: 2013-05-19 21:01

Bernard Madoff kiedyś miał miliardy, teraz w więzieniu zarabia 40 USD miesięcznie.

- Wcześniej pracowałem jako urzędnik w więzieniu, teraz troszczę się o telefony i systemy komputerowe – powiedział Madoff w telefonicznym wywiadzie dla CNNMoney z więzienia federalnego w Karolinie Północnej.

Bernard Madoff, fot. Bloomberg
Bernard Madoff, fot. Bloomberg
None
None

O ile komputery działają, Madoff ma się „upewniać, że działają i są czyste”, ale podkreśla, że nie wymaga to od niego żadnych technicznych umiejętności. To lata świetlne od jego życia na wolności. Niegdyś prezes własnej firmy finansowej, teraz Madoff identyfikowany jest jako więzień #62727-054 w Federalnym Zakładzie Karnym w Butner. Od 2009 r. odsiaduje wyrok 150 lat więzienia za wyłudzenie 17,5 mld USD od tysięcy inwestorów naciągając ich na piramidę finansową.

Słynny oszust pracuje tylko kilka godzin dziennie, co daje mu mnóstwo czasu na zagospodarowanie swojego wolnego czasu.

- Wstaję zazwyczaj o godz. 4:30 rano, bo nie mogę spać – powiedział.

Warunki, w których przebywa obecnie oszust wszech czasów znacznie odstają od tych, do których przywykł. Gdy w 2008 r. jego piramida finansowa została zdemaskowana, Madoff musiał oddać swój apartament na Manhattanie wart 7 mln USD, dom przy w plaży w Nowym Jorku, domy na Florydzie i we Francji oraz jacht „The Bull”.  Starał się jak mógł, by uchronić rodzinę przed skutkami jego oszustwa, ale niestety nie udało się. W 2010 r. samobójstwo popełnił jego najstarszy syn Mark, który powiesił się w drugą rocznicę aresztowania ojca.

- Jestem odpowiedzialny za śmierć mojego syna Marka i jest to dla mnie bardzo, bardzo trudne. Żyję z tym. Żyję z tymi wyrzutami sumienia, bólem, który sprawiłem wszystkim, z pewnością mojej rodzinie i ofiarom – wyznaje.

Jego młodszy brak, Peter, odsiaduje dziesięcioletni wyrok w więzieniu federalnym o średnim rygorze w Karolinie Południowej, po tym jak uznano go winnym tuszowania przestępstw finansowych.

- Oczywiście największym zmartwieniem dla mnie jest oddalenie od mojej rodziny. Jestem żonaty od 50 lat, byliśmy bardzo blisko z rodziną – dodał.

Madoff wyznał, że jego oszustwo zaczęło się po czarnym poniedziałku w 1987 r., gdy po potężnej wyprzedaży nigdy naprawdę się nie pozbierał. Wtedy właśnie jego inwestorzy stali się ofiarami piramidy, którą zbudował.

- To z pewnością nie było moją intencją. Myślałem, że szybko znajdę wyjście z tej, jak sądziłem, tymczasowej sytuacji. Ale wszystko szło w złą stronę i nie miałem odwagi się przyznać do tego co zrobiłem. Stworzyłem olbrzymi problem – powiedział.

Wiele ofiar Madoffa miało nadzieję, że trafi do więzienia. Ale zdaniem Mike De Vita, jednej z ofiar oszusta, „życie w pewnym sensie jest dla niego łaskawe”. De Vita nie wierzy, że Madoff czuje jakąkolwiek skruchę za krzywdy jakie uczynił, nawet własnej rodzinie. Twierdzi, że to co mówi Madoff to „tylko puste słowa”.

- Jak ojciec mógł wciągnąć swoich dwóch synów w coś, co wiedział, że nie jest nic więcej jak wielkim przestępczym przedsięwzięciem? Jak tak potraktował swoją rodzinę, to jak myślicie co myślał o nas? – powiedział w rozmowie z CNNMoney.