15 pieczątek za tankowanie paliwa na stacjach BP i już można kupić jeden z zestawów klocków COBI (stacja, cysterna lub myjnia — wszystkie z zielonym logo brytyjskiego koncernu) za 30 proc. ceny. Który rodzic by się na to nie pokusił? Na naciski ze strony młodych pasażerów liczy BP. Firma podwaja liczbę pieczątek dla amatorów swojego paliwa Ultimate.
— To nie jest pierwsza tego typu akcja, w którą jesteśmy zaangażowani, ale jej skala — ze względu na zasięg — jest największa. Nasze zestawy można kupić także na stacjach BP w Austrii, Szwajcarii i Holandii. Chciałbym, by pojawiły się także w innych krajach, ale rozmowy w tej sprawie dopiero się odbędą — mówi Robert Podleś, prezes COBI.
Miał być samolot marzeń
COBI współpracował w podobny sposób z linią lotniczą Air Baltic, a dziś można kupić samoloty z klocków firmy w barwach Lufthansy (są dostępne także w katalogu przewoźnika). O wiele gorzej idzie współpraca z polskimi firmami.
— Od wielu lat rozmawiamy z różnymi przedsiębiorcami, ale nie wszyscy są gotowi na taką formę współpracy, jaką mamy z BP — twierdzi szef COBI. Od dwóch lat próbował zawrzeć porozumienie z LOT, któremu proponował dreamlinera z klocków w barwach narodowego przewoźnika.
COBI ma umowę licencyjną z Boeingiem.
— Wydawało się oczywiste, że pierwsze linie lotnicze w Europie będą chciały mieć taki model z klocków w swoich barwach. Tymczasem Lufthansa, która nie ma dreamlinera, potrafi w trzy miesiące zamknąć wszystkie ustalenia razem z zamówieniem — mówi Robert Podleś.
Kwestia prestiżu
Nie wiadomo, ile zestawów COBI wyprodukuje dla BP — prezes zasłania się tajemnicą handlową. Nie podaje też, ile jego firma na tym kontrakcie zarobi lub straci.
— Traktujemy tę akcję jako formę dotarcia do klienta i reklamy. To inwestycja w przyszłość — mówi Robert Podleś. Umowa z BP wpłynie na wyniki finansowe spółki.
— W tym roku zwiększymy przychody. Zyski spadną, ale będą satysfakcjonujące i zgodne z planami — mówi Robert Podleś. W 2011 r. grupa COBI zwiększyła przychody z 68,2 mln zł do 82,0 mln zł, a zysk netto sięgnął 7 mln zł.
Od puzzli do klocków
Założona w 1987 r. firma zaczynała przygodę z zabawkami od puzzli i gier planszowych. W 1992 r. powstał dział produkcji plastikowych klocków konstrukcyjnych COBI oraz dział narzędziowy Cobert wytwarzający formy wtryskowe do produkcji klocków. W 1997 r. firma zbudowała fabrykę w Mielcu, na terenie specjalnej strefy ekonomicznej. W 2001 r. otworzyła biura sprzedaży na Węgrzech, Słowacji i w Czechach. Fabryka w Mielcu została w 2010 r. rozbudowana. Pracuje w niej ponad 300 osób.