COI nie zamyka się na firmy IT

Outsourcing pracowników i pełnienie roli podwykonawcy — taką rolę chce powierzyć biznesowym partnerom szefowa Centralnego Ośrodka Informatyki.

Wykonawcze ramię Ministerstwa Cyfryzacji — Centralny Ośrodek Informatyki (COI) — nie ma dobrej opinii wśród firm informatycznych. Przez ostatnie lata branża IT traktowała go wręcz jako zagrożenie. Nie dość, że podkupował pracowników z sektora prywatnego, to miał także apetyt na duże zamówienia publiczne.

Jesteśmy zainteresowani kooperacją z firmami IT. Nie chodzi tylko o body-leasing, ale także o pełnienie roli podwykonawcy w realizowanych przez nas projektach — mówi Monika Jakubiak.
Zobacz więcej

Jesteśmy zainteresowani kooperacją z firmami IT. Nie chodzi tylko o body-leasing, ale także o pełnienie roli podwykonawcy w realizowanych przez nas projektach — mówi Monika Jakubiak. Marek Wiśniewski

Informacja, że COI zamierza wynajmować zespoły programistyczne od firm IT w ramach tzw. body-leasingu, o czym w lutym pisał „Puls Biznesu”, została w branży przyjęta z mieszanymi uczuciami. Monika Jakubiak, dyrektor COI, uspokaja: ośrodek jest otwarty na współpracę z rynkiem informatycznym.

— Jesteśmy zainteresowani kooperacją z firmami IT. Nie chodzi tylko o body-leasing, ale także o pełnienie roli podwykonawcy w realizowanych przez nas projektach — mówi Monika Jakubiak.

Równolegle z kontrowersyjnymi przetargami na wynajem programistów COI rozpoczął poszukiwania firm, które będą go wspomagały przy realizacji projektu CEPiK 2.0. Z 12 oferentów wybrał pięciu: Asseco Poland, Atosa, Pentacompa, Nexio i rdGIS. Po rozpatrzeniu potencjalnych odwołań podpisze z nimi umowy ramowe o współpracy przy realizacji projektu. Monika Jakubiak nie wyklucza, że przy kolejnych projektach COI także sięgnie po podwykonawców z rynku IT.

Wykorzystanie body-leasingu i firm IT w roli podwykonawców wskazuje, w jakim kierunku zmierza rządowa informatyka. Stara metodologia idzie w kąt — systemy mają być budowane w sposób „zwinny” (od angielskiego „agile”). To oznacza poważne zmiany dla firm IT. Zamiast integratorów, którzy od zera stworzą duży system IT, COI będzie potrzebował partnerów, którzy wykonają niewielkie części systemów, żeby mógł sam złożyć je w działającą całość.

— Do tej pory administracja w obszarze IT próbowała zjeść słonia na raz. Sądzono, że można tworzyć skomplikowane systemy IT w jednym przetargu i w ramach pojedynczej specyfikacji. Chcemy odejść od takiego postępowania wszędzie, gdzie to będzie możliwe — mówi Monika Jakubiak.

COI nie może zrobić wszystkiego sam także z powodu deficytu fachowców. Dobrzy programiści mogą przebierać w ofertach i liczyć na bardzo wysokie zarobki. W ośrodku pracuje już 500 osób — tyle, ile w średniej wielkości firmie IT. Zdaniem Moniki Jakubiak, dalszy wzrost zatrudnienia nie jest wskazany. Tańszym i bardziej elastycznym rozwiązaniem jest dostarczenie potrzebnych kadr przez sektor prywatny. W tym roku w ramach body-leasingu dla COI może pracować nawet 100 programistów.

— Dlatego stawiamy na poprawę efektywności i zwiększenie kompetencji w zakresie zarządzenia projektami — mówi Monika Jakubiak.

W ostatnim czasie w COI powstało biuro projektowe, do którego zostali zatrudnieni doświadczeni kierownicy projektów. Rozbudowano także średni poziom zarządczy.

Hybryda firmy i urzędu

Centralny Ośrodek Informatyki (COI) jest instytucją gospodarki budżetowej. Jego zadaniem jest odpłatne wykonywanie zadań powierzonych mu przez instytucje publiczne, np. Ministerstwo Cyfryzacji. Dlatego — jak spółka — ma przychody, z których pokrywa koszty działalności. W ubiegłym roku do jego kasy wpłynęło 81 mln zł.

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Mariusz Gawrychowski

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu