ComArch poszukuje inwestorów
Obecna struktura akcjonariatu krakowskiego Com- Archu, zdaniem niektórych analityków, może odstraszać większych inwestorów od silniejszego zaangażowania się w papiery przedsiębiorstwa. Ich zdaniem, zbyt duży procent kapitału akcyjnego skupiony jest w rękach Janusza i Elżbiety Filipiaków. Dysponują oni bowiem 68,19 proc. akcji spółki, które uprawniają ich do wykonywania na WZA 77,5 proc. głosów. Tym samym, bez ich zgody nie może zapaść żadna istotna decyzja.
ZARZĄD ComArchu planuje przeprowadzenie na początku przyszłego roku nowej emisji akcji, co jak twierdzi prezes Filipiak, ma na celu rozproszenie akcjonariatu. Nowe akcje mają stanowić 15-20 proc. dotychczasowego kapitału akcyjnego. Plany emisji nie są jeszcze skonkretyzowane. Prawdopodobnie będzie ona przeprowadzona z prawem poboru, a szef spółki nie wyklucza, że zrezygnuje z niego.
— Jest to jedna z możliwości. Pozwoliłaby jednak zarówno zachować dotychczasowe udziały starym akcjonariuszom jak i wprowadzić do spółki nowych — tłumaczy Janusz Filipiak.
PREZES zaznacza równocześnie, że nie oznacza to wcale, że chce stracić kontrolę nad ComArchem. Jest to na tyle istotne, że dzięki utrzymaniu silnego pakietu akcji oddala się groźba wrogiego przejęcia spółki.
FIRMIE szczególnie zależy na przyciągnięciu silnych inwestorów finansowych, dlatego część emisji ma zostać skierowana na rynki zachodnie. Pozwoli to także na wypromowanie spółki wśród zagranicznych inwestorów, którzy, jak powszechnie się uważa, z polskich spółek informatycznych znają tylko Softbank i Prokom. Obie te firmy notowane są na giełdzie londyńskiej. Zarząd ComArchu nie zdecydował się jednak na emisję GDR-ów argumentując to zbyt wysokimi kosztami takiej operacji, nieadekwatnymi do jej przyszłych efektów.
Po przeprowadzonej emisji znacząco, bo o blisko 50 proc., mógłby wzrosnąć free float akcji ComArchu na GPW. Obecnie wynosi on około 30 proc.