Czytasz dzięki

Comarch zaczyna dzielić się zyskiem

Po niemal dekadzie przerwy spółka wypłaci dywidendę. W małżeńskim sporze akcjonariuszy górą kobieta

16 sierpnia będzie ważnym, historycznym dniem dla akcjonariuszy Comarchu. Tego dnia krakowska spółka informatyczna po raz pierwszy od dziewięciu lat wypłaci dywidendę. Na ten cel pójdzie 12 mln zł, co daje 1,5 zł na akcję.

Nie jest to kwota, która powala na kolana, ale może stanowić początek nowego trendu w działalności Comarchu. Jak mówi prof. Janusz Filipiak, prezes spółki, może ona zerwać ze wcześniejszą praktyką i zacznie dzielić się zyskiem z akcjonariuszami.

— Istnieje możliwość, że Comarch będzie częściej wypłacał dywidendę — deklaruje prezes.

To zaskoczenie, bo krakowska spółka do tej pory jak ognia unikała takiej operacji. Jej władze twierdziły, że potrzebują pieniędzy na inwestycje. Jeśli już decydowały się na dystrybucję zysku, to w formie skupu akcji. To spowodowało, że spółka jest postrzegana przez giełdowych inwestorów jako nieatrakcyjna. Uchwalenie pod koniec czerwca przez walne Comarchu dywidendy było dużą niespodzianką. Szczególnie że zarząd rekomendował pozostawienie zysku w spółce.

— Nie jest tajemnicą, że za dywidendą stoi moja żona. To ona zaproponowała walnemu wypłatę części zysku akcjonariuszom — mówi prof. Janusz Filipiak. Elżbieta Filipiak, przewodnicząca rady nadzorczej Comarchu, jest — po prezesie — drugim największym akcjonariuszem spółki. Ma 10,5 proc. akcji, które dają jej ponad 28 proc. głosów na walnym. Prof. Janusz Filipiak nie ukrywa, że sprzeciwiał się wypłacie.

— Można powiedzieć, że mam biznesowy problem z żoną — żartuje Filipiak.

Na poważnie dodaje, że on jako prezes reprezentuje interesy spółki, a małżonka — jako szefowa rady — „weszła w buty akcjonariusza”.

— Stwierdziła, że spółka nie jest w stanie skonsumować posiadanej gotówki, bo nie może szybciej inwestować niż obecnie. Stąd pomysł z dywidendą — mówi prof. Janusz Filipiak. Podkreśla, że Comarch jest już dojrzałym biznesem i nie będzie rósł szybciej niż 10-15 proc. rocznie. Szybszy wzrost zdestabilizowałby działalność firmy. Dlatego też prezes z upływem czasu coraz cieplej zaczął patrzeć na dywidendę, którą spółka IT wypłaci.

— Przeznaczenie na ten cel części zysku poprawi wizerunek Comarchu na rynku finansowym. Chcę, by spółka była lepiej postrzegana przez inwestorów i jej kurs jej akcji rósł. To zwiększy jej kapitalizację, co będzie miało pozytywne przełożenia na naszą działalność za granicą — podkreśla prezes.

Zagranica oraz zastosowanie IT w medycynie to główne obszary inwestycji Comarchu. O planie uczynienia z segmentu medycznego nowej, silnej nogi krakowskiej spółki „PB” informował w czerwcu. Do tej pory firma zainwestowała w ten obszar ponad 60 mln zł, a do końca roku kwota ma wzrosnąć do 75 mln zł. Natomiast za granicą Comarch jest zainteresowany inwestycjami na rynku francuskim. Firma obecnie zatrudnia 70-80 osób w tym kraju i chce na nim — po zbudowaniu bazy produktowej i menedżerskiej — zacząć szybciej się rozwijać.

— Szukamy spółki, którą możemy kupić we Francji. Niestety firmy, które są na sprzedaż, są niezadowalającej jakości — mówi prof. Filipiak. Prezes informuje, że Comarch planuje także zwiększyć zatrudnienie w Niemczech. Zakończyła się restrukturyzacja biznesu za naszą zachodnią granicą (w tym roku niemiecka spółka ma wyjść na zero pod względem wyniku finansowego) i nadszedł czas budowy sieci sprzedaży w Niemczech. Na początku roku krakowska spółka kupiła za mniej niż 2 mln CHF szwajcarską spółę A-Mea Informatik. Natomiast w maju przejęła polski Esaprojekt — czołowego z krajowych dostawców oprogramowania dla szpitali.

OKIEM ANALITYKA

Potrzebny mocny dowód

WALDEMAR STACHOWIAK

analityk Ipopema Securities

Brak dywidendy to najpoważniejszy zarzut rynków finansowych wobec Comarchu. Wpływa negatywnie na postrzeganie spółki przez rynki. Jej wypłata może to zmienić tylko pod warunkiem, że inwestorzy będą przekonani, że podział zysku będzie odbywał się regularnie, a nie jest tylko wypadkiem przy pracy na walnym. Tymczasem rynek tak właśnie myśli. W tym przekonaniu utwierdza fakt, że dywidenda została uchwalona tylnymi drzwiami, bo zarząd nie rekomendował jej wypłaty. Comarch musi pokazać mocny dowód na to, że zmienia praktykę w tym obszarze. Może to być np. przyjęcie polityki dywidendowej na najbliższe lata.

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Mariusz Gawrychowski

Polecane