Cookie, czyli elegancja przy blacie i piekarniku

Dominika Masajło
19-06-2017, 22:00

Pomysł na biznes: Przygotowując posiłki w oryginalnych fartuchach dwóch projektantek, nawet w kuchni można poczuć się jak na sali balowej

Wydawać by się mogło, że — jeśli chodzi o biznes polegający na produkcji fartuchów — na tym polu wymyślono i stworzono już wszystko i, co za tym idzie, nie jest to działalność zbyt dochodowa. Słowo „fartuch” nie kojarzy się z niczym wysmakowanym ani reprezentacyjnym.

NOWY STYL W KUCHNI:
Zobacz więcej

NOWY STYL W KUCHNI:

Jak mówią właścicielki marki Cookie Sylwia Rękawek- -Michoń i Justyna Nakielska, ich celem było stworzenie kolekcji ubrań do gotowania, w której zawsze wygląda się elegancko, stylowo i apetycznie. Marek Wiśniewski

Właścicielki marki Cookie — Justyna Nakielska i Sylwia Rękawek-Michoń — postanowiły to zmienić. Ich celem stało się stworzenie kolekcji ubrań do gotowania, w której zawsze wygląda się elegancko, stylowo i apetycznie.

Romantyczne imiona

Pomysłodawczynie marki Cookie przez kilkanaście lat pracowały jako team kreatywny zajmujący się tworzeniem akcji promocyjnych dla polskich i zagranicznych firm. Obie panie, pracując nad stworzeniem jednej z kampanii reklamowych, poszukiwały gustownych fartuchów… i tak znalazły niszę. Na polskim rynku ze świecą można było szukać eleganckich fartuchów.

Panie postanowiły wypełnić tę lukę — i w tym celu w 2010 r. stworzyły wspomnianą markę. Pierwszym wyprodukowanym modelem była Julietta, a kolejne to m.in. Józefina, Kornelia i Carla. Obecnie damską kolekcję tworzy kilkanaście modeli, które swoim wyglądem bardziej przypominają suknie wieczorowe niż kuchenne kitle. Nadanie ubraniom romantycznych imion nie było przypadkowe — zdaniem twórczyń marki podkreślają one ich styl.

— Lukrecja nie bez przyczyny nazywa się Lukrecją — naszym zdaniem jest to szczyt słodyczy. Natomiast Carla jest Carlą, ponieważ doskonale podkreśla południowy temperament — mówi Justyna Nakielska. Ale Cookie to nie tylko kolekcja damska — firma ma w swojej ofercie także Borysa, Walerego, Pedro, Floriana i Abelarda, czyli męską linię ubrań do gotowania.

Po pierwsze jakość

Elementem odróżniającym fartuchy Cookie jest ich oryginalny i lekko awangardowy wygląd. Ktoś mógłby więc pomyśleć, że ubrania te są przerostem formy nad treścią, szczególnie w przypadku modeli urozmaiconych falbanami i innymi dodatkami. Twórczynie marki mają na ten temat inne zdanie. Co do wspomnianych falban — ich przeznaczeniem jest przede wszystkim ochrona ubrań przed potencjalnym poplamieniem.

— Bardzo zwracamy uwagę na jakość, którą doceniają też nasi klienci. Szyjemy nasze produkty z bardzo dobrych materiałów. Zarówno tkaniny, jak i nici pochodzą od polskich producentów, a fartuchy są wytwarzane w Polsce, pod Warszawą. Ponieważ jakość kosztuje — stąd bierze się cena produktu. Ale to właśnie jakość powoduje, że fartuchów kupionych na początku naszej firmy, czyli siedem lat temu, nasi klienci używają do dziś — wyjaśnia Justyna Nakielska.

Jej zdaniem, najlepszym potwierdzeniem jakości Cookie jest używanie fartuchów przez restauratorów w lokalach gastronomicznych. Projektantki żartobliwie zapewniają, że kuchenne kreacje są tak wytrzymałe, że ich właściciele będą mogli przygotować w nich noworoczne śniadanie nawet w… 2358 r. Justyna Nakielska i Sylwia Rękawek-Michoń w komunikacji z klientami celowo nie posługują się określeniem „fartuszek”. Jak podkreślają, ich firma produkuje porządne fartuchy z solidnych materiałów, które nie mają nic wspólnego z lichym fartuszkiem.

Gorsetowe przewiązanie

Projektantki nie ukrywają, że jednym z zadań fartuchów jest uwydatnianie damskich i męskich walorów, bowiem filozofią marki jest, aby właściciele kreacji nawet nad parującymi garnkami wyglądali seksownie.

— Chcemy, aby zarówno kobiety, jak i mężczyźni, gotując, mogli czuć się atrakcyjnie. Nie oznacza to, że trzeba tą seksualnością epatować. Chciałyśmy, by zakładając na siebie strój do gotowania, ludzie nie musieli stawać się „kuchtami”. Chciałyśmy, by nadal mogli czuć się tak samo dobrze jak w eleganckiej sukience czy garniturze, które mieli przed chwilą na sobie — mówi Justyna Nakielska. Jednocześnie obie panie sprzeciwiają się kojarzeniu kobiecości głównie ze stylem pin- -up girl, a — jak mówią — wszystkie dostępne do tej pory fartuchy nawiązywały do tego właśnie stylu.

— Zastanawiałyśmy się, jakie fartuchy my chciałybyśmy nosić. Eksperymenty kuchenne zaowocowały stworzeniem unikatowego gorsetowego przewiązania, które stosujemy w większości modeli. Właśnie to przewiązanie sprawia, że niepozorny prosty kawałek materiału w sekundę zmienia się w szykowną suknię. W zależności od upodobań może to być minimalistyczna Julietta albo jej zupełne przeciwieństwo — obfita, jeśli chodzi o formę, Lukrecja — mówi projektantka.

Nie tylko dla dużych

Cookie przyodziewa w kuchenne kreacje również małych szefów kuchni. Dziecięcą kolekcję tworzą Królewny Adela, Adelina, Adelajda, Lukrecja oraz Królewicze Adam i Borys.

— Pierwszymi dziecięcymi modelami wprowadzonymi na rynek były Królewna Lukrecja i Królewicz Borys. To zminiaturyzowane wersje naszych najpopularniejszych fartuchów. Ale potem postanowiłyśmy stworzyć modele specjalnie dla najmłodszych. W ten sposób powstała cała kolekcja fartuchów pomyślanych tak, by wspierały dzieci w ćwiczeniu samodzielności. Modele te zostały dopracowane we wszystkich szczegółach z myślą o tym, by nawet najmłodsi mogli je sami zakładać i zdejmować. Pierwsza część tej kolekcji miała premierę w ubiegłym roku, w tym czeka nas premiera kolejnych modeli z tej linii — mówi Justyna Nakielska.

Impulsem, który najmocniej pobudził projektantki do dalszego działania, było otrzymanie wyróżnienia „Must Have” na Łódź Design Festival. Znak „Must Have” to rodzaj rekomendacji konsumenckiej — wyróżniony produkt „warto mieć”. Łódzki festiwal upowszechnia polski design i promuje rodzimych projektantów.

— Okazało się, że nie tylko my, ale także jury uważa nasz projekt za nowatorski. Przyznane wyróżnienie „Must Have” dodało nam skrzydeł. Natychmiast zabrałyśmy się do stworzenia jeszcze bardziej nowatorskiej odsłony naszych fartuchów, czyli ich jednorazowych wersji — a przy pracy nad tą kolekcją powstał kolejny nowy model: Mary.

I tak to działa — nie potrafimy przestać, tworzymy nowe fartuchy i wciąż chcemy je udoskonalać. Nieustannie eksperymentujemy i badamy możliwości wykorzystania alternatywnych tkanin do szycia naszych fartuchów — dodaje Justyna Nakielska.

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Dominika Masajło

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu

Puls Biznesu

Puls Firmy / Cookie, czyli elegancja przy blacie i piekarniku