Od kilku kwartałów Citi Handlowy zapowiadał, że spadkowa tendencja w sprzedaży kredytów gotówkowych zostanie przełamana. Mijały miesiące i przy publikacji każdego raportu widać było, jak portfel szybkich kredytów chudnie. Największe rozmiary miał w połowie 2009 r., kiedy jego wartość przekraczała 3 mld zł. Na koniec czerwca tego roku była już o jedną trzecią mniejsza i wynosiła 2 080 mln zł.
![Na ostatniej konferencji wynikowej Sławomir Sikora, prezes banku, zapowiedział, że do końca roku przedstawi nowy model sprzedaży kredytów gotówkowych. Szef Handlowego spodziewa się wzrostu popytu na „szybki” kredyt w drugiej połowie 2013 r. [FOT. TP] Na ostatniej konferencji wynikowej Sławomir Sikora, prezes banku, zapowiedział, że do końca roku przedstawi nowy model sprzedaży kredytów gotówkowych. Szef Handlowego spodziewa się wzrostu popytu na „szybki” kredyt w drugiej połowie 2013 r. [FOT. TP]](http://images.pb.pl/filtered/b288c049-fe92-4d36-a7cf-81fb8a85f61d/2be2a5a2-136a-5a2c-8331-3bc845b0f68f_w_830.jpg)
Nowy model
Wygląda na to, że wkrótce passa się odmieni. W każdym razie Handlowy przygotowuje narzędzia do walki z tym trendem. Od kilku miesięcy w serwisach ogłoszeniowych zamieszcza oferty pracy w Citi, m.in. w call center. Na forach internetowych pojawiły się domysły, że bank szykuje nowe zadania dla centrali telefonicznej, a na ostatniej konferencji wynikowej Sławomir Sikora, prezes banku, zapowiedział, że do końca roku przedstawi nowy model sprzedaży gotówek. Szef Handlowego spodziewa się wzrostu popytu na „szybki” kredyt w drugiej połowie 2013 r. Udało nam się poznać trochę szczegółów dotyczących tego projektu.
— Prowadzimy rekrutację na stanowiska opiekunów sprzedaży telefonicznej oraz doradców mobilnych w całej Polsce. W nowym modelu scentralizujemy sprzedaż pożyczki gotówkowej. Sam produkt kierowany będzie do wyselekcjonowanej grupy klientów zamożnych i średnio zamożnych — mówi Katarzyna Józefowicz, szef pionu zarządzania produktami kredytowymi banku Citi Handlowy.
Pracownik call center zadzwoni do wybranej osoby potencjalnie zainteresowanej ofertą. Podczas rozmowy telefonicznej zostanie spisany wniosek kredytowy. Następnie klienta „przejmie” mobilny doradca, który dostarczy mu umowę, a podpisaną przekaże do banku. — Centralizacja procesu zapewni wyższą jakość sprzedaży. Będziemy mogli efektywnie monitorować przebieg rozmowy, budować spersonalizowaną ofertę i precyzyjnie docierać do wybranych grup klientów — wyjaśnia Katarzyna Józefowicz.
Są już wszyscy
To już kolejne podejście banku do rynku szybkich kredytów, choć tym razem nacelowane na inną kategorię klientów. Kilka lat temu Handlowy rozwinął oddziałową sieć sprzedaży pod marką Citi Financial z ofertą dla osób o przeciętnych dochodach.
— Na papierze projekt wyglądał świetnie, ale się nie udał. Citi zamknął cały biznes. Zobaczymy, jak będzie tym razem. Dobrze, że bank próbuje coś robić, żeby zatrzymać spadek wolumenów na tej dochodowej linii biznesowej, ale to nie jest łatwy kawałek chleba, to jest miejsce, w którym chcą być obecni wszyscy — mówi Michał Sobolewski, analityk IDMSA.
Rzeczywiście na rynku consumer finance robi się coraz tłoczniej. Przed wybuchem kryzysu udzielały się tutaj wyspecjalizowane banki consumerowe, PKO BP, tradycyjny gracz w tej kategorii i Provident. Od kilku-kilkunastu kwartałów do gry śmiało wchodzą inne banki uniwersalne. Są tu Pekao, ING Bank Śląski, BRE Bank, BZ WBK, Millennium, Bank BPH. Każdy z nich kwartalnie sprzedaje w granicach pół miliarda złotych.
Pożywny rynek
Michał Sobolewski wyjaśnia, że sektor bankowy zajął się gotówkami, które są wysoko oprocentowane i do których dodatkowo można jeszcze sprzedać ubezpieczenie, żeby przynajmniej częściowo sparować wpływ spadku stóp procentowych. Potwierdza to NBP w raporcie o stabilności sektora finansowego od października do lipca tego roku: „Zyskowność kredytów konsumpcyjnych utrzymała sie na wysokim poziomie. Ponadto, dzięki stopniowemu zmniejszaniu sie obciążenia tego portfela kosztami realizacji ryzyka kredytowego, w analizowanym okresie niemal w całości był on zyskowny” — czytamy w raporcie.
Nic dziwnego, że zaostrza się konkurencja o ten kaloryczny kawałek rynku kredytowego. Z danych Nielsen Audience Measurement wynika, że w lipcu najwięcej na reklamę pożyczek w telewizji wydał Vivus.pl — 13,5 mln zł. Są to dane cennikowe, nieuwzględniające rabatów, ale odległość, jaka dzieli ten serwis pożyczkowy od drugiego pod względem wydatków reklamodawcę, pokazuje poziom konkurencji na tym rynku. Druga jest natomiast Kasa Stefczyka z wydatkami 4,8 mln zł. Na trzecim miejscu jest Wonga.pl, inny dostawca chwilówek w internecie, który — według cenników — na reklamę przeznaczył 4,7 mln zł. Dopiero na czwartym mamy przedstawiciela sektora bankowego — Eurobank z 4 mln zł. Piąty natomiast jest Provident (3,6 mln zł).