Polacy znów kupują na kredyt

  • Jacek Kowalczyk
20-08-2013, 00:00

Po trzech latach regresu na rynku kredytów konsumpcyjnych Polacy znowu zaczynają kupować na kredyt. Ale na szalone dynamiki sprzed lat nie ma co liczyć

Rynek kredytów konsumenckich to jeden z największych sukcesów działających w Polsce banków. Zaczynając praktycznie od zera, udało im się do 2010 r. zbudować portfel pożyczek wart 138 mld zł, czyli 9,8 proc. PKB. W ciągu dwóch dekad przyrost kredytów gotówkowych sięgał czasem nawet 40 proc. rocznie. W połowie 2010 r. ten rajd został jednak przerwany i od tego czasu wartość rynku z roku na rok się kurczy. Według danych NBP, na koniec czerwca 2013 r. konsumenci byli winni bankom już tylko 127 mld zł, czyli 7,8 proc. PKB.

— Banki zaostrzyły politykę kredytową, a portfel udzielonych kredytów zaczął się psuć. Ponadto, część banków, aby poprawić swoje bilanse, zaczęła sprzedawać zagrożone pożyczki firmom windykacyjnym. To również obniżyło sumę zadłużenia — mówi Dariusz Winek, główny ekonomista BGŻ.

Nowe otwarcie

Regres na rynku kredytów konsumenckich był jednym z powodów spadku konsumpcji w Polsce w ostatnich kwartałach — pierwszego od czasów transformacji. Wcześniej stale rosła, do czego przyczyniał się silny napływ pożyczek do gospodarstw domowych.

— Jeśli zadłużenie gospodarstw domowych przeznaczone na konsumcję powiększa się o 30 mld zł rocznie, jest to zauważalny impuls dla PKB i konsumpcji w Polsce — mówi Rafał Benecki, ekonomista ING Banku Śląskiego. Trzy lata temu dopalacza zabrakło. Dopiero ostatnie miesiące przyniosły lekką poprawę na rynku kredytów konsumpcyjnych.

Wartość udzielonych pożyczek nadal spada w ujęciu rocznym, ale tempo jest coraz słabsze. — Ostatnie dwa-trzy miesiące pozwalają na trochę optymizmu, być może odbijamy się już od dna. Prawdopodobnie zaczynają działać niskie stopy procentowe NBP, dzięki którym rozszerzyło się grono osób ze zdolnością kredytową. Ponadto, poluzowane zostały wymogi Komisji Nadzoru Finansowego wobec tego rodzaju kredytów. Jest więc szansa, że rynek będzie powoli szedł do przodu — mówi Rafał Benecki.

Klient nabiera odwagi

Rosnąć powinna nie tylko podaż pożyczek, lecz również popyt na nie. Gospodarstwa domowe będą prawdopodobnie coraz odważniej sięgać po zastrzyk gotówki, bo rynek pracy odbija się od dna. Dynamika zatrudnienia w firmach wzrosła w lipcu z -0,8 do -0,7 proc. — podał GUS. To już trzeci miesiąc z rzędu, w którym wskaźnik idzie w górę. Dynamika realnych wynagrodzeń wzrosła natomiast z 0,9 do 2,4 proc.

— Fundusz płac, a więc łączny strumień wynagrodzeń płynący do pracowników, wzrósł realnie [po uwzględnieniu inflacji — red.] w lipcu o 1,7 proc. rok do roku. Był to już czwarty miesiąc z rzędu, w którym odnotowujemy dodatnią dynamikę — mówi Piotr Dmitrowski, ekonomista BGK. Analitycy jednak ostrzegają, że choć wartość udzielanych pożyczek będzie rosła, to nie ma szans na dawne, wysokie tempo wzrostu.

— Nasz rynek kredytów konsumpcyjnych jest już właściwie nasycony. Ten segment produktów bankowych jako jedyny osiągnął już w Polsce poziom, jaki odnotowywany jest w gospodarkach rozwiniętych. Jeśli będzie rósł, to wzrost będzie niewielki, zbliżony do dynamiki PKB i wynagrodzeń. Nie będzie to już tak silny impuls dla konsumpcji jak przed kryzysem — przekonuje Rafał Benecki.

Jak prognozuje BGŻ, kredyty konsumpcyjne dla osób prywatnych przestaną spadać w IV kw. 2013 r., a w przyszłym roku wzrosną o 2,7 proc.

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Jacek Kowalczyk

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu

Puls Biznesu

Gospodarka / Polacy znów kupują na kredyt