W 2018 r. liczba firm, które zbankrutowały albo znalazły się w procesie restrukturyzacji, sięgnęła 975. To o 10 proc. więcej niż rok wcześniej — wynika z raportu Coface. Przy tym wciąż większość stanowią upadłości — było ich 558. Widać jednak także, że rośnie liczba restrukturyzacji. Ich udział we wszystkich postępowaniach wynosi już 43 proc. Najchętniej przedsiębiorcy wybierają przyspieszone postępowania układowe (259). Ich liczba wzrosła w ciągu roku o 24 proc.

— Nie dziwi popularność przyspieszonego postępowania układowego — ze względu na jego odformalizowanie, niższe koszty i krótszy czas procedowania w relacji do postępowania układowego i sanacyjnego — mówi Paweł Jóźwik, adwokat w kancelarii Stefaniuk i Partnerzy, współpracującej z Coface.
Nowe przepisy pomagają
Jego zdaniem nowe prawo upadłościowe i restrukturyzacyjne, które weszło w życie trzy lata temu, generalnie działa lepiej niż poprzednie rozwiązania.
— Przepisy o postępowaniach naprawczych i upadłości układowej były w praktyce martwe, natomiast tryby restrukturyzacyjne stały się realną alternatywą dla postępowaniaupadłościowego — mówi Paweł Jóźwik.
Najwięcej, bo 267 upadłości i restrukturyzacji, odnotowano w produkcji. Natomiast największy wzrost liczby postępowań nastąpił w transporcie — o 40 proc.
— Kolejne miesiące nie będą niestety lepsze, jeśli chodzi o branżę transportową. Rentowność takiej działalności spada ze względu na zmiany przepisów w wielu krajach, negatywne sygnały płynące z niektórych gospodarek oraz wzrost kosztów pracy — mówi Marcin Siwa, dyrektor działu oceny ryzyka w Coface.
Nowe doświadczenia
Zdaniem Grzegorza Sielewicza, głównego ekonomisty Coface w Europie Centralnej, wzrost bankructw i restrukturyzacji dowodzi, że sprzyjające otoczenie gospodarcze nie wpłynęło na poprawę sytuacji płynnościowej biznesu w Polsce. Dużym problemem jest konieczność dostosowywania się przez firmy do warunków, z którymi wcześniej nie miały doświadczeń.
— Braki kadrowe stały się w bieżącej działalności biznesuistotniejszą barierą niż obawy odnośnie kształtowania popytu, który jest kluczowym czynnikiem w prowadzeniu działalności. Z kolei duża konkurencja, obecna w wielu branżach, wymusza ograniczone marże, a za wzrostem obrotów firm rzadko podąża adekwatny wzrost zysków — tłumaczy Grzegorz Sielewicz.
Zwraca uwagę, że wyższe ryzyko wiąże się również z rynkami zewnętrznymi.
— Wzrost protekcjonizmu, napięcia na linii handlowej USA-Chiny, spowolnienie gospodarcze w strefie euro, niepewność związana z brexitem — to czynniki, które już skutkują obniżeniem dynamiki naszego eksportu — mówi Grzegorz Sielewicz.