Corum TFI wyruszyło na łowy

  • Jagoda Fryc
opublikowano: 07-03-2016, 22:00

Towarzystwo, którego założycielem jest Grzegorz Mielcarek, były szef Investors TFI, wystartowało z funduszami dla zamożnych

Niezależne myślenie i rozsądek — tym chce kusić polskich krezusów Grzegorz Mielcarek. Założona przez niego firma pod koniec ubiegłego roku otrzymała od krajowego nadzorcy licencję na zarządzanie aktywami, a dziś startuje z pierwszymi produktami inwestycyjnymi — Corum Absolute Return FIZ oraz Corum Opportunity Absolute Return FIZ.

Grzegorz Mielcarek tłumaczy, że Corum TFI będzie niszową, kameralną firmą nastawioną na wąską grupę klientów.
Zobacz więcej

POWOLI DO CELU:

Grzegorz Mielcarek tłumaczy, że Corum TFI będzie niszową, kameralną firmą nastawioną na wąską grupę klientów. Marek Wiśniewski

Teoria a praktyka

Pierwszy zastosuje strategię global macro, czyli zainwestuje niemal na całym świecie, a drugi będzie miał charakter oportunistyczny, co oznacza, że zapoluje na tzw. okazje inwestycyjne. Nie będą to jednak rozwiązania na każdą kieszeń, bo minimalna wpłata wyniesie równowartość 40 tys. EUR (170 tys. zł). Pierwsza emisja certyfikatów właśnie się rozpoczęła.

— Corum Absolute Return FIZ obecnie nastawiony jest przede wszystkim na spółki dywidendowe, ale może korzystać też z innych możliwości, jakie daje światowy rynek finansowy, jak np. złoto i waluty. Fundusz może zabezpieczać pozycje i ograniczać ryzyko za pomocą instrumentów pochodnych. Corum Opportunity inwestuje natomiast aktywnie w większość klas aktywów i zorientowany jest głównie na spółki wzrostowe — tłumaczy Grzegorz Mielcarek, założyciel i prezes Corum TFI.

Obie strategie mają charakter absolutnej stopy zwrotu, czyli powinny przynosić zysk bez względu na koniunkturę. Na razie teoria jest zbieżna z praktyką, bo od początku roku, gdy na światowych rynkach panowała awersja do ryzyka, a indeksy giełdowe pikowały, fundusze Corum TFI zarobiły 2,7 oraz 3,7 proc.

— Dla nas jest ważne przede wszystkim niezależne myślenie. Zarządzamy pieniędzmi wyłącznie w kategorii rozsądnej stopy zwrotu bez podejmowania zbędnego ryzyka. Działamy w formule małej firmy, w której wdrażamy pomysły w ekspresowym tempie, a naszym największym atutem jest doświadczenie — uważa Grzegorz Mielcarek.

Setka ze zwolnieniem

Rynek funduszy w Polsce jest jednak bardzo rozdrobniony — z roku na rok przybywa TFI, a w dodatku zaczynają go też podgryzać globalni giganci, jak Franklin Templeton, których przewagami są marka, historia wyników i kilkadziesiąt lat doświadczenia w zarządzaniu. Nie brakuje też powierników, którzy sięgają do kieszeni wyłącznie zamożnych inwestorów. Konkurencja jest więc ogromna, ale finansista zapewnia, że się jej nie obawia. Wręcz przeciwnie. Uważa, że jest potrzebna, bo motywuje zarządzających do ciężkiej pracy, klientom daje natomiast szeroki wybór rozwiązań inwestycyjnych. — Stu pierwszym klientom proponujemy dożywotnie zwolnienie z opłaty dystrybucyjnej. Nasze wynagrodzenie za zarządzanie to głównie opłata od osiągniętych wyników [tzw. success fee — red.]. Chcemy samodzielnie zebrać do dwóch pierwszych funduszy maksymalnie po 100 mln zł. Sami zainwestowaliśmy ponad 15 mln zł — ujawnia Grzegorz Mielcarek.

Szef Corum TFI stawia na powolny wzrost organiczny. Początkowo chce zdobywać klientów własnymi siłami, korzystając z sieci znajomych i kontaktów. Wiceprezesem spółki został Franciszek Zięba, a w kierowaniu portfelami pomagać będzie Arnold Mardoń, który zasiada też w zarządzie towarzystwa. Obaj specjaliści wcześniej byli na pokładzie Investors TFI.

Kusząca niezależność

Invalue Investments, Insignis, Querton, MacroMoney, Corum, Horizone i Crimson Armor Capital — to przykłady TFI, które niebawem mogą pojawić się na rynku. W Komisji Nadzoru Finansowego leży kilkanaście wniosków o licencję, a wśród chętnych do wejścia w ten biznes są m.in. Adam Drozdowski (wcześniej Pioneer, AXA), Grzegorz Witkowski (Trigon TFI), Piotr Grabowski (Copernicus), Maciej Wiśniewski (Investors TFI), Piotr Swieboda, Maciej Jakubiec, Krzysztof Człapowski (BZ WBK TFI) i Kamil Gaworecki (TFI PZU), którzy postanowili pójść „na swoje”. I choć rynek jest bardzo rozdrobniony, zdaniem specjalistów wciąż jest miejsce na nowe podmioty, bo rośnie skłonność do inwestowania, a niskie stopy procentowe, perspektywa trwałego wzrostu gospodarczego oraz powszechny niepokój o przyszłe emerytury przyśpieszą ten proces. Kuszą najbardziej spektakularne sukcesy rywali. A taki odniósł Sebastian Buczek, który opuścił ING TFI (dziś NN TFI) i w kryzysowym 2008 r. otworzył Quercus TFI. Rok później powstał Altus Piotra Osieckiego, który również łatwego startu nie miał, ale obronił się strategiami absolutnej stopy zwrotu.

 

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Jagoda Fryc

Być może zainteresuje Cię też:

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu