Coffeeheaven całkowicie zniknęło z polskiego krajobrazu kawiarnianego. Jego właściciel, brytyjski gigant Whitbread, przez ostatnie dwa lata zmieniał nad Wisłą szyldy na Costa Coffee.

— Rebranding polegał m.in. na gruntownej przebudowie wszystkich kawiarni i zmianie asortymentu. Kosztował nas kilkadziesiąt milionów złotych. W tym czasie nie otwieraliśmy kolejnych miejsc. Teraz wszystkie kawiarnie funkcjonują już pod szyldem Costa Coffee i przyspieszamy z nowymi otwarciami — mówi Andrzej Jackiewicz, dyrektor zarządzający Costa Coffee Polska (CCP).
Dziś sieć ma 113 placówek, a w przyszłym roku (który dla spółki liczy się od marca do lutego) ma się powiększyć o minimum 15 kawiarni i kolejne miasta Polski (obecnie widać ją w 18). Chce też mocniej pokazać się przy ulicach handlowych, osiedlach mieszkaniowych i biurowcach, bo dziś połowa miejsc przypada na centra handlowe. Jarosław Frontczak, analityk PMR, przyznaje, że nie ma dziś na rynku kawiarni graczy obecnych w całej Polsce, a intensywnie rozwijają się tylko nieliczni. Równocześnie konkurencja rośnie poza branżą.
— Liczbę 100 lokali przekroczyła tylko Costa, serwujące kawę lodziarnie Grycana i cukiernie Sowa, więc konsolidacja dopiero czeka ten rynek. To pokazuje jednocześnie, że o wydatki Polaków na kawę walczą gracze z różnych segmentów. Widać tu dużą aktywność piekarni i właśnie cukierni, ale też sieci handlowych. Swoje kąciki z kawą ma również np. Żabka. Do tego doszły stacje benzynowe z minikawiarniami. Równocześnie widać ruch wśród małych, pojedynczych punktów, które przyciągają klientów np. alternatywnymi metodami parzenia kawy jak, chemex. Należy spodziewać się, że tak jak do coraz mniejszych miejscowości wchodzą sieci handlowe jak Biedronka, Lidl, Kaufland, czy Carrefour, tak pójdą za nimi również sieci gastronomiczne, w tym kawiarnie — komentuje Jarosław Frontczak.
Moment na franczyzę
W Wielkiej Brytanii, rodzimym rynku Costa Coffee, gdzie działa większość z ponad 3 tys. kawiarni koncernu, około 20 proc. biznesu to jednostki franczyzowe. W Polsce wszystkie lokale CCP otwierało do tej pory własnymi siłami.
— Na kolejny rok rachunkowy, czyli 2016/1017, będziemy mieli przygotowany program franczyzowy. Cały czas dostajemy zapytania potencjalnych partnerów, ale to nie jest jeszcze właściwy moment. Na razie jesteśmy w stanie sami szybko organicznie się rozwijać — tłumaczy Andrzej Jackiewicz.
Jarosław Frontczak tłumaczy, że franczyza w lokalach kawiarnianych się na razie w Polsce nie przyjęła.
— Wymagają dobrego lokalu w popularnym miejscu, co oznacza duże koszty. Taki lokal może również dobrze posłużyć do wielu innych gastronomicznych konceptów, również franczyzowych, więc konkurencja jest tu bardzo duża — mówi Jarosław Frontczak.
Przetasowania na rynku
Andrzej Jackiewicz nie wyklucza akwizycji lokalnych mniejszych sieci. W ostatnim czasie sporo marek weszło do i wyszło z Polski, a ich majątek przejmowali w częściach inni gracze. Green Caffe Nero wzięło sprzęt po Aromie Espresso, izraelskiej sieci, a jej lokale — m.in. cukiernia Sucre i pijalnia czekolady Mount Blanc. Miejsca po Cinnabonie, amerykańskiej sieci cukierni, zajął A. Blikle.
— To, że kolejni gracze próbują wejść do Polski, dowodzi, że rynek ma jeszcze potencjał rozwoju. Na razie nie widzieliśmy potrzeby, aby przejmować sieć lokali. Niewykluczone, że będzie to jedna ze ścieżek rozwoju w przyszłości — twierdzi dyrektor zarządzający CCP.
Równocześnie z rozwojem sieci kawiarni spółka wstawia na stacje benzynowe i do biurowców kolejne maszyny vendingowe. Dziś nad Wisłą ma ich 190 (a w sumie prawie 4 tys.).
— Plan na najbliższe 5-6 lat zakłada wstawienie jeszcze około 400 maszyn. Widzimy potencjał rozwoju sieci vendingowej jeszcze na stacjach paliw, szpitalach, klubach fitness i biurach — dodaje Andrzej Jackiewicz.
Zdaniem Jarosława Frontczaka, rynek maszyn vendingowych wygląda dzisiaj ciekawie.
— To rynek do zagospodarowania — dodaje analityk PMR.