Choć w tym momencie jeszcze nie można mówić o bańce na globalnych rynkach akcji, to jednak bardzo prawdopodobne, że na pewnym etapie trwającej hossy do niej dojdzie, oceniają specjaliści Credit Suisse. Ich zdaniem nie jest to jednak nic niezwykłego, ponieważ wiele rynków byka kończy się w ten sposób.
„W naszej opinii ryzyko bańki na rynku akcji w średnim terminie sięga 60-70 proc., chociaż do tego czasu wiele jeszcze może się zdarzyć” – czytamy w nocie, do której dotarł portal BusinessInsider.
Dodatkowo eksperci Credit Suisse zaznaczają, że powodem do niepokoju wciąż nie jest długość obecnej hossy, trwającej bez spadku przekraczającego 20 proc. już siódmy rok z rzędu. W historii zdarzały się znacznie dłużej trwające okresy nieprzerwanych rynków byka, tłumaczą. Bardziej niepokojące ich zdaniem jest to, że od 2011 r. nie doszło do żadnej korekty, czyli spadku głównego indeksu o co najmniej 10 proc. Ich zdaniem spośród ośmiu oznak bańki częściowo występują tylko trzy.
Nie można za to mówić o pięciu czynnikach, które zwykle zapowiadają pęknięcie bąbla spekulacyjnego. Brak jest powszechnej wiary, że doszło do zasadniczej zmiany sposobu funkcjonowania rynków, inwestorzy wcale nie przestali zwracać uwagi na wyniki spółek, a wyceny akcji nie przestały być atrakcyjne w porównaniu z wycenami obligacji. Nie doszło także ani do znacznego zmniejszenia szerokości rosnącego rynku, ani do przeinwestowania w gospodarce. Specjaliści Credit Suisse pokusili się jednocześnie o wytypowanie czynników mających potencjał do nadmuchania przyszłej bańki. Oto one:
1. Skrajnie łagodna polityka banków centralnych
Jeżeli banki centralne mylnie zdiagnozują przyczynę spadku inflacji bazowej wynikającego z pozytywnego szoku podażowego jako niedobór popytu, mogą przegapić właściwy moment zaostrzenia polityki, uważa Credit Suisse.
2. Wpływ taniej ropy
Tania ropa nie tylko może doprowadzić do sztucznego złagodzenia polityki pieniężnej, ale i zachęcić konsumentów do zwiększenia wydatków, przekonuje Credit Suisse.
3. Potencjał zwiększenia udziału inwestorów indywidualnych po stronie kupujących
Zmiana struktury rynku byłaby niebezpieczna, ponieważ inwestorzy indywidualni dysponują mniej wyspecjalizowanymi narzędziami od instytucjonalnych i częściej od tych drugich kupują pomimo podwyższonych wycen rynkowych.
