Crist walczy o 1 mld EUR

opublikowano: 27-02-2015, 00:00

Barka dla Francuzów, chemikaliowce dla Finów, statki „na nogach” i do transportu gazu łupkowego — to przyszłość gdyńskiej stoczni. Jeśli spłaci dług

Po latach kryzysu polskie stocznie wypłynęły na szerokie wody, budują statki do montowania morskich farm wiatrowych, platform wiertniczych, transportu paliw itp. Sielankę mogą jednak zakłócić zobowiązania sprzed lat. Przekonał się o tym gdyński Crist, który pięć lat temu kupił część majątku dawnej Stoczni Gdynia, by budować nowoczesne statki i konstrukcje offshore dla morskiego górnictwa i energetyki. Świetlane perspektywy mąci jednak pożyczka zaciągnięta w Agencji Rozwoju Przemysłu (ARP) na zakup gdyńskich aktywów. Crist nie ma pieniędzy na spłatę 150 mln zł plus odsetki, a zegar tyka — termin przypada na grudzień. Spółka musi szybko rozwiązać problem, bo do jej drzwi pukają armatorzy oferujący ciekawe kontrakty.

W tym roku Crist obchodzi 25. urodziny. Będą udane, jeśli spółka rozwiąże problem pożyczki od ARP i podpisze umowy z kontrahentami.
Zobacz więcej

ZAKŁÓCONY JUBILEUSZ:

W tym roku Crist obchodzi 25. urodziny. Będą udane, jeśli spółka rozwiąże problem pożyczki od ARP i podpisze umowy z kontrahentami. Łukasz Głowala

Gruby portfel

— Negocjujemy kontrakty wartości około miliarda euro — szacuje Ewa Kruchelska, prezes Crista. Już obecnie spółka ma w portfelu warte 100 mln EUR kontrakty z armatorami skandynawskimi.Zaczyna także realizować warte 36 mln EUR zlecenie francuskiej grupy. Ma wyprodukować barkę, która będzie używana przy budowie mostu wzdłuż wybrzeża francuskiej wyspy Reunion na Oceanie Indyjskim.

— Mamy także podpisaną umowę wstępną na budowę jednostki jack up o wartości około 270 mln EUR i podobny, szacowany na 180 mln EUR — mówi Ewa Kruchelska. Jednostki jack up, w których specjalizuje się Crist, to „statki na nogach”, służące do stawiania farm wiatrowych, platform wiertniczych itp. Crist negocjuje także z fińskim armatorem dostawę chemikaliowców. Przed laty kontrakty na takie jednostki przyczyniły się do zatopienia Stoczni Szczecińskiej Porta Holding, która miała problemy ze spawaniem specjalistycznych stali służących do budowy zbiorników.

— Wiele firm miało wówczas podobne kłopoty, ale obecnie już one nie występują. Na rynku pojawiły się firmy oferujące gotowe zbiorniki, które wystarczy zamontować na zbudowany statek — twierdzi Ireneusz Ćwirko, jeden z właścicieli spółki i przewodniczący rady nadzorczej. Crist stawia też na gaz łupkowy, ale nie polski.

— Amerykanie, mający obecnie nadwyżki tego surowca, starają się o kontrakty eksportowe i potrzebują statków transportowych.

Negocjujemy kontrakty na dostawę jednostek, które umożliwią Amerykanom dostarczanie gazu za granicę — zapewnia Ireneusz Ćwirko.

Raty na dekadę

Optymistyczne perspektywy mąci jednak wiszący nad stocznią, niczym miecz Damoklesa, dług wobec Agencji Rozwoju Przemysłu.

— Spółka zasygnalizowała problemy ze spłatą. Trwają rozmowy na temat restrukturyzacji tego zadłużenia — informuje Joanna Zakrzewska, rzecznik ARP.

— Chcemy rozpocząć spłatę i wydłużyć ją na około 10 lat — tłumaczy Ewa Kruchelska. Jaką decyzję podejmie ARP, na razie nie wiadomo. Stoczni zamierza pomóc Wojciech Dąbrowski, prezes Polskiej Grupy Zbrojeniowej — właściciela MS TFI (zarządzającego funduszem Mars), jednego z akcjonariuszy stoczni. Zapowiada, że wybierze się do agencji, by porozmawiać o rozwiązaniu problemu pożyczki Crista. MS TFI natomiast na pytanie o wsparcie dla stoczni odpowiada wymijająco.

— Przygotowujemy zaktualizowaną strategię dla grupy, musimy się przygotować m.in. do złożenia ofert na projekty morskie dotyczące modernizacji polskiej armii. Po zakończeniu pracy nad zaktualizowaną strategią przedstawimy wyniki i plany poszczególnych spółek, także spółki Crist. Do tego czasu wstrzymujemy się z informowaniem rynku — mówi Piotr Słupski.

Bilans Crista nadszarpnęła realizacja kontraktu na hydrotechniczną jednostkę Innovation. To pierwszy duży i dotychczas największy kontrakt Crista, o wartości ponad 200 mln EUR. Dzięki zbudowaniu statku Crist dołączył do światowej elity producentów nowoczesnych jednostek przemysłowych, co stało się magnesem dla kolejnych kontrahentów. Kontrakt zakończył się jednak sporem z armatorem, bo Crist podczas realizacji wykonał prace dodatkowe, za które zleceniodawca nie chce zapłacić. — Skierowaliśmy sprawę do sądu i w Hamburgu toczy się proces, w którym domagamy się wypłaty 25 mln EUR — informuje Ireneusz Ćwirko. Dopóki spór się nie rozstrzygnie, spółce trudno będzie wygospodarować pieniądze dla ARP. Kilka lat temu Crist planował wejście na stołeczny parkiet, licząc, że dzięki emisji zdobędzie część funduszy na spłatę zobowiązań wobec rządowej agencji.

— W długim okresie nasze plany giełdowe pozostają aktualne, ale w krótkim terminie nie, bo przed rozstrzygnięciem sporu dotyczącego Innovation trudno byłoby przekonać inwestorów do dokapitalizowania spółki — mówi Ewa Kruchelska.

 

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Katarzyna Kapczyńska

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu