Crowley: TP chciała nas zastraszyć

Mariusz Zielke
opublikowano: 2004-11-04 00:00

Crowley oskarża giełdową spółkę o szantaż. Pracownicy telekomu zaprzeczają. Sprawą zajmie się prokuratura.

Czy Telekomunikacja Polska (TP) próbowała nieuczciwie wygrać wart 80 mln zł przetarg na budowę sieci dla Ministerstwa Sprawiedliwości (MS)? Tak twierdzi Crowley Data Poland (CDP), konkurent TP w tym przetargu (CDP złożył tańszą ofertę), do którego z propozycją dogadania się w tej sprawie miało wystąpić dwóch wysokich rangą dyrektorów TP.

Donos na TP

Według przedstawicieli CDP, menedżerowie TP zgłosili się do ich firmy z propozycją nie do odrzucenia: CDP ma wycofać się z przetargu, bo inaczej TP nabruździ mu u klientów, a konkretnie w Najwyższej Izbie Kontroli (NIK), ważnym kliencie CDP, i w konsekwencji zniszczy konkurenta. Crowley propozycję odrzucił i skierował sprawę do prokuratury. Nie chce jednak oficjalnie komentować sprawy. A co na to TP?

— Trudno mi komentować sprawę, gdyż dowiaduję się o niej od pana. Ale oczywiście nie przyznaję się do żadnych zarzutów. Nikomu nie groziłem — mówi jeden z dyrektorów TP, który był na spotkaniu w CDP.

Zawiadomienie o popełnieniu przestępstwa przez przedstawicieli TP trafiło do Prokuratury Rejonowej Warszawa Śródmieście pod koniec października. Kopie otrzymały m.in. resort sprawiedliwości, NIK, Urząd Regulacji Telekomunikacji i Poczty oraz Urząd Ochrony Konkurencji i Konsumentów.

Propozycja „układu”

W dokumencie, do którego dotarliśmy, CDP informuje prokuraturę i zainteresowanych, że 21 października dwaj dyrektorzy TP przyszli do biura konkurenta z propozycją ,,układu”. Przedstawiciele TP zagrozili CDP, że dzięki ,,dobrym relacjom” w NIK mogą doprowadzić do zerwania kontraktu tej instytucji z CDP.

,,TP może tego zaniechać, o ile CDP wycofa się z przetargu dla Ministerstwa Sprawiedliwości. Wystarczy, aby CDP nie przedłużyła ważności swojej oferty, która wygasa za trzy dni” — czytamy w notatce dołączonej do zawiadomienia.

Jeden z dyrektorów TP miał ponadto stwierdzić, że TP może przez instytucje państwowe i prasę wykończyć firmę CDP.

— Nikomu nie groziliśmy. Nasza wizyta w CDP była biznesowa — zaprzecza oskarżany dyrektor TP.

Według naszych informacji, ani on, ani drugi z dyrektorów TP nigdy wcześniej nie byli jednak w CDP z taką biznesową wizytą. Dlaczego zdecydowali się na nią tuż przed decyzją o rozstrzygnięciu przetargu w resorcie sprawiedliwości?

— To prawda, że rozmawialiśmy o tym przetargu, ale to normalna praktyka. Kontaktujemy się ze wszystkimi naszymi klientami i konkurentami, gdyż w bezpośredniej rozmowie łatwiej się komunikować — wyjaśnia powód wizyty dyrektor TP.

Tłumaczy, że w przetargach publicznych przegrany może przyjąć rozstrzygnięcie, ale może też protestami doprowadzić do znacznego przedłużenia przetargu, a nawet doprowadzić do jego unieważnienia. Dyrektorom TP chodziło tylko o zdrową konkurencję.

Lista zarzutów

Crowley jest zupełnie innego zdania. Dlatego zawiadomił prokuraturę, zarzucając przedstawicielom TP dopuszczenie się kilku przestępstw: zmuszania, przekupstwa menedżerskiego, usiłowania porozumienia z inną osobą na szkodę instytucji, na rzecz której dokonywany jest przetarg publiczny. Czy będzie w stanie to udowodnić?

— Próba ustawienia przetargu jest przestępstwem, więc na pewno prokuratura zajmie się sprawą. Inna sprawa to udowodnienie zarzutów — mówi Piotr Woźniak z Prokuratury Rejonowej Warszawa Śródmieście, który jeszcze nie widział zawiadomienia Crowleya i nie może komentować tej sprawy.

Łakomy kąsek

Przetarg w resorcie sprawiedliwości jest intratnym przedsięwzięciem. To jeden z największych konkursów na obsługę transmisji danych w Polsce. Chodzi o 5-letnią obsługę resortu i podległych mu instytucji: prokuratur, sądów i więzień. To ponad 1,3 tys. placówek. Oferty w przetargu złożyło czterech wykonawców: Telekomunikacja Kolejowa, konsorcjum CDP z Tel-Energo i ATM, TP SA i Polkomtel. Ceny (jedyne kryterium wyboru) sięgały od 40 do 140 mln zł, a TP była dopiero trzecia w kolejności. Przed złożeniem ofert specyfikację oprotestowało kilku wykonawców, zarzucając resortowi faworyzowanie TP. Ministerstwo zmieniło sporne zapisy.

Okiem eksperta

Upadek etyki biznesowej

W Polsce przetargi odbywają się według wadliwych przepisów. NIK wielokrotnie stwierdzała, że mogą one stwarzać podstawy do korupcyjnych zachowań. Jednocześnie mamy do czynienia z upadkiem etyki wśród urzędników oraz dobrych obyczajów kupieckich. To powoduje, że firmy nie widzą celowości w składaniu ofert w niektórych przetargach. Nie zawsze wygrywa najlepsza oferta. Coraz częściej dowiadujemy się, jak mało uczciwie i tym samym efektywnie są wydawane środki publiczne. Ograniczeniem takich zachowań mogłyby być publiczne, elektroniczne aukcje.

Andrzej Sadowski ekspert Centrum im. Adama Smitha