Cudów nie oczekujmy, chyba że zdarzy się... cud

Wiktor Krzyżanowski
opublikowano: 2003-01-09 00:00

Klimat inwestycyjny w naszym kraju będzie się poprawiał. Ale na cud liczyć nie można — mówili ekonomiści członkom Amerykańskiej Izby Handlowej.

Perspektywy rozwoju polskiej gospodarki są dobre. Fundamenty makroekonomiczne są stabilne, jedyne, co może odstraszać potencjalnych inwestorów, to wysokie podatki — takie są wnioski spotkania z ekonomistami, zorganizowanego przez Amerykańską Izbę Gospodarczą.

— W tym roku mamy szansę na przyspieszenie wzrostu. Nie oczekujmy jednak cudów. Chyba że stanie się cud — mówi Witold Orłowski, doradca ekonomiczny prezydenta.

— Inwestorzy powinni lokować w Polsce ze względu na bliskie członkostwo w UE. Inwestycje przyciągać będzie stabilność gospodarcza, relatywnie wysokie stopy oraz możliwość wzrostów na giełdzie — dodaje Maciej Krzak, główny ekonomista Banku Handlowego.

— Jedynym problemem dla inwestorów pozostaje wysokość podatków. Na ich obniżenie nie można jednak liczyć w krótkiej perspektywie. A to powoduje, że gospodarka nie będzie się rozwijać tak szybko, jak by mogła — twierdzi Krzysztof Rybiński, główny ekonomista BPH PBK.

Najwięcej kontrowersji wzbudziła kwestia stosunku polskich władz do potencjalnych inwestorów.

— Polskie władze zniechęcały inwestorów. Nie twierdzę, że z premedytacją, ale prowadziliśmy swoistą antypromocję — uważa Witold Orłowski.

Obecny na spotkaniu przedstawiciel resortu finansów odparł, że to nie kwestia promocji, ale wzrostu gospodarczego..

— Trudno zgodzić się z taką tezą. Toyota wybudowałaby fabrykę tak czy inaczej. Szkoda tylko, że nie w Polsce. Niestety, nasz rząd woli mówić o problemach, podczas gdy Czesi i Węgrzy podkreślają siłę swoich gospodarek — twierdzi doradca prezydenta.

Uczestnicy dyskusji zgodzili się, że dla polskiej gospodarki dobrze się stało, że kontrakt na samolot wielozadaniowy dla polskiej armii wygrali Amerykanie.

— Inwestorzy europejscy i tak do nas przyjdą. Amerykanie nie musieli, teraz zobowiązuje ich do tego offset — uważa Witold Orłowski.

— Pozostaje pytanie, czy będziemy potrafili z tych środków skorzystać. Podobnie jak z pieniędzy, które dostaniemy z UE — zastanawia się Krzysztof Rybiński.