— Nie podoba ci się? — pyta Elwood Blues swojego brata Jake’a, mając na myśli auto, którym właśnie podróżują.
— Nie. Nie podoba mi się — odpowiada Jake.
Elwood wciska gaz do dechy, przeskakuje nad otwierającym się mostem zwodzonym St. Bridge w Chicago, po czym stwierdza:
— Ma gliniarski, czterystaczterdziestocalowy silnik, gliniarskie opony, gliniarskie zawieszenie, gliniarskie amortyzatory. To stary model bez katalizatora, tak więc chodzi dobrze na zwykłej benzynie. Więc jak, będzie to nowy bluesmobile czy nie?
— Napraw zapalniczkę — ucina Jake.
Większość z was już się zorientowała, że to opis fragmentu filmu „Blues Brothers”, ale pewnie zachodzicie w głowę, co ma niezadowolony z nowego auta Jake Blues z cuprą formentor? Co wiąże hiszpańską markę z kupionym na „wiosennej aukcji sprzętu policyjnego” dodge’em monaco z 1974 r. A ma, i to sporo.
Cupra jest jak Elwood. Ja jak Jake.
Naj, naj i naj...
Zanim wyjaśnię, wypada napomknąć kilka słów o samej marce Cupra. Jej początki sięgają 1985 r. Wówczas w Seacie powstał dział Seat Sport odpowiedzialny za przygotowywanie aut do różnych dyscyplin motosportu. Koncentrował się na tworzeniu wyczynowych konstrukcji na potrzeby serii wyścigowej WTC czy też rajdowych samochodowych mistrzostw świata. Z czasem zaczął też udoskonalać cywilne seaty, tworząc ich usportowione wersje. Pierwszym modelem z linii Cupra była ibiza cupra ze 150-konnym, 2-litrowym silnikiem benzynowym. Samochód stanowił bazę do homologowania rajdowego auta klasy kit car. Nazwa cupra pochodzi od słów cup racing. Zrozumienie jej genezy ułatwia pełna nazwa cyklu rajdowego, w którym rywalizowała ibiza kit car — FIA 2-Litre World Cup for Manufactures. W 1999 r. zadebiutowała usportowiona wersja kompaktowego modelu leon — seat leon cupra. Miał turbodoładowany silnik 1,8 o mocy 180 KM i rozpędzał się od 0 do 100 KM w 7,7 s. Od tamtej pory przez kolejne dekady usportowione seaty leony i ibizy otrzymywały dopisek cupra. Było tak aż do 31 stycznia 2018 r., kiedy to Seat ogłosił, że linia charakternych seatów nie będzie się już nazywała seat cupra, lecz po prostu cupra. Tym samym powstała nowa marka, która u zarania miała oferować mocne i zadziorne pojazdy. Dziś Cupra nie jest jednak marką od wyłącznie usportowionych pojazdów. Rzec by można, że jest po prostu seatem z innym logo. Ma w ofercie leona czy atecę. Oba modele również z mniejszymi, zupełnie cywilnymi silnikami. To, co wyróżnia Cuprę, to bogatsza oferta silnikowa. O ile leon od Seata może mieć maksymalnie 150 KM, o tyle leon od Cupry może mieć ich nawet 300 KM. Cupra ma już w ofercie elektryka (model born), Seat jeszcze nie. Można by powiedzieć, że oferta Cupry z jednej strony pokrywa się z propozycjami Seata, a z drugiej je uzupełnia. Co do zasady jednak każdy model Cupry ma swojego odpowiednika w Seacie. Wyjątkiem jest formentor. Zbudowany od początku jako tylko i wyłącznie Cupra.
Formentor jest crossoverem z nisko opadającą ku tyłowi linią dachu w stylu coupé, ma muskularny wygląd i agresywne spojrzenie. Jest też…najtańszym crossoverem od Cupry, bowiem ceny startują z poziomu 135,4 tys. zł. Jednocześnie jest również najdroższym modelem tej marki, bo topowa odmiana — dzisiejszy bohater — kosztuje ponad 345 tys. zł. Przy okazji jest też (a raczej może być) najmocniejszym modelem tej marki.
Na piątkę
Do modelu formentor Cupra proponuje aż sześć silników. Podstawowy to benzynowa jednostka 1,5 TSI o mocy 150 KM. Półkę wyżej jest 2-litrowy, czterocylindrowy beznyniak TSI o mocy 190 KM. Dla wysokoprężnych — diesel (2,0 TDI, 150 KM). Dla amatorów mocniejszych wrażeń Cupra ma formentora VZ (VZ, czyli veloz — po hiszpańsku szybki). Tu za dostarczenie mocy odpowiada również jednostka 2,0 TSI, ale o mocy 245 KM lub 310 KM (dostępne są dwie wersje). Szóstą propozycją i zarazem wisienką na torcie jest VZ5. VZ już wiecie, od czego się wywodzi, 5 to liczba cylindrów.
Otóż pod maską VZ5 znalazł się zupełnie nieoczywisty silnik — 2.5 TSI z audi RS 3 i RS Q3. Jakimś cudem szefom Cupry udało się go wyciągnąć od Niemców, którzy do tej pory nie udostępniali tej jednostki innym markom. Choć w cuprze jest on ciut słabszy niż w audi, to formentor i tak jest piekielnie mocny. W porównaniu z cuprą leonem czy atecą z silnikami 2.0 TSI ma nie tylko o 0,5 l większą pojemność, ale także jeden cylinder więcej i aż 80 KM i 80 Nm więcej. To sporo zmienia, zarówno pod kątem brzmienia, jak też osiągów. 390-konny formentor VZ5 na osiągnięcie 100 km/h potrzebuje 4,2 s. To już pierwsza liga. Oczywiście tak imponujący sprint to nie tylko zasługa silnika, ale też seryjnego w tym modelu napędu AWD i ultraszybkiej dwusprzęgłowej skrzyni biegów.
Sam silnik to małe dzieło sztuki i dosłownie rękodzieło. Pojedynczy silnik VZ5 składa się z 500 części, a do jego złożenia potrzeba około 40 osób. W ten sposób dziennie produkowanych jest tylko 77 silników, co przekłada się na ekskluzywność modelu. Plan zakłada wyprodukowanie tylko 7 tys. egzemplarzy VZ5.
— Cupra formentor VZ5 na nowo definiuje możliwości inżynierii i przesuwa moc pojazdu na jeszcze wyższy poziom. Charakterystyczny dźwięk pięciocylindrowego silnika cupry formentor VZ5 budzi natychmiastowe emocje i wyznacza nowe standardy w segmencie sportowych crossover’ów — zachęca Christoph Vierling, dyrektor ds. rozwoju całych pojazdów i podwozi marki Cupra.
To prawda — VZ5 ma sporo testosteronu. To nie tylko czuć, ale też widać. Matowy lakier, miedziane wstawki, 20-calowe felgi i cztery końcówki wydechu. Do tego obniżony środek ciężkości (VZ5 jest o 10 mm niżej zawieszony niż VZ). Są jeszcze karbonowe wstawki w zderzakach. Sportowo jest też w środku. Choć kokpit jest identyczny jak w seacie leonie, to cupra nadała mu wyczynowego sznytu. Chodzi np. o kierownicę, na której — na wzór supersamochodów — umieszczono przycisk uruchamiania silnika, albo o niemal wyczynowe fotele kubełkowe (firmy Sabelt) przygotowane do montażu pięciopunktowych pasów bezpieczeństwa.
Na kierownicy znajduje się też przełącznik trybów jazdy. Zmiana „comfort” na „sport” jest wyraźnie odczuwalna. Kierownica stawia większy opór, skrzynia momentalnie zrzuca bieg lub dwa i utrzymuje wyższe obroty silnika. Zawieszenie się utwardza, a piękny dźwięk pięciocylindrowego silnika od Audi staje się bardziej wyrazisty. W trybie „cupra” jest jeszcze ostrzej, a skrzynia przełącza się w tryb manualny. Jest jeszcze tryb „drift” (znany z audi RS3), a to prawdziwa rzadkość w autach z podobnym rodzajem nadwozia. Formentor VZ5 potrafi dzięki temu pokonywać zakręty widowiskowymi poślizgami. Wszystko to sprawia, że mógłby wpisać się idealnie w propozycję auta dla drogowego agresora, ale… to już nie od niego zależy. To auto o dwóch naturach. Potrafi być codziennym rodzinnym wozidłem. Ma całkiem przestronne wnętrze, bagażnik pomieści 420 l szpargałów. W trybie komfortowym pięciocylindrowy silnik delikatnie, ale nie męcząco pomrukuje. W trybie „cupra” lub „drift” zmienia się biegunowo. Staje się dziki, wyrywa się kierowcy, zaskakuje. Drze się przy tym jak pięciolatek u dentysty, ale to ty, a nie on wybierasz tryb. Jadąc spokojnie, zadowoli się 12 l benzyny na 100 km. Jadąc „w trybach”, no cóż… spali tyle, ile mu wlejesz.
Bluesmobil
Każdy ma swój bluesmobil lub każdy ma na niego pomysł. Czasem jest tak, że tym pojazdem staje się ten, na który nigdy byśmy nie postawili — podobnie jak sfrustrowany Jake Blues nie akceptował policyjnego dodge’a brata czy ja cupry.
Przyznaję — byłem jak Jake. Cały pomysł Cupry uznawałem za niepotrzebny zabieg marketingowy. Formentora z kolei za kolejny pojazdy z Grupy VW nie różniący się od innych — w końcu ma volkwagenowskie zawieszenie, volkswagenowski silnik i wszystko inne też ma volkswagenowskie.
Kto to kupi — pytałem sam siebie. Pomyliłem się. Zarówno co do marki Cupra, jak też formentora. Marka rozwija się doskonale, bijąc kolejne historyczne rekordy. W 2023 r. dostarczyła na świecie już ponad 150 tys. aut — o ponad 60 proc. więcej niż rok temu. Jest najszybciej rozwijającą się marką aut w Europie. Jej popularność jest na tyle duża, że całkiem niedawno pojawiły się pogłoski o tym, że to Seat zniknie z rynku. Zostały rozwiane. Niemniej utrwalił się podział sił. Seat pozostanie produktem flotowym, Cupra — dla tych, którzy sami decydują czym chcą jeździć.
Dziś mogę odpowiedzieć również na to pytanie, które sam sobie zadawałem, kto kupi formentora. Wychodzi na to, że każdy formentor jest bestsellerem marki. Zgoda — nie VZ5. Ale to właśnie VZ5 jest dowodem na to, że nie samym audi RS Q3 rynek żyje. Dowodem, że przeszczep serca nie oznacza przeszczepu charakteru. Cupra ma własny. Bardziej zadziorny. Przypadł mi do gustu. Elwood Blues musiał przeskoczyć nad mostem w Chicago, by przekonać brata do „gliniarskiego” pomysłu. Mnie wystarczyło wciśnięcie gazu w podłogę i kilkanaście minut w trybie „drift”. Cupra formentor VZ5 dostarcza emocji za kiewronicą, ale cudowne w tym aucie jest to, że nie wiąże się to z wyrzeczeniami, bo na co dzień potrafi być dostatecznie komfortowe.
Zgoda — audi jest mocniejsze (ma 400 KM), ale cupra natomiast jest… droższa. Ceny nowego RSQ3 startują z poziomu około 300 tys. zł, VZ5 kosztuje 45 tys. więcej. Na obronę tego w zasadzie nie do obronienia argumentu mam dwa argumenty. Pierwszy — VZ5 w tej cenie jest wyposażone po dach w to, w co RSQ3 trzeba dopiero wyposażyć. Drugi — naprawiłem zapalniczkę.












