Czytasz dzięki

Cyfrowi przyjaciele ocenią ryzyko na budowie

Warszawskie Towarzystwo Przyjaciół Maszyn Cyfrowych wdraża aplikację, która szuka min w kontraktach budowlanych. Na celowniku ma też umowy IT.

Przed II wojną światową wprowadzono w Polsce zasady, zgodnie z którymi w kontraktach budowlanych wyceniano nie tylko koszty ogólne oraz zysk, ale także określano wartość różnych rodzajów ryzyka. Była to osobna pozycja w kalkulacji cenowej.

KARA KARZE NIERÓWNA:
KARA KARZE NIERÓWNA:
Start-up Riscovery, reprezentowany przez Ewa Wiktorowska orazRafał Bałdysa-Rembowskiego, wdraża aplikację, która pomoże uniknąć błędnychsformułowań w umowach. Ich strony często mylą np. prawne pojęcia dotyczące karza opóźnienie i zwłokę. W pierwszym przypadku wykonawca musi je zapłacić, nawetjeśli opóźnienie nastąpiło nie z jego winy, w drugim kara zależy od tego, ktojest winny temu opóźnieniu.
Fot. WM

— Takie rozwiązania funkcjonowały jeszcze w latach 70. ubiegłego wieku — mówi Ewa Wiktorowska, prezes Ogólnopolskiego Stowarzyszenia Konsultantów Zamówień Publicznych.

Po licznych zmianach prawnych i rynkowych odstąpiono od tej zasady i zamawiający coraz częściej przerzucają ryzyko na wykonawców — zwłaszcza w kontraktach budowlanych. Dlatego też Ewa Wiktorowska wraz Rafałem Bałdysem- Rembowskim i branżowymi specjalistami założyli Warszawskie Towarzystwo Przyjaciół Maszyn Cyfrowych oraz start-up Riscovery, który opracował aplikację mającą na celu ocenę ryzyka w kontraktach.

— Właśnie wyszliśmy z nią do użytkowników i mamy już pierwsze propozycje usprawnień. Z rynkowego odzewu wynika, że musimy uprościć nieco język opisów niektórych rodzajów ryzyka i konsekwencji dla stron umowy — wyjaśnia Ewa Wiktorowska.

Rafał Bałdys-Rembowski prognozuje, że narzędzie będzie w pełni gotowe do użytku w ciągu dwóch miesięcy.

Ewa Wiktorowska wskazuje, że przepisy nowego prawa zamówień publicznych, które będą obowiązywać od przyszłego roku, nakładają na zamawiających obowiązek dokonania analizy potrzeb i wymagań dotyczących dużych inwestycji budowlanych, a to wiąże się także z koniecznością identyfikacji czynników ryzyka i oceną ich kosztów.

— Dlatego nasze narzędzie może być bardzo przydatne dla zamawiających, zwłaszcza samorządowych. W strukturach lokalnych urzędów często bowiem za zamówienia publiczne odpowiada tylko jedna osoba, która nie jest w stanie ocenić wszystkich rodzajów ryzyka w umowach. Nasze narzędzie może właśnie jej to ułatwić — twierdzi Ewa Wiktorowska.

Spodziewa się też, że będą z niego korzystać kancelarie prawne i firmy doradcze, których zadaniem często jest ocena zapisów kontraktowych, oraz wykonawcy z rynku MŚP. Po przetarciu szlaku w kontraktach budowlanych start-up zmierzy się z opracowaniem narzędzia pozwalającego ocenić kontrakty w segmencie IT.

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Katarzyna Kapczyńska

Polecane