Cyfryzacja szkoły wymaga rozwagi

opublikowano: 04-09-2012, 00:00

EDUKACJA

Początek roku szkolnego stał się idealną okazją do odtrąbienia kolejnej rządowej ofensywy, ale tym razem nie legislacyjnej, lecz e-podręcznikowej. Rusza cyfrowy eksperyment prowadzony na czterystu szkołach, zaplanowany do roku 2015. Po zakończeniu pilotażu perspektywy finansowe całego programu na razie są mgliste.

Cyfryzacja polskiej szkoły oczywiście jest procesem nieuchronnym. Wprowadzanie e-narzędzi do systemu edukacji jest naturalną pochodną rozwoju cywilizacyjnego i technologicznego. Jak przy każdej nowince, pojawia się jednak problem technologicznego przegięcia. Dlatego oświata mogłaby skorzystać z dobrego wzoru, jakim jest przechodzenie z wersji drukowanych na elektroniczne… polskiej prasy.

Nasza cyfryzacja postępuje ewolucyjnie, a nie rewolucyjnie. Żeby daleko nie szukać — od niedawna doskonale współistnieją dwie formy „Pulsu Biznesu”: papierowa i tabletowa. Systemowi edukacji wypada życzyć podobnej harmonii.

Tym bardziej że bezpłatność e-podręczników jest mitem. Korzystanie z nich wymaga sprzętu, którego koszt muszą pokryć rodzice. Ceny popularnego sprzętu uczniowskiego systematycznie spadają, ale jeszcze długo będzie to bariera wyższa niż koszty zakupu podręczników tradycyjnych. Dlatego projekt cyfryzacyjny wymaga stałego monitorowania.

Oby ta reforma stała na nogach mocniej niż kilkanaście lat temu tworzenie gimnazjów. Do tej pory istnieją gminy, w których zbiorcze gimnazjum nie ma odrębnej siedziby i jest bytem czysto administracyjnym, składającym się z oddziałów rozrzuconych w kilku budynkach podstawówek.

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: JACEK ZALEWSKI

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu