Znowelizowane prawo zamówień publicznych (PZP) sprawia inwestorom kłopoty. Kłopotliwy okazał się np. art. 131, wprowadzony przez posłów PiS w trakcie ubiegłorocznych prac parlamentarnych nad ustawą. Zgodnie z nim, przetargi na budowę czy modernizację tzw. infrastruktury krytycznej należy ogłaszać nie na podstawie przepisów sektorowych lub klasycznych z PZP, lecz dotyczących bezpieczeństwa i obronności państwa.

Tajna lista
Infrastruktura krytyczna to sieć transportowa, czyli odcinki dróg i linii kolejowych, obiekty i sieć energetyczna, gazowa i telekomunikacyjna, a także urządzenia zaopatrzenia w wodę, baza medyczna itp.
— Lista, na której umieszczone są obiekty mające stanowić infrastrukturę krytyczną, jest niejawna. Zamawiający obawiają się, że ogłoszenie przetargu na podstawie przepisów związanych z bezpieczeństwem i obronnością w praktyce będzie oznaczać jej odtajnienie — mówi Katarzyna Kuźma, partner w kancelarii Domański, Zakrzewski, Palinka (DZP). Zwraca również uwagę, że kontrakty związane z bezpieczeństwem i obronnością mogą się wiązać z wymogami dotyczącymi specjalnych uprawnień i certyfikatów, które powinni posiadać wykonawcy. Oznacza to zawężenie kręgu potencjalnych partnerów. Zdaniem Jana Stylińskiego, prezesa Polskiego Związku Pracodawców Budownictwa (PZPB), nowe prawo uporządkuje rynek.
— Racjonalna certyfikacja stosowana jest powszechnie przez wiele państw od Kazachstanu po Niemcy. W rezultacie, mimo ograniczenia dostępu do rynku, jakość realizowanych zamówień jest wyższa, co jest korzystne dla przedsiębiorców i inwestorów — twierdzi Jan Styliński.
Przypomina, że zawirowania na rynku w okresie realizacji inwestycji z perspektywy finansowej 2007-13 były efektem braku jakichkolwiek systemów doboru jakościowego wykonawców, w tym braku certyfikacji. — Obecnie ściślejsza kontrola w zakresie bezpieczeństwa państwa, ocena wykonawców przez służby kontrwywiadu, a przede wszystkim formalna możliwość ograniczenia dostępu do przetargów poprzez systemy certyfikacji, powinny zmniejszać ryzyko zawirowań — uważa szef PZPB.
Wskazówki UZP
Zamawiający dotychczas niechętnie mówili o sprawie. Tomasz Pietrasiński, rzecznik Gaz-Systemu, poinformował „PB”, że spółka analizuje przepisy, a pomocna może być interpretacja Urzędu Zamówień Publicznych (UZP). Opublikował on niedawno stanowisko, zgodnie z którym publiczni inwestorzy będą musieli analizować każdą inwestycję, zanim zdecydują, na podstawie jakich przepisów ją zrealizować.
W przypadku przepisów o bezpieczeństwie i obronności muszą jednak prowadzić analizę na podstawie regulacji unijnych. Jednocześnie mogą stosować wyłączenia — zarówno w przypadku zamówień klasycznych i sektorowych, jak też obronnych. Wojciech Hartung, counsel w Praktyce Infrastruktury i Energetyki DZP, podkreśla, że interpretacja urzędu nie jest wiążąca, jest jedynie opinią tej instytucji. Wykonawcy mogą kwestionować przed Krajową Izbą Odwoławczą niezastosowanie przez zamawiających w przetargach przepisów o obronności i bezpieczeństwie.
Prawny zamęt
Wojciech Hartung, counsel w Praktyce Infrastruktury i Energetyki DZP, uważa, że opinia UZP — choć pomocna — nie rozwiewa wątpliwości dotyczących nowych przepisów.
— Z konkluzją urzędu mógłbym się zgodzić, ale ścieżka dojścia nie jest przekonująca. Z uzasadnienia wynika, że UZP w zasadzie pomija treść wprowadzonego w pzp przepisu i koncentruje się jedynie na prounijnej wykładni. To, że zamówienia dotyczące infrastruktury krytycznej mogą być udzielane na podstawie przepisów dotyczących obronności i bezpieczeństwa, jest oczywiste. Zależy to jednak od okoliczności. Interpretacja UZP miała zastosowanie w przypadku zamówień dotyczących infrastruktury krytycznej, ale przed nowelizacją przepisów. Konieczne jest odniesienie się do ich obecnej treści, również przy prounijnej wykładni prawa krajowego. UZP tymczasem zdaje się przyjmować polskie brzmienie ustawy, ale jednocześnie zaleca zamawiającym postępowanie tak, jakby nowego przepisu nie było — mówi Wojciech Hartung.
Zwraca również uwagę na niespójność opinii UZP: w przypadku zamówień na roboty budowlane poniżej 5 mln EUR urząd nie zaleca prounijnej wykładni, lecz stosowanie tylko polskich przepisów.