Od początku maja denominowane w złotym obligacje skarbowe przyniosły 0,7-procentową stratę. Ich notowania spadają od lutego, a w sumie przecena w tym czasie sięgnęła średnio 1,8 proc. To oznacza, że trwająca na rynkupapierów skarbowych niekorzystna passa jest na najlepszej drodze, by w maju zyskać miano najdłuższej w historii. Główne przyczyny wyprzedaży to — obok silnej korekty na rynkach papierów skarbowych strefy euro — przyspieszenie wzrostu gospodarczego oraz zmniejszenie presji deflacyjnej w kraju. — Dane z gospodarki nie będą korzystne dla obligacji. One potwierdzą, że nie ma sensu oczekiwać dalszych obniżek stóp procentowych — komentował w wypowiedzi dla agencji
Bloomberg Piotr Bielski, ekonomista BZ WBK. Również oczekiwania całego rynku przesunęły się w stronę podwyżek stóp procentowych, co wzmaga presję na dalszy wzrost rentowności i spadek cen obligacji. W ubiegłym tygodniu służące do zabezpieczania się przed przyszłymi zmianami rynkowych stóp procentowych kontrakty FRA po raz pierwszy wskazały, że traderzy oczekują wzrostu stawki WIBOR w horyzoncie trzech miesięcy. To spójne z oczekiwaniami ekonomistów, którzy wzięli udział w ankiecie Bloomberga. Specjaliści spodziewają się, że wzrost gospodarczy przyspieszył w pierwszym kwartale do 3,3 proc. Jednocześnie w kwietniu deflacja wyniosła 1,1 proc., wobec oczekiwanych przez ekonomistów 1,2 proc. oraz 1,5 proc., zanotowanych w marcu.
— Zmienność na rynku obligacji będzie wysoka, więc przy odrobinie szczęścia będzie można zarobić, ale rynek jako całość powinien dalej zmierzać w dół — przewiduje Bogdan Jacaszek, szef działu papierów dłużnych w towarzystwie KBC TFI. W funduszach dłużnych (ta kategoria obejmuje różne rodzaje obligacji) Polacy odłożyli 43,6 mld zł. W kwietniu saldo wpłat i umorzeń było jednak ujemne i wyniosło -0,2 mld zł. © Ⓟ
1,8 proc. Tyle od początku lutego straciły średnio na wartości polskie obligacje.