Czarne chmury nad mieszkaniówką

opublikowano: 08-11-2017, 22:00

Rosnące ceny gruntów i wykonawstwa oraz nowe prawo spędzają sen z powiek deweloperom.

Ceny transakcyjne mieszkań idą w górę. We wrześniu 2017 r. indeks Urban.one, przygotowywany przez Cenatorium specjalnie dla „Pulsu Biznesu” i Bankier.pl, wyniósł dla dużych miast 95,24 pkt., i był wyższy o 0,12 pkt. niż przed miesiącem.

Wyświetl galerię [1/2]

Fot. Tomasz Pikuła

— Zwyżka nie jest spowodowana jedynie wysokim popytem. Coraz częściej mówi się o mocnym wzroście kosztów wykonawstwa, który połączony z drogimi działkami pod zabudowę również wpływa na kształtowanie się cen transakcyjnych — wyjaśnia Barbara Bugaj, starszy analityk ds. rynku nieruchomości w Urban.one. Według Michała Kubickiego, prezesa Unimax Development, od 2015 r. ceny wykonawstwa w Polsce wzrosły średnio o 30 proc.

— To skok niespotykany od 2007 r. Nakłada się na to chroniczny brak siły roboczej i nagminne żądania dopłat do kontraktów, zgłaszane generalnym wykonawcom przez podwykonawców wszystkich branż. Do tego dochodzą bardziej restrykcyjne warunki techniczne, dotyczące m.in. efektywności energetycznej budynków, które należy spełnić od 1 stycznia 2017 r. — mówi Michał Kubicki.

Dane Cenatorium wskazują również na znaczący wzrost cen gruntów pod zabudowę. We wrześniu wskaźnik Urban.one dla tego segmentu rynku poszedł w górę aż o 0,58 pkt.

— Gruntów nie przybywa, a Ministerstwo Infrastruktury i Budownictwa już szykuje nowe restrykcje. Rządowe Centrum Legislacji opublikowało dokument mówiący o tym, że jeśli choć jeden bok terenu o długości co najmniej 4 m nie graniczy bezpośrednio z zabudowaną już działką, nie będzie można się na nim pobudować. Projekt ustawy nie jest wersją ostateczną, dlatego też można przyjąć, że będzie mógł podlegać jeszcze modyfikacjom — tłumaczy Barbara Bugaj.

Według analizy Cenatorium warunki gospodarcze dla rynku gruntów pod zabudowę w najbliższych miesiącach się pogorszą. Tak twierdzi 50 proc. ankietowanych. 35 proc. uważa, że sytuacja się nie zmieni, a tylko 15 proc. oczekuje poprawy.

— Dramatyczny wzrost cen działek i niespotykany wzrost kosztów budowy będą bardzo mocno oddziaływać na zmianęcen mieszkań od początku 2018 r. albo już od czwartego kwartału 2017 r. Wobec planowanych przez rząd zmian w przepisach o planowaniu przestrzennym 2018 r. może być rokiem katastrofalnego kryzysu. Jeśli do tego dojdzie wzrost stóp procentowych w Eurolandzie i USA, to tąpnięcie będzie znacznie boleśniejsze niż po upadku Lehman Brothers. Czarny scenariusz może zmienić jedynie rozsądne prawodawstwo i utrzymanie stóp procentowych w Polsce na obecnym poziomie — uważa Michał Kubicki.

Dobrych prognoz nie ma także Tomasz Błeszyński, doradca rynku nieruchomości, który uważa, że już mamy do czynienia z pompowaniem deweloperskiej bańki cenowej, która na początku przynosi efekt w postaci większej sprzedaży, ale w końcu odbije się negatywnie na rynku mieszkaniowym.

— Przewiduję początki bessy już w połowie 2018 r. — dodaje Tomasz Błeszyński. © Ⓟ

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Anna Gołasa

Być może zainteresuje Cię też:

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu

Puls Biznesu

Inne / Czarne chmury nad mieszkaniówką