Jacek Piekara to jeden z najbardziej rozpoznawalnych polskich pisarzy fantasy, znany z serii książek o przygodach Mordimera Madderdina, opowiadających o alternatywnej wizji świata, w której Jezus zszedł z krzyża i zabił wszystkich swoich oprawców. Na motywach tej prozy wrocławskie studio The Dust tworzy grę, która będzie największą produkcją w historii spółki. Studio, które w ubiegłym roku wygenerowało 0,9 mln zł przychodów, koszty najnowszej produkcji szacuje na 7,2 mln zł.

— Ta kwota zawiera też pewne działania marketingowe, jak np. obecność na E3, Gamescomie czy produkcję trailera — mówi Jakub Wolff, prezes spółki.
Pomogła chemia…
Na finansowanie produkcji spółka pozyskała 3 mln zł od inwestora. Nie ujawnia jego personaliów, wiadomo jedynie, że jest to inwestor indywidualny.
— Po liście intencyjnym z Jackiem Piekarą wiedziałem, że będziemy potrzebowali finansowania. Skontaktowałem się z jednym inwestorem. Wytworzyła się między nami chemia i poczucie bezpieczeństwa. To było bardzo ważne — mówi prezes producenta gier.
Spółka liczy też na finansowanie z rządowego programu GameINN. Złożony przed kilkoma miesiącami wniosek, z partnerem, którym jest, PwC opiewa na 3,8 mln zł. Wyniki konkursu będą znane za kilka tygodni. Globalny budżet marketingowy gry, której tytuł tbrzmi: „I, the Inquisitor” szacowany jest na 7 mln zł. Ma zostać zapewniony przez wydawców. Spółka twierdzi, że nie narzeka na brak zainteresowania z ich strony. Partnerów planuje wybrać w połowie przyszłego roku. Harmonogram prac nad grą został rozpisany na 12 kamieni milowych. Obecnie znajduje się ona między pierwszym a drugim. Dwa ostatnie przewidywane są w 2022 r., i to wówczas najwcześniej należy spodziewać się premiery gry. W ciągu pierwszego roku spółka liczy na sprzedaż 360 tys. sztuk, co ma wygenerować 45 mln zł, a razem z murchandisingiem 47 mln zł.
Gra będzie sprzedawana na wszystkich rynkach poza Chinami. Studio The Dust, które do tej pory specjalizowało się w produkcjach mobilnych, przed rokiem wydało grę przygodową VR „Frankenstein: Beyond the Time”, zatrudnia obecnie 20 osób. W trakcie prac nad grą zespół ma się powiększyć nawet do 50. Wśród mocnych stron największej produkcji spółki, przemawiających za sukcesem „I, the Inquisitor”, jej przedstawiciele wymieniają mocny zespół — nad grą będą pracować osoby z kilkunastoletnim doświadczeniem, zdobywająceszlify przy produkcjach Techlandu czy Ubisoftu.
Największa produkcja wrocławskiego studia będzie grą fabularną, osadzoną w epoce renesansu, a miejscem rozgrywki będzie średniej wielkości miasto. Stylizacja graficzna gry ma nawiązywać do malarstwa Hieronima Boscha. Brutalny świat gry, pełen nagości i krwi będzie dostępny dla pełnoletnich użytkowników.
…i rozpoznawalny tytuł
Oparcie gry na motywach rozpoznawalnego tytułu, który ma już szerokie grono fanów, zwiększy szanse na dobrą sprzedaż gry.
— Każdy z 13 tomów cyklu sprzedał się w ponad 50 tys. egzemplarzy. Jeśli chodzi o liczbę czytelników, to należy wziąć pod uwagę też biblioteki, gdzie zainteresowanie jest niemałe, oraz fakt, że szczególnie we wcześniejszych latach jedną książkę czytało kilka osób — mówi „PB” Jacek Piekara.
Prawami do przeniesienia cyklu inkwizytorskiego do gry interesowali się też inni producenci, ale wrocławskie studio było najbardziej zdecydowane. W ramach umowy pisarzowi będzie przysługiwał udział w przychodach ze sprzedaży gry.
— Nad umową pracowały dwie kancelarie prawne. Nie chcieliśmy popełnić tego błędu, jaki popełnili pan Sapkowski i CD Projekt — mówi pisarz.