Czartery nie chcą do Modlina

Ograniczenie lotów nocą na Lotnisku Chopina przyspieszy exodus przewoźników z Warszawy. Dokąd? Nie wiadomo.

Rząd zamierza zbudować za 30-35 mld zł Centralny Port Komunikacyjny (CPK) w Stanisławowie. Ma ruszyć w 2025 r. PPL, właściciel Lotniska Chopina, przyznaje, że Okęcie powoli się zapycha, a od marca przyszłego roku mogą wejść w życie ograniczenia w nocnym ruchu.

Zobacz więcej

NIE TO NIE: Mariusz Szpikowski, szef PPL-u, chciał dokapitalizować Modlin. Nie udało mu się porozumieć w tej sprawie z zarządem Mazowsza, które też jest udziałowcem portu. Dlatego zarządca Lotniska Chopina szuka partnerów wśród portów regionalnych.regionalnych. Fot. Marek Wiśniewski

— Przygotowaliśmy projekt ograniczenia nocnych lotów. Nadal mogłoby odbywać się 50 operacji, ale nie od 22 do 6 rano, tylko w godzinach 22-23.30 i 5.30-6.00. Być może będziemy dążyć do administracyjnego podziału ruchu z drugim lotniskiem — mówi Mariusz Szpikowski, dyrektor naczelny PPL. ULC powinien zatwierdzić zmiany w lokalnych wytycznych do 4 października, a najpóźniej 26 wysłać liniom wstępny przydział slotów.

Nie ma mowy

Mariusz Szpikowski uważa, że CPK powinien wystartować ze zbudowanym wcześniej ruchem tranzytowym. Dlatego Lotnisko Chopina musi skoncentrować się na tranzycie. Ruch czarterowy i niskokosztowy musiałby być obsługiwany z innego lotniska. Oczywistym kandydatem na przejęcie lotów z Lotniska Chopina jest Modlin.

— Istnieją nikłe szanse na przekonanie np. linii Wizz Air, które są w sporze sądowym z Modlinem, czy przewoźników czarterowych do przeniesienia tam operacji. Przewaga konkurencyjna Ryanaira jest miażdżąca, stawka wynosząca 6 zł za odprawionego pasażera skutecznie zabija wszelką konkurencję. Już od dłuższego czasu brakuje slotów nocnych na Lotnisku Chopina, a nikt nie poszedł do Modlina — mówi Mariusz Szpikowski. Potwierdzają to linie lotnicze.

— Nikt przecież nie będzie latał z portu, gdzie klienci są traktowani w nierówny sposób. Port dopłaca do każdego pasażera i musi się liczyć z coraz większymi stratami finansowymi, a to utrudni lub wręcz uniemożliwi zdobycie finansowania. To jest dodatkowe ryzyko dla linii lotniczej, która miałaby latać z Modlina — mówi Grzegorz Polaniecki, prezes firmy Enter Air, największej linii czarterowej w Polsce. Podaje więcej powodów, dla których przeprowadzka do Modlina nie wchodzi w grę.

— Modlin nie ma standardu porównywalnego z Chopinem. Wielokrotnie liczyliśmy koszty operowania z Modlina. Na kierunkach brytyjskich czy skandynawskich kalkulacja wychodziła całkiem dobrze, ale na kierunki wakacyjne rejsy były kilkanaście minut dłuższe, a to znaczy droższe. Najważniejsze jednak, że turyści nie chcą latać z Modlina i nie można ich do tego zmusić — mówi Grzegorz Polaniecki. W 2013 r. Itaka proponowała loty z Modlina właśnie samolotami linii Enter Air, ale nie było chętnych. Marcin Danił, wiceprezes Lotniska Modlin, ma pomysł, jak tym razem odnieść sukces.

— Uczciwie byłoby, gdyby warszawski port powiedział, że robi miejsce dla LOT-u, a wtedy m.in. część przewoźników czarterowych musiałaby rozważyć przeniesienie. Zastanowilibyśmy się wspólnie, jak ułatwić komunikację. W tym momencie nie moglibyśmy obsłużyć wszystkich, lecz tylko pięć-sześć samolotów bazowych, noce mamy puste,choć za dnia w niektórych godzinach nie mamy wolnych slotów. Gdybyśmy już zaczęli rozbudowywać port, moglibyśmy przejmować ruch — mówi Marcin Danił.

Kwadratura koła

Lotnisko Modlin planuje inwestycje w zwiększenie przepustowości do 7-8 mln pasażerów i remont drogi kołowania. Łączne koszty to 60 mln zł. Na razie nie wiadomo, jak je sfinansuje. PPL zaproponował w czerwcu podniesienie kapitału spółki o ponad 100 mln zł i zwiększenie swoich udziałów z 30,39 do 51 proc. W zamian chciał m.in. zmiany statutu i zniesienia zasady jednomyślności wspólników. Samorząd województwa (30,37 proc. udziałów) uznał, że nie może oddać kontroli, jeśli PPL nie przejmie zobowiązań wynikających z umowy wsparcia pierwszej emisji obligacji. Ostatnio PPL nie przystał na plan zarządu Lotniska Modlin — emisję obligacji za 60 mln zł.

— Przychody Modlina z jedynego przewoźnika nie wystarczają na finansowanie działalności portu, a PLL nie chce dopłacać do Ryanaira ani inwestować w port, jeśli nie ma nad nim kontroli. Dlatego analizujemy alternatywne scenariusze — wyjaśnia Mariusz Szpikowski.

Pojawiły się spekulacje o przejęciu udziałów w radomskim lotnisku , na ruch z Chopina jest gotowa także Łódź. Pat wśród udziałowców nie uniemożliwi jednak inwestycji.

— Mamy na rachunku pieniądze i będziemy remontować drogi kołowania. Będziemy też namawiać radę nadzorczą na rozbudowę terminalu. Zgodnie ze statutem, jeśli właściciele nie mogą się porozumieć, a my nie mamy pieniędzy na spłatę obligacji, ten obowiązek przejmuje województwo — mówi Marcin Danił. Województwo zobowiązało się do tego do 30 września 2028 r. Dotychczas koło ratunkowe nie było potrzebne.

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Małgorzata Grzegorczyk

Najważniejsze dzisiaj

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu

Puls Biznesu

Inne / Czartery nie chcą do Modlina