Ministrowie ds. handlu z całego świata osiągnęli w Hongkongu, na 6. szczycie ministerialnym Światowej Organizacji Handlu, historyczny kompromis. Kompromis zbliżający do wykorzystania być może jedynej za życia tego pokolenia sposobności radykalnej redukcji barier handlowych hamujących globalny rozwój, możliwości gospodarcze i walkę z ubóstwem. Ministrowie handlu z Polski i ponad 145 innych krajów członkowskich Światowej Organizacji Handlu (WTO) muszą wykorzystać zawarte porozumienie do osiągnięcia dalszego postępu w negocjacjach i stworzenia solidnych podstaw wypracowania istotnego postępu na rynku rolnym, towarów i usług.
Według szacunków Banku Światowego, dzięki pomyślnym efektom negocjacji możliwe stanie się wydźwignięcie z nędzy kilkudziesięciu milionów ludzi. Na każdym kraju członkowskim WTO spoczywa więc obowiązek doprowadzenia rozmów rozpoczętych w Doha do końcowego sukcesu. Zważywszy na różnice między oficjalnymi zobowiązaniami taryfowymi w ramach WTO a tymi aktualnie stosowanymi w handlu towarami, cięcia muszą być na tyle głębokie, by wpłynąć na gospodarkę globalną i istot- nie poprawić poziom życia. Wziąwszy pod uwagę różnice w obrębie gospodarek, umowa musi mieć charakter wszechstronny, bo tylko wtedy można znaleźć wspólny grunt do porozumienia.
Stany Zjednoczone przedstawiły propozycje w każdym z kluczowych obszarów negocjacji, deklarując zniesienie taryf rolnych, dotacji eksportowych i deformującej handel pomocy krajowej, redukcję wysokich taryf na towary przemysłowe, usunięcie barier hamujących rozwój usług. Jesteśmy zdecydowani przełamać impas w rozmowach wielostronnych na temat rolnictwa. Jesteśmy gotowi poczynić znaczące zmiany w naszej polityce gospodarczej. Wzywamy inne kraje do pójścia w nasze ślady. Stany Zjednoczone opowiadają się zdecydowanie za przyspieszeniem rozwoju gospodarczego i zmniejszeniem skali ubós-twa w świecie przez połączone działania w zakresie świadczenia pomocy i handlu. Pozostają jednocześnie największym pojedynczym darczyńcą w sprawie pomocy wspierającej handel: w 2005 roku przekazały na ten cel 1,34 mld dolarów, co stanowi wzrost o blisko 50 proc. w porównaniu z rokiem 2004. Ci, którzy obawiają się liberalizacji, powinni pamiętać, że porozumienie z Hongkongu, podobnie jak poprzednie rundy rozmów WTO, nie stawia wymogu natychmiastowej eliminacji protekcjonizmu. Zakres negocjacji zakłada wyłączenie pewnych produktów z pełnej redukcji taryf, chociaż ważne, by grupę tę ograniczyć tak, aby korzyści dla światowej społeczności stały się jak najbardziej odczuwalne.
Brazylia i Indie zaakcentowały gotowość do działań w kierunku otwarcia dostępu do rynku towarów przemysłowych i usług, co stanowi odpowiedzialny gest ze strony zaawansowanych krajów rozwijających się. Tego rodzaju przewodnictwo powinno przyczynić się do przełamania impasu w rozmowach o handlu. Przełom może nastąpić tylko wtedy, gdy Unia Europejska wykaże podobną gotowość. UE winna jak najszybciej odpowiedzieć równie śmiałymi propozycjami w dziedzinie rolnictwa, tym samym utwierdzając Indie i Brazylię w ich dobrej woli. Sugestie Brukseli, że program skorygowanej propozycji UE co do rolnictwa zostanie przedstawiony na początku 2006 roku, są niewystarczające. Potrzebna jest realna, realistyczna oferta.
Victor H. Ashe, ambasador Stanów Zjednoczonych w Polsce