Czas niewykorzystanych szans

Emil Szweda, obligacje.pl
opublikowano: 2020-12-25 16:15

Choć może to zabrzmieć dziwnie, to najlepszym określeniem dla mijającego roku będzie stwierdzenie, że był to czas niewykorzystanych szans. Tanie obligacje skończyły się zbyt szybko, podobnie jak publiczne emisje na podstawie prospektów.

W IV kwartale mieliśmy tylko jedną publiczną emisję obligacji przeprowadzoną na podstawie prospektu emisyjnego i skierowaną do inwestorów indywidualnych. PKO Bank Hipoteczny pozyskał 50 mln zł z emisji sześciomiesięcznych papierów. A przecież okoliczności do plasowania emisji były wręcz wymarzone – oprocentowanie lokat nadal jest nieśmiesznie niskie, zaś pokrycie emisji publicznych zapisami najwyższe od 2016 r. – roku rozkwitu emisji publicznych (ich wartość sięgnęła wtedy 1,5 mld zł) i zgłoszonego popytu (3 mld zł).

W 2020 r. łączna wartość publicznych emisji sięgnęła 450 mln zł, a popyt 831 mln zł – widać, że inwestorzy są głodni obligacji (także po rekordowej sprzedaży obligacji oszczędnościowych), a jedyne czego im zabrakło, to dobrych ofert. Bo choć wartość emisji wzrosła w porównaniu z 2019 r. (352 mln zł) i – jeśli wyłączyć ze statystyk emisje PKN Orlen warte 600 mln zł – był to też nieco lepszy rok niż 2018 r. (w sumie sprzedaż sięgnęła wówczas 910 mln zł), to trudno oprzeć się wrażeniu, że mógł to być czas znacznie, znacznie lepszy.

Emitenci chętni do przeprowadzenia emisji się pojawili – prospekty składali i deweloperzy i PragmaGo i jedna ze spółek z grupy PCC. Ale żaden wniosek nie został przez Komisję zatwierdzony. Doszło do tego, że w II półroczu więcej emitentów wycofało swoje wnioski, niż uzyskało zatwierdzenie prospektu. Wąskim gardłem rynku pozostaje KNF i jej wymagania wobec publicznych emisji obligacji. Pytanie, czy parasol komisji nie jest zbyt szczelny?