ANDRZEJ ARENDARSKI
prezes Krajowej Izby Gospodarczej
Przyznanie Polski i Ukrainie organizacji EURO 2012 pobudziło nasze apetyty na korzyści gospodarcze. Od momentu pamiętnej decyzji nie ustają spekulacje na temat zysków, jakie przy okazji mistrzostw wpłyną do kieszeni polskich hotelarzy czy też właścicieli restauracji. Sporo oczekiwaliśmy też w obszarze infrastruktury.
Chociaż nie wszystko realizowane jest zgodnie z wcześniejszymi obietnicami (jak chociażby program budowy dróg i autostrad), widok nowych stadionów i zbudowanych dróg potwierdza, że żyjemy w trochę innym kraju niż kilka lat temu. Mistrzostwa jak mistrzostwa — jedni wygrywają, inni przegrywają. Podobnie w biznesie, kiedy właściciele restauracji zacierają ręce, media piszą o stratach sklepów obuwniczych i odzieżowych, które w trakcie piłkarskiego święta niezbyt intensywnie odwiedzają klienci.
Chociaż trudno porównywać niedawną polską prezydencję w UE do trwających mistrzostw Europy w piłce nożnej, dostrzegam tu pewną analogię. Oba wydarzenia są sprawdzianem, czy jesteśmy w stanie sprostać największym projektom jako gospodarz i organizator. Prezydencja udowodniła, że jesteśmy. Potwierdza to także dotychczasowy przedbieg EURO 2012.
Dlatego też uważam, że najważniejsze zyski bądź też straty związane z mistrzostwami Europy będziemy mogli podsumować dopiero za jakiś czas. Wtedy okaże się, czy wykorzystaliśmy niepowtarzalną szansę pokazania się jako nowoczesny, pozbawiony kompleksów kraj, do którego warto przyjechać nie tylko jako kibic czy turysta, ale także jako inwestor.
Na razie wszystko wydaje się przebiegać po naszej myśli. Z przeprowadzonego przez PBS wśród zagranicznych kibiców sondażu wynika, że chętnie wróciliby oni do Polski w przyszłości. 81 proc. zagranicznych kibiców zadeklarowało, że przyjedzie do Polski ponownie, a 92 proc., że poleci wizytę nad Wisłą swoim przyjaciołom.
Organizację EURO pozytywnie oceniło 84 proc. pytanych. Co ciekawe, wśród ankietowanych blisko 60 proc. było w Polsce po raz pierwszy podczas EURO. Wiele dobrego o naszej gościnności i zdolnościach organizacyjnych napisały również początkowo nieprzychylne zagraniczne media. Oby takich pozytywnych sygnałów było coraz więcej.
Najważniejsze zyski bądź straty związane z EURO będziemy mogli podsumować za jakiś czas. Wtedy okaże się, czy wykorzystaliśmy szansę pokazania się jako nowoczesny, pozbawiony kompleksów kraj, do którego warto przyjechać nie tylko jako turysta, ale także jako inwestor.