W Polsce są równi i równiejsi: niektórzy muszą wypracowywać emeryturę, inni nie — tak Marek Goliszewski, prezes BCC rozpoczął debatę o przywilejach emerytalnych.
— Dzielenie społeczeństwa na podgrupy, które mają przywileje, to anachronizm rodem z czasów średniowiecznych cechów. System emerytalny to nie tylko wypłaty. Reformy trzeba podejmować w interesie młodych, by zmniejszyć narastanie obciążeń pracujących — mówi prof. Marek Góra z SGH.
Grupa uprzywilejowanych jest spora.
— Przywileje emerytalne ma 1,2 mln osób. To górnicy, hutnicy, energetycy, mundurowi, nauczyciele i pielęgniarki. Te grupy mają większą siłę przebicia i przechwytywania korzyści emerytalnych kosztem słabszych, gorzej zorganizowanych grup — mówi prof. Julian Auleytner z Wyższej Szkoły Pedagogicznej TWP.
Do tego trzeba doliczyć 1,5 mln ubezpieczonych w KRUS, których składki pokrywają tylko 10 proc. wydatków. W gospodarce nie ma nic za darmo — koszty wcześniejszych pracujących spadają na pracujących.
— Aby 50-letni emeryt mógł otrzymywać godną emeryturę, musiałby płacić 3,5 razy większą składkę. Nie płaci, a więc jego emeryturę finansują pozostali pracujący — wylicza Wojciech Otto profesor UW.
Rachunek do pokrycia jest astronomiczny.
— Koszty funkcjonowania osobnych systemów emerytalnych to 35-38 mld zł rocznie — mówi Wojciech Nagel, ekspert BCC.
I będzie rósł.
— W przyszłości znacząco wzrośnie liczba emerytów, a spadnie pracujących. To spowoduje rosnący deficyt systemu emerytalnego i zwiększy presję na zwiększania obciążeń fiskalnych. Trzeba zwiększyć dzietność, migrację do Polski i podnieść efektywny wiek wychodzenia z rynku pracy — mówi Janusz Kochanowski, rzecznik praw obywatelskich.
Jego urząd zaskarżył już przywileje rolników, mundurowych oraz różny wiek emerytalny kobiet i mężczyzn. Pracuje nad wnioskiem w sprawie górników.
— To miała być presja na rząd, by podjął temat zmian, a jednocześnie doskonałe alibi, by mógł powiedzieć "nie mamy wyjścia, musimy to zrobić, bo nakazuje nam to trybunał". Ale minęło 2,5 roku i trybunał nie zajął się sprawą — dodaje Janusz Kochanowski.
Eksperci sugerują, że wszystkie dziś uprzywilejowane grupy powinny zostać włączone do systemu powszechnego.
— Jeśli jest konieczność innego traktowania ze względu na specyfikę pracy, to powinien być to dodatek do systemu, a nie zamiast niego, np. wyższa pensja. Reforma powinna wprowadzić przejrzystą zasadę, kto i ile dostaje oraz kto i ile płaci, system powinien mieć możliwość łatwego wyłączenia tego dodatku, a grupa uprawnionych powinna być wąska — mówi Marek Góra.
2,7 mln osób - Tyle osób ma przywileje
emerytalne. To m.in. rolnicy, górnicy, służby mundurowe, sędziowie,
prokuratorzy, nauczyciele, pielęgniarki, hutnicy,
energetycy.