Czego szukaliśmy w sieci w tym roku

Wielkimi krokami zbliżamy się do końca feralnego 2020 r., więc czas na podsumowania. Firmy technologiczne wiedzą dokładnie, jak było.

Romolo Tavani

Ten rok był inny niż poprzednie. Normalnie takie stwierdzenie byśmy wyśmiali, bo to przecież oczywiste, że każdy rok jest inny. W tym roku jednak nabiera innego znaczenia i z odpowiednią dawką niewypowiedzianych emocji próbuje wyrazić to, co trudne do określenia. Tak na zdrowy rozum: mijający rok naprawdę był inny. Jak to inaczej powiedzieć?

Niektórzy odliczają już dni do końca, żeby wreszcie zostawić go za sobą. Inni biorą się za podsumowania. W roku naznaczonym pandemią koronawirusa, gdy niezależnie od szerokości geograficznej, pochodzenia, majątku, czy poglądów zostaliśmy zamknięci w domach, mało kto wie o nas tyle, ile technologiczni giganci. Bo przecież to w sieci znaleźliśmy schronienie, szansę na pracę, pociechę w rozrywce. Nawet cyfrowi sceptycy musieli się przekonać do internetu i gadżetów, żeby móc spotkać się z bliskimi lub zwyczajnie wykonać swoją robotę. Sprawdźmy więc, co wyszło z analiz robionych przez takie firmy, jak Google, Facebook i Spotify.

Adam Glanzman/Bloomberg
Adam Glanzman/Bloomberg

Na początek potentat internetowego wyszukiwania. Google tworzy listy na podstawie wyszukiwanych haseł, które w tym roku zanotowały największy wzrost popularności w porównaniu z poprzednim. Nie ma oczywiście niespodzianek i na szczycie popularności są "koronawirus" i "koronawirus w Polsce". Na podium wskoczyły jeszcze "wybory USA" i “Joe Biden“, ale dalej są "koronawirus porady" i "Google Classroom", czyli w gruncie rzeczy znowu o tym samym. W wyszukiwarkach internetowych szukaliśmy informacji i porad, ale także odpowiedzi na najbardziej nurtujące pytania. Czego szukali Polacy? Sprawdzali, jak uszyć maseczkę, zrobić płyn antybakteryjny, złożyć bon turystyczny, założyć profil zaufany i... zrobić maseczkę bez szycia.

Co ciekawe — w kategorii tematów, o których się mówiło, amerykańskie wybory prezydenckie wyprzedziły polskie. Nie byłoby w tym nic dziwnego, gdyby nie fakt, że chodzi o wyniki pokazujące zainteresowanie polskich internautów. Koronawirusa nie widać raczej w rubryce z najpopularniejszymi hasłami zaczynającymi się od słowa "dlaczego?" Okazuje się, że Polacy nie pytali o to, dlaczego pojawił COVID-19, ale zastanawiali się, dlaczego 26 stycznia 2020 jest niedziela handlowa, dlaczego stworzono corn flakes, dlaczego albatros znakomicie lata i wreszcie dlaczego Gerwazy zrezygnował z zemsty na rodzinie Sopliców. Tym wyszukiwaniom powinni przyjrzeć się dokładnie socjologowie i psychologowie.

Jeśli spojrzymy poza nasz internet, to globalnie w kategorii "searches" na czele oczywiście "koronawirus", następnie "wyniki wyborów" i "Kobe Bryant". Słynny koszykarz zginął na początku roku w katastrofie helikoptera razem z córką i kilkoma osobami. Internauci szukali też informacji o aplikacji Zoom, która stała się popularnym narzędziem używanym w czasie kwarantanny.

KAT / MEGA / The Mega Agency / Forum

“Bez względu na to, gdzie na świecie mieszkasz, wspólne doświadczenia roku 2020 połączyły nas, nawet gdy byliśmy osobno” - czytamy w poście na firmowym blogu Facebooka.

I znowu: w normalnych okolicznościach wyśmialibyśmy to zdanie jako kiepski korporacyjny PR, ale ten rok nie jest normalny. Co więcej — menedżerka Naomi Gleit, która to napisała, trafiła chyba w sedno. Pandemia zrównała ludzi w obliczu zagrożenia. Facebook, właściciel największego portalu społecznościowego na świecie i takich aplikacji, jak Instagram i WhatsApp, stworzył listę najważniejszych momentów mijającego roku, bazując oczywiście na oceanie danych, które każdego dnia generują użytkownicy. Ludzie dyskutowali o koronawirusie, dziękowali tym, którzy z nim walczą, umieszczali posty o ważnych wydarzeniach itd. Najczęściej dyskutowanym momentem była śmierć Kobiego Bryanta. Internautów poruszyło także zabójstwo George'a Floyda, które stało się początkiem masowych protestów w USA. W ciągu trzech tygodni po tym tragicznym wydarzeniu rozmowy na temat akcji Black Lives Matter potroiły się — do średnio 7,5 mln wzmianek na Facebooku każdego dnia. Media społecznościowe służyły też do organizacji protestów w Polsce, gdy na ulicach wielu miast odbywały się demonstracje w ramach Ogólnopolskiego Strajku Kobiet.

Na koniec zajrzyjmy w nuty, bo wiadomo, że muzyka ma moc zmieniania świata. Spotify, największy serwis streamingowy z muzyką i podcastami, również zrobił podsumowanie. Najpopularniejszymi artystami w Polsce byli Taco Hemingway, Quebonafide, Lanek, Bedoes i Mata. W czołówce utworów znalazło się natomiast "Polskie tango", które Polacy odsłuchiwali chętnie nie tylko w serwisie Spotify, ale także na YouTubie, gdzie teledysk ma ponad 30 mln wyświetleń. Na wszystkich nośnikach słychać to samo: "Tańczę polskie tango, nogi w błocie mam, bo Wisła to grząskie bagno. Narodowe barwy mamy, jak Santa Claus, i to ma sens, bo przestałem wierzyć w Polskę dawno". Trudno o lepsze podsumowanie polskiego roku 2020.

Marcin Bruniecki/REPORTER
© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Polecane