Złoty zachowywał się wczoraj bardzo spokojnie i nadal był bardzo mocny. Na otwarciu za euro płacono 4,2551 zł, a dolar wart był 3,2860 zł. Taka sytuacja może utrzymać się nawet do posiedzenia Rady Polityki Pieniężnej, które odbędzie się w przyszłym tygodniu. Skoro ani koniec publicznej oferty akcji PKO BP, ani zaostrzanie się sytuacji politycznej nie osłabiają polskiej waluty, to być może oczekiwanie na ewentualną podwyżkę stóp powstrzyma graczy przed realizacją zysków.
Węgierski minister finansów we wtorek przyłączył się do głosów ze starych krajów Unii Europejskiej, potwierdzając, że mocne euro jest szkodliwe dla gospodarki Eurolandu i Węgier. Interesujące, że Węgrzy bardziej widzą szkodliwość silnej waluty dla rozwoju gospodarczego (w sytuacji, kiedy popyt wewnętrzny nadal jest słaby) niż nasz rząd. Polski minister finansów ostatnio nie widzi problemu w mocnym złotym.
Przykładanie zbyt dużej wagi do przeliczenia długu zagranicznego może naszej gospodarce wkrótce zaszkodzić. Na razie jednak ten problem zauważa tylko część inwestorów na rynku akcji, który nadal jest słaby. O godzinie 15.35 dolar wyceniany był na 3,2895 zł, a euro na 4,2616 zł (odchylenie -10,656 proc.).
Sytuacja techniczna naszej waluty nadal nie uległa zmianie. Na wykresie EUR/PLN widać, że złoty nadal przebywa wewnątrz domniemanego klina spadkowego. Takie formacje bardzo często poprzedzają korekty, ale jeśli poziom 4,246 zł za euro zostanie przełamany, to formacja zostanie anulowana. Wtedy kurs euro w swojej drodze w dół będzie niedługo testował bardzo silne wsparcie na poziomie 4,237 zł. Sygnałem sprzedaży złotego byłoby przełamanie w górę 4,31 zł za euro. W stosunku do dolara wsparciem jest poziom 3,24 PLN, a oporem 3,383.