Czerwony kolor na giełdach może zagościć na dłużej

  • Przemysław Kwiecień
opublikowano: 23-09-2015, 20:04

Kampania wyborcza w Polsce na ostatniej prostej, tymczasem jej wpływ na warszawski rynek akcji ostatnio zmalał. Chciałoby się powiedzieć, że to świetna wiadomość. Ale niestety w tym przypadku to przysłowiowa zamiana dżumy na cholerę.

 

Kwestie polityczne ciążyły warszawskiemu parkietowi (głównie poprzez duży udział banków) w momencie, gdy zagraniczne rynki radziły sobie bardzo dobrze. Teraz główny temat jest już wspólny dla Wall Street, Europy Zachodniej, Azji i Warszawy. Niestety, jest nim globalne spowolnienie.

Wydawało się, że po czarnym poniedziałku z końca sierpnia rynki nieco otrząsnęły się, jednak spokój nie trwał długo. Znamienne było to, że Wall Street zaczęła znów spadać podczas sesji gdy Fed nie podniósł stóp procentowych. Później doszedł Volkswagen, który skutecznie pociągnął w dół niemiecki parkiet a dziś kolejna wiadomość nadeszła z kierunku, którego rynki boją się najbardziej. Indeks aktywności chińskich firm wskazał na wartość 47 pkt. To nie tylko wartość wyraźnie poniżej 50 pkt. (granicy oddzielającej wzrost od spadku aktywności), nie tylko trzeci miesiąc spadku, ale przede wszystkim wartość najniższa od marca 2009 roku, kiedy cała światowa gospodarka była w dołku. Dane sporządzane przez firmę Markit traktowane są jako wiarygodne, poza kontrolą chińskiego rządu, który wydaje się zdesperowany aby pokazać, że wzrost nadal wynosi 7%.

Europejskie rynki akcji próbowały odrabiać poranne straty. Notowaniom pomogła wiadomość o rezygnacji szefa koncernu VW, Martina Winterkorna, ale odbicie nie trwało długo. Po otwarciu handlu w Nowym Jorku znów dominują sprzedający. Trzeba tu dodać, że po wczorajszym silnym potwierdzeniu wybicia dołem S&P500 z formacji trójkąta, analiza techniczna wskazuje na dalsze spadki, mamy tu zatem idealne połączenie ze złymi wiadomościami natury fundamentalnej.

Patrząc na zmiany w ramach WIG20, aż dziw, że motorami spadku nie były dziś KGHM i Bogdanka, które traciły podobnie jak cały indeks. Najmocniej traciły mBank i Enea, rosły jedynie Eurocash, Asseco i LPP, z czego te dwie ostatnie symbolicznie.

Jutro czeka nas publikacja indeksu Ifo oraz mała paczka danych z USA. Nie ma jednak danych z Chin, inwestorzy będą mieli zatem czas aby kontemplować dzisiejszy fatalny odczyt.   

 

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Przemysław Kwiecień CFA, Główny Ekonomista, X-Trade Brokers Dom Maklerski S.A.

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu