Część analityków wątpi w wybicie na giełdzie

Not. AND, MZ, ADM
04-06-2008, 00:00

Na GPW nadal marazm. Obroty są znikome, indeksy tkwią w miejscu. Kiedy skończy się zastój? Oto typy specjalistów.

Na GPW nadal marazm. Obroty są znikome, indeksy tkwią w miejscu. Kiedy skończy się zastój? Oto typy specjalistów.

Alfred Adamiec, doradca inwestycyjny, główny ekonomista Noble Banku

- Im dłużej trwa stabilizacja, tym większe będzie wybicie. Fundamenty gospodarki wskazują, że będzie w górę. Analiza techniczna podpowiada, że to kwestia tygodni. Z giełdy zdążyli się wycofać wszyscy, którzy traktowali ją jako maszynkę do robienia pieniędzy. Presji podażowej nie ma. Spadki w pierwszym kwartale zniechęciły do giełdy ostatnich wystraszonych. Na szczęście na GPW napływają pieniądze inwestorów długoterminowych. Oni nie nastawiają się na wzrosty rzędu 20 proc. w ciągu kilku miesięcy. W takiej sytuacji zagranicy nie zależy na tym, czy kupi akcje w maju, czy w lipcu. Ważne, by obkupić się po niskich cenach.

Z punktu widzenia inwestorów zagranicznych, czyli uwzględniając zmiany złotego, potencjał wzrostu GPW oceniam na 100-150 proc. w trzy-cztery lata. Oczywiście są różnego typu zagrożenia. Na przykład spowolnienie gospodarcze, inflacja czy w końcu recesja w USA. Jestem optymistą. Wymienione ryzyko nie spo-woduje większych perturbacji na naszym rynku.

Co wyrwie GPW z marazmu? Możliwe, że prywatyzacje. Nasz rynek jest w stanie pchnąć w górę kapitał 200-300 mln dolarów. To niewiele. Zwłaszcza z punktu widzenia funduszy zagranicznych. Wtedy mogą dołączyć się kolejni kupujący. Krajowe TFI mają rezerwy. Niestety, wszyscy patrzą na kolegów zarządzających, kto pierwszy ruszy rynek. Większość woli stać z boku.

Jacek Radziwilski, dyrektor zarządzający w Unicredit CA IB Polska

- Nie sądzę, by w najbliższym czasie doszło do jakiegoś gwałtownego wybicia. W wakacje spodziewam się raczej stabilizacji. Dopiero w drugiej połowie sierpnia możliwe jest wybicie w górę. Jednak do tego potrzebne będą dobre dane o stanie naszej gospodarki w II kwartale oraz systematyczny napływ kapitału z funduszy na rynki wschodzące, w tym także polski.

Osobiście bardziej wierzę w wybicie niż w gwałtowny spadek. Sądzę, że po sezonie urlopowym nastąpi odrabianie strat. Niektóre duże spółki, których kursy uległy przereagowanym spadkom, mają szansę na 15-20-procentowy wzrost. Myślę tu o tych, na których notowania wpływ miała nie tylko kiepska koniunktura, lecz także jakiś ważny komunikat.

Błażej Bogdziewicz, zarządzający funduszami Arka w BZ WBK TFI

- Marazm na giełdzie może trwać jeszcze bardzo długo. To może być kwestia miesięcy, roku lub dwóch lat. Będzie to zależało od wielu czynników. W lepszej sytuacji są duże spółki. Gdy indeksy na świecie zaczną rosnąć, powinien zyskiwać także WIG20. W gorszym położeniu jest sektor małych i średnich spółek, który bardziej zależy od popytu krajowego. Na tę grupę inwestorów wpływ mają m.in. rosnące stopy procentowe. To sprzyja raczej bezpiecznym inwestycjom, takim jak lokaty bankowe. Duże znaczenie będzie miała także inflacja. Warto też pamiętać, że tego typu prognozy są obarczone dużym prawdopodobieństwem błędu.

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Not. AND, MZ, ADM

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu

Puls Biznesu

Kariera / / Część analityków wątpi w wybicie na giełdzie