Czeskie PZU wchodzi do Polski

Ceska pojistovna zakłada oddział nad Wisłą. Trafią do niego klienci Proamy, którą w lipcu kupił właściciel czeskiego giganta

Największa firma ubezpieczeniowa w Czechach będzie działała w Polsce. Z informacji „PB” wynika, że Ceska pojistovna stara się o założenie nad Wisłą oddziału. Dzięki temu, na podstawie tzw. europejskiego paszportu, będzie mogła sprzedawać polisy na naszym rynku bez konieczności zdobywania licencji. Nasze informacje potwierdził Richard Kapsa, szef komunikacji w Generali PPF Holding, właściciel czeskiej firmy.

— Planujemy otwarcie przez Ceska pojistovna filii w Polsce. Jesteśmy w kontakcie z Komisją Nadzoru Finansowego i prowadzimy czynności wymagane przez polskie prawo — mówi Richard Kapsa.

Skomplikowana operacja

Oddział powstaje na potrzeby kupionej w lipcu filii francuskiej Groupamy, która działa w Polsce pod marką Proama. Operacja przejęcia jest skomplikowana.

Gdyby w grę wchodził podmiot działający jako spółka, zmiana właściciela ograniczyłaby się do sprzedaży akcji i uzyskania zgody na transakcję w nadzorze. Proama jest jednak działem francuskiego towarzystwa, który obsługuje klientów w Polsce, dlatego cała procedura odbędzie się poprzez przeniesienie portfela polis z jednej firmy (Groupamy) do drugiej (Ceska pojistovna) za pośrednictwem ich oddziałów w Polsce.

Po przeprowadzeniu tej operacji marka Proama stanie się własnością Generali PPF Holding, a klienci będą ubezpieczeni w czeskim gigancie. Proces zajmie co najmniej kilka miesięcy i nie ma szansy, by zakończył się w tym roku. Potrzebna jest zgoda polskiego, czeskiego i francuskiego nadzoru oraz uruchomienie oddziału Ceska pojistovna nad Wisłą.

— Do otwarcia oddziału jest wymagane zgłoszenie do Komisji Nadzoru Finansowego za pośrednictwem właściwego dla kraju ubezpieczyciela nadzoru ubezpieczeniowego. Oddział może rozpocząć działalność dwa miesiące po wpłynięciu zawiadomienia. W przypadku Ceska pojistovna ten okres jeszcze nie minął — mówi Łukasz Dajnowicz, rzecznik komisji.

Mimo że Generali PPF Holding ma już nad Wisłą duże towarzystwo Generali, musiało szukać w strukturach zagranicznego ubezpieczyciela do otwarcia oddziału w Polsce. Powód? Nie chciało ze sobą łączyć Proamy i Generali. Zamierza prowadzić politykę sprzedaży opartą na dwóch markach.

— Zdecydowaliśmy się na Ceska pojistovna z kilku przyczyn. Generali PPF Holding nie może samodzielnie otworzyć takiej filii, ponieważ jest holdingiem i nie posiada licencji ubezpieczeniowej. Ceska pojistovna ma zaś najwyższą kapitalizację oraz najwyższy współczynnik wypłacalności w grupie, a zarazem jeden z najwyższych współczynników wypłacalności pośród spółek ubezpieczeniowych w Europie — tłumaczy Richard Kapsa.

Zdystansowani Polacy

To oficjalna wersja. Mniej oficjalna brzmi inaczej. Menedżer zorientowany w realiach działalności Generali PPF Holding mówi nam, że pojawienie się w Polsce czeskiego giganta to efekt niechęci polskiego menedżmentu Generali do kupowania Proamy.

— Władze Generali PPF Holding szukały impulsu do dalszego rozwoju biznesu w Polsce i trafiły na Proamę. Ten pomysł nie spodobał się w polskim Generali i dlatego Proama pozostanie samodzielnym podmiotem — twierdzi nasz rozmówca.

Według niego, możliwe, że Czesi z PPF Holding — kupując Proamę — budują dla Ceska pojistovna, która jest drugim graczem w regionie, przyczółek w Polsce. W 2014 r. będą mogli wycofać się z joint venture z Generali. Wówczas towarzystwa należące do holdingu trafią w ręce Włochów. Wyjątkiem będzie czeski gigant, który PPF kupił wcześniej.

— Jeśli Czesi zdecydowaliby się zamienić markę Proama na Ceska pojistovna, mogą spotkać się z negatywną odpowiedzią klientów. Sądzę, że część z nich może nie chcieć ubezpieczać się w czeskiej firmie — ocenia Marcin Broda, analityk firmy Ogma.

Ceska pojistovna, choć jest ponaddwukrotnie mniejsza od PZU, ma w Czechach taką samą pozycję jak polski gigant nad Wisłą. W ubiegłym roku zebrała 1,4 mld EUR składek. Ponadto obie spółki mają podobne korzenie. Zarówno PZU, jak i Ceska pojistovna były w czasach komunizmu państwowymi monopolistami na rynku ubezpieczeń oraz były prywatyzowane.

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Mariusz Gawrychowski

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu