Czkawka po Prima Charter

Dawid Tokarz
opublikowano: 17-01-2008, 00:00

Miała być wzorowa restrukturyzacja, jest upadek. Cash Flow na Primie Charter straci więcej niż cały zysk spółki w 2007 r.

Miała być wzorowa restrukturyzacja, jest upadek. Cash Flow na Primie Charter straci więcej niż cały zysk spółki w 2007 r.

Potwierdzają się informacje „PB” o katastrofalnej kondycji Primy Charter (PCh), niskokosztowego przewoźnika lotniczego. Wątpliwości w tej sprawie nie ma już nawet zarząd firmy, który właśnie wystąpił o jego upadłość. Sąd rozpatrzy ten wniosek razem z innym, złożonym wcześniej przez jednego z wierzycieli. Dokładnie za tydzień zdecyduje czy ogłosić upadłość likwidacyjną i wprowadzić do PCh syndyka (czego chcą wierzyciele), czy wybrać tzw. układ likwidacyjny, za którym optuje zarząd (wtedy to on likwidowałby majątek spółki).

Klamka zapadła

Tak czy inaczej los specjalizującej się w obsłudze lotów czarterowych spółki jest przesądzony. A przecież jeszcze niedawno Adam Wychowaniec, członek zarządu, a wcześniej prezes PCh, zapewniał, że spółka funkcjonuje normalnie i upadłość jej nie grozi. Wtórował mu Grzegorz Gniady, szef rady nadzorczej lotniczej spółki, a jednocześnie wiceprezes giełdowego Cash Flow (CF).

Upadek PCh to głównie porażka właśnie CF: największego udziałowca przewoźnika (ponad 22 proc. kapitału). Giełdowy windykator przez blisko rok informował inwestorów o postępach w odbudowie kondycji PCh, by w sierpniu 2007 r. ogłosić zakończenie jej restrukturyzacji sukcesem. Z raportów CF wynikało, że przewoźnik ma kapitał 75,6 mln zł, objęty m.in. przez poważnego inwestora: TFI Opera oraz, że w 2007 r. zarobi na czysto ponad 20 mln zł, a na przełomie 2007 r. i 2008 r. zadebiutuje na GPW.

W październiku 2007 r. ujawniliśmy jednak w „PB”, że CF ukrywa prawdę o PCh i jej — już wtedy — złej kondycji. W efekcie sprawą naruszenia przez CF obowiązków informacyjnych zajęła się Komisja Nadzoru Finansowego (jej postępowanie trwa), a inwestorzy przecenili akcje giełdowego windykatora.

Liczenie strat

Bardzo możliwe, że jego walory czeka kolejna przecena. Zgodnie z prognozami zarządu spółka w 2007 r. miała zarobić na czysto 7,5 mln zł. I, jak wynika z naszych informacji, zarobiła. Tyle że wynik ten nie uwzględnia strat, poniesionych na inwestycji w PCh. A te są niebagatelne. Z naszych wyliczeń wynika, że na kupno udziałów i pożyczki dla lotniczej spółki CF wyłożył co najmniej 11 mln zł. Grzegorz Gniady zapewnia, że rezerwy, związane z PCh będą niższe niż 10 mln zł. Czy wpłyną na wynik 2007 r. czy 2008 r.?

— W tej sprawie trwają rozmowy z audytorem — mówi Grzegorz Gniady.

Rozliczenie ich w 2007 r. oznaczać będzie, że zamiast prognozowanego zysku, CF wykaże stratę.

Bankructwo PCh będzie też słono kosztować innych jej udziałowców (faktycznych i niedoszłych). Giełdowa Lubawa straci 1 mln zł, a jej najwięksi akcjonariusze: Krzysztof Fijałkowski i Jacek Łukjanow ponad 10 mln zł. Na minusie będzie też Opera TFI (ok. 12mln zł) i znany inwestor Krzysztof Moska (ok. 5 mln zł). Najbardziej gorzką pigułkę będzie musiało jednak przełknąć biuro podróży Exim Tours, które według naszych szacunków straciło ok. 15 mln zł.

Stracili na czarterach (w mln zł, szacunki „PB”)

Biuro Podróży Exim Tours

15

Opera TFI

Tomasz Korab

wiceprezes

12

Cash Flow

Grzegorz Gniady, wiceprezes

11

Krzysztof Moska

znany inwestor giełdowy

5

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Dawid Tokarz

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu