Człowieku, myśl po harwardzku

Nie zapominaj o życiu towarzyskim, rób to, co kochasz i próbuj to przełożyć na studia czy przyszłą pracę.

- Studia powinny być frajdą, czasem rozwoju intelektualnego, kreatywnego i towarzyskiego, a nie okresem, który trzeba przetrwać w drodze do „czegoś”'. Inaczej to „coś”' może okazać się zawodowym piekiełkiem, które sami sobie stworzyliśmy - mówi Hanna Hałaburda, była wykładowczyni Harvardu, a obecnie ekonomistka w Banku Kanady.   

Zobacz więcej

Autobusem na Harvard? Droga na prestiżową uczelnię nigdy nie były dla Polaków tak szeroka jak obecnie. Pisaliśmy już o konkursie edukacyjnym „Droga na Harvard” organizowanym przez polski klub absolwentów tej uczelni. Do sal wykładowych Harvardu można się też dostać przez… internet. Uniwersytet jest częścią programu edX i udostępnia bezpłatnie w sieci część swoich kursów FOT. Bloomberg

Dane z rynku nie napawają optymizmem. Dyplom już nie gwarantuje pracy, a bezrobocie wśród absolwentów potęguje niepewność nie tylko w Polsce czy pochłoniętej kryzysem południowej Europie, ale także w USA, które słyną z renomowanych uczelni. Dobra informacja jest taka, że są szkoły, których dyplomy gwarantują pracę. Wyszliśmy naprzeciw tym, którzy na nich nie studiują, i poprosiliśmy o kilka rad byłych studentów Harvardu, kierujc się zasadą: nawet jeśli nie studiujesz na Harvardzie, to myśl w taki sposób, jakbyś studiował.   

- Przede wszystkim trzeba pamiętać o zachowaniu równowagi między życiem towarzyskim a nauką. Znajomości ze studiów mogą nam towarzyszyć przez całe zawodowe życie. Radzę rozszerzyć grono znajomych o osoby studiujące na innym kierunku czy wydziale - radzi Hanna Hałaburda, która wykładała na Harvard Business School.    

Przed wyjazdem z Polski studiowała w Szkole Głównej Handlowej. Na Uniwersytecie Warszawskim zdecydowała się na matematykę i filozofię.    

- Życie zawodowe może, ale nie musi wiązać się bezpośrednio z tym, co się studiuje. I tutaj mam drugą radę: trzeba być zainteresowanym tym, co się studiuje - dodaje była profesorka Harvardu.   

Wszyscy znamy prawników, dla których prawo wymarzyli sobie ich rodzice, lekarzy studiujących dlatego, że „to dobry zawód”, czy dziennikarzy, których nie interesuje misja informowania, ale to, że „fajnie byłoby wylądować na szklanym ekranie”. Warto studiować to, co się lubi, ale często trudno odnaleźć swoją pasję. Profesor Hałaburda radzi, by chodzić na różne wykłady i nie bać się gościnnych wizyt na innych kierunkach czy wydziałach.     

Paweł Dobrowolski, były prezes założonego przez Leszka Balcerowicza Forum Obywatelskiego Rozwoju, a w przeszłości student ekonomii na Harvardzie, mówi, że pierwsze pół roku to czas szoku — w szkole średniej byłeś prymusem, a w kampusie takich jest na pęczki.   

- Harvard wtłacza swoim studentom wewnętrzne przekonanie, że zawsze znajdzie się ktoś, kto zrobi coś lepiej i cały czas trzeba konkurować, przede wszystkim ze sobą - twierdzi Paweł Dobrowolski.   

Nie zapominaj o życiu towarzyskim, rób to, co kochasz i próbuj to przełożyć na studia czy przyszłą pracę, a ponadto pamiętaj, że szczyt twoich możliwości jest jeszcze daleko, musisz nad sobą pracować, wyznaczać sobie nowe cele. Nie marnuj czasu, ale zdobywaj doświadczenie, bo teoretycy nie są dziś w cenie.     

- Sala wykładowa to nie wszystko. Nie liczy się tylko wiedza teoretyczna, ale pomysł na jej zastosowanie tej wiedzy i umiejętności w życiu - radzi Paweł Dobrowolski. 

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Łukasz Ostruszka

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu