O prawie 8 proc. zanurkowały w czwartek, 14 maja, akcje Orła Białego, firmy specjalizującej się w recyklingu zużytych akumulatorów. To reakcja inwestorów na fatalne wyniki za pierwszy kwartał. O ile przychody grupy wzrosły o jedną piątą, to ubiegłoroczny zysk w wysokości 2,6 mln zł zamienił się w 0,4 mln zł straty. — Wyniki były rozczarowujące. Mimo że główny konkurent — Baterpol — poprawia od trzech kwartałów rezultaty, to w wynikach Orła Białego analogicznej poprawy nie widać. Zarówno w drugiej połowie roku, jak i w pierwszym kwartale, ceny złomu akumulatorowego [główny koszt produkcji recyklerów — red.] były niższe w relacji do cen ołowiu na rynkach. Taka sytuacja powinna sprzyjać recyklerom, ale dotychczas jedynie Baterpol korzystał z lepszego otoczenia — podsumowuje Jakub Szkopek, analityk DM mBanku.

Granica cierpliwości
Od trzech lat inwestorzy z dystansem podchodzą do Orła Białego — notowania są w trendzie spadkowym, który zebrał 70-procentowe żniwo. Co prawda w tym roku kurs odbił o 36 proc., ale słabe wyniki znów zniechęciły giełdowych graczy. Cierpliwość stracili także akcjonariusze Orbisu. Spółka mimo zwiększenia skali działalności i skoku przychodów o 78 proc. w porównaniu z pierwszym kwartałem 2014 r., nie poprawiła EBITDA i podwoiła stratę netto. Nie dziwi więc, że inwestorzy rozpoczęli ewakuację, a kurs spadł w czwartek o 5 proc. — Na przełomie 2014 i 2015 r. Orbis kupił od głównego akcjonariusza 46 hoteli i pierwszy kwartał tego roku był pierwszym okresem, na podstawie którego możemy ocenić, czy zakup był udany. Wielu inwestorów ma wątpliwości, czy ta transakcja miała dla Orbisu sens — wzrosły przychody, ale EBITDA już praktycznie nie. Spółka radzi sobie z dotychczasową działalnością, ale nowy portfel hoteli jest na razie obciążeniem. A kapitalizacja wynosząca około 2,5 mld zł, przy 77 mln zł zysku netto za ostatnie cztery kwartały, nie zostawia wiele miejsca na błędy — ocenia Adam Łukojć ze Skarbca TFI.
Będzie lepiej
Negatywnie zaskoczył także Redan, właściciel marek Top Secret i Troll. Odzieżowa spółka zanotowała stratę sięgającą prawie 6 mln zł, o 120 proc. większą niż rok temu. Adrian Apanel z MM Prime TFI tłumaczy, że są trzy przyczyny gorszych wyników: ujemne różnice kursowe (łącznie na 3,6 mln zł), niższe marże (spadek o 1,1 pkt. proc.) oraz wyższa dynamika kosztów. Ciążyły także Rosja i Ukraina, gdzie spółka zamknęła swoje sklepy. Inwestorzy na słabe wyniki zareagowali ewakuacją, a kurs zanurkował o prawie 8 proc. Zdaniem Marcina Stebakowa, analityka DM Banku BPS, pierwszy kwartał nie powinien rzutować na ocenę perspektyw spółki, a trend wzrostowy, obserwowany od trzech lat, ma szansę na kontynuację.
— Pierwszy kwartał nie jest istotny dla spółek detalicznych. Choć wyniki były zaskakująco słabe, to nie powinno zmienić postrzegania Redanu. Biznes w Polsce rozwija się bardzo dobrze i w kolejnych kwartałach powinno to być widoczne — ocenia Marcin Stebakow. Chłodno przyjęte zostały także wyniki Stomilu Sanok, którego notowania spadały nawet o 3 proc. Spółka wypracowała 216 mln zł przychodów i 18,1 mln zł zysku netto, a więc w ujęciu rok do roku dynamika wyniosła odpowiednio 26 i 4 proc. Oczekiwania rynku były jednak większe.
— Sanok pokazał wyniki gorsze od oczekiwań, ale trzeba pamiętać, że wyniki kwartału zostały obciążone kosztami restrukturyzacji niedawno przejętych aktywów — Drafteksu i Colmant Cuvelier. Koszty restrukturyzacji będą się jeszcze powtarzać w kolejnych kwartałach, jednak ich skala powinna być malejąca. Na poziomie zysku brutto na sprzedaży, który nie obejmuje kosztów restrukturyzacji, wyniki były zgodne z moimi oczekiwaniami. Nie widzę podstaw do korekty prognoz dla spółki — mówi Tomasz Rodak, analityk DM BOŚ. © Ⓟ