Cztery spółki niedoceniane przez inwestorów

Kamil KosińskiKamil Kosiński
opublikowano: 2014-10-28 00:00

Rynek ma zawsze rację? W przypadku kilku spółek analitycy mają swoje zdanie i uparcie go bronią

Radpol, który dziś podaje wyniki za trzeci kwartał, to jedna z firm, których kurs akcji został daleko w tyle za najbardziej optymistyczną rekomendacją. Od lipca cena utrzymuje się na poziomie poniżej 10 zł, tymczasem Trigon DM wycenia je na 15,30 zł. Główny argument Grzegorza Kujawskiego, autora raportu, za tak wysoką ceną docelową, to kompleksowość oferty spółki dla branży ciepłowniczej po zakończeniu kilku inwestycji w linie produkcyjne.

— Podtrzymuję tę rekomendację, ale od jej wydania słabiej zaczęły się zachowywać inne segmenty działalności, czyli produkcja żerdzi strunobetonowych i izolatorów ceramicznych. Segmenty te cierpią na niższym niż przed rokiem wykonaniu budżetów energetyki zawodowej. Z tego powodu przychody i marże na tej działalności uległy obniżeniu. Nie zmienia to naszym zdaniem pozytywnych perspektyw spółki w średnim terminie na bazie oferty dla branży ciepłowniczej — podkreśla Grzegorz Kujawski, analityk Trigona DM.

W oczekiwaniu na poprawę

W długoterminowe perspektywy Midasa wierzy Paweł Puchalski, szef działu analiz DM Banku Zachodniego WBK. We wrześniu2014 r. wycenił jedną akcję spółki telekomunikacyjnej na 1,24 zł. Choć od tamtej pory kurs Midasa wzrósł o 50 proc., to i tak jest na poziomie o połowę niższym niż cena docelowa z raportu.

— Midas jest o tyle nietypową spółką, że dziś generuje znaczące straty, które w przyszłości zamienią się w strumień znaczących zysków. Obecnie inwestorzy koncentrują się jednak znacznie bardziej na rodzajach ryzyka związanych z działalnością firmy. Kwota, jaką płaci się za przyszłe zyski, jest bardzo mała w stosunku do ich nominalnej wartości. W każdej spółce dzisiejsze zyski są oczywiście więcej warte niż zyski przyszłe, a w Midasie niepewność dotycząca hipotetycznego przyszłego przejęcia przez Cyfrowy Polsat stanowi dodatkowy czynnik ryzyka, obniżający bieżącą wartość przyszłych zysków — tłumaczy rozbieżności Paweł Puchalski.

W zeszłym tygodniu jego zaktualizowana rekomendacja poderwała notowania spółki o ponad 10 proc. Na taki wyskok z utęsknieniem czekają akcjonariusze Famuru.

Zbigniew Porczyk, szef działu analiz Trigon DM, pod koniec lipca 2014 r. wyceniał akcje spółki 6,50 zł. Dziś wycena jest o 1,2 zł niższa, ale kurs i tak jest daleko w tyle, od lipca nawet na chwilę nie podniósł się do 4 zł, a obecnie wynosi około 3,30 zł. — Kurs Famuru jest tam, gdzie jest, ze względu na to, co dzieje się w polskim górnictwie, które odpowiada za około 80 proc. przychodów spółki. My zakładamy, że inwestycje w górnictwie są w okolicach cyklicznego dołka i w 2015 r. będzie widać wzrost zysku netto. Wielu uczestników rynku nie chce jednak rozgrywać odbicia, póki go nie zobaczy — mówi Zbigniew Porczyk.

Jego zdaniem, inwestorzy nie mają wątpliwości, że Famur to bardzo dobra spółka, ale z punktu widzenia alokacji sektorowej wielu z nich w ogóle nie chce mieć ekspozycji na sektor z takimi problemami, jakie ma górnictwo węgla kamiennego. — Do tego spółka nie jest zbyt otwarta. Pokazuje tylko to, co musi pokazać, a więc nie informuje np. o portfelu zamówień — dodaje Zbigniew Porczyk.

Chusteczkowa przewaga

Spośród rekomendacji mocno odbiegających od wyceny rynkowej najstarsza dotyczy Harper Hygienics. Łukasz Rydzkowski z DM Banku BPS wycenił walory firmy w maju 2014 r. na 5,20 zł. Wtedy kurs był około 20 proc. niższy i od tego czasu… systematycznie spada.

— Spółka miała problemy związane z dywersyfikacją dostawców przez głównego odbiorcę, czyli Biedronkę. Harper Hygienics był jedynym dostawcą kilku kategorii produktowych do Biedronki i wprowadzenie przez nią nowych dostawców tego asortymentu spowodowało, że wyniki, które miały iść do góry, spadły, począwszy od pierwszego kwartału 2014 r. Po czasie Biedronka się jednak zreflektowała, więc myślę, że wyniki trzeciego kwartału 2014 r. będą lepsze — komentuje Łukasz Rydzkowski.

Analityk podtrzymuje majową wycenę spółki. Bazuje ona na zakupie nowej linii do produkcji włóknin, czyli półproduktu do wytwarzania chusteczek higienicznych.

— Trwają ostatnie ustawienia, ale pierwsze pochodzące z tej linii produkty trafiły już do sprzedaży. Ma ona dać spółce przewagę kosztową i jakościową, co powinno pozwolić na wejście do zagranicznych sieci handlowych. Z moich informacji wynika, że negocjacje trwają, a ich finalizacji można się spodziewać w czwartym kwartale 2014 r. To pozwoli zwiększyć skalę biznesu i zyski — tłumaczy Łukasz Rydzkowski.